Zablokowane skrzyżowanie al. Piłsudskiego i ul. Kilińskiego

October 15th, 2002

Sporo czasu i cierpliwości stracili kierowcy, którzy pokonywali wczoraj skrzyżowanie al. Piłsudskiego i ul. Kilińskiego. Już w południe aż do al. Kościuszki na wszystkich pasach ruchu stało auto za autem. Takich utrudnień należy spodziewać się jeszcze przez dwa tygodnie. Tyle potrwa naprawa torowiska, z którą nie można już było dłużej czekać. Przejazd przez to skrzyżowanie ulicą Kilińskiego jest zamknięty. W kilometrowym korku stoją wszyscy kierowcy jadący al. Piłsudskiego. Zarówno ci, którzy chcą dostać się do centrum, jak i ci, którzy wybierają trasę objazdu.

Autor artykułu: (mr)

Do łódzkich szpitali trafiają po ataku serca już nawet 25-letni mężczyźni!

October 15th, 2002

Jeszcze nigdy pogotowie ratunkowe nie jeździło tak często do pacjentów z zawałem. W ciągu ostatniego tygodnia lekarze z łódzkich “erek” udzielili pierwszej pomocy około 50 pacjentom, których dopadł atak serca. Bywają dni, gdy pogotowie wyjeżdża do zawałowców 15-20 razy!

- Przyjęliśmy 11 osób z ostrym zawałem serca – mówi prof. Maria Krzemińska-Pakuła, kierownik Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w szpitalu im. Biegańskiego. – Najstarsza pacjentka miała 82 lata. Wszystkim chorym udało się uratować życie. Natychmiast wykonano im koronarografię i koronaroplastykę. W przypadku trzech osób zabiegi były bardziej skomplikowane, gdyż dodatkowo cierpią na cukrzycę. Wielu pacjentów, którzy szybko trafiają do szpitala, wychodzi z zawału bez szwanku. Już po 3-4 dniach kierowani są do ośrodka rehabilitacyjnego na ul. Popioły. Jeżeli wszystko przebiega pomyślnie, wracają do pracy po 4-6 tygodniach.

Szybka pomoc dla zawałowców możliwa jest dzięki programowi kardiologicznemu prowadzonemu przez Klinikę Kardiologii w Szpitalu im. Biegańskiego i Szpitalu im. Sterlinga. Realizowany jest wspólnie z Łódzką Regionalną Kasą Chorych, która go finansuje. Pacjentom z zawałem w porę udziela się pomocy lekarskiej. Najważniejsza jest tzw. złota godzina. Jeżeli pacjent trafi w tym czasie do szpitala, ma szansę uratować życie i zdrowie.

- Pogotowie ratunkowe jedzie do sercowców w pierwszej kolejności, zawsze na sygnale, najwyżej kilkanaście minut – mówi dr Janusz Morawski, zastępca dyrektora ds. medycznych Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego. – Bardzo istotne jest, by osoby wzywające lekarza informowały, jakie są objawy występujące u chorego. Gdy występuje ból w klatce piersiowej za mostkiem, połączony z dusznością, niepokojem i lękiem, trzeba położyć chorego, zapewnić spokój i podać nitroglicerynę. Jeżeli ból nie ustępuje, natychmiast wzywa się pomoc. Ból może promieniować do gardła żuchwy i lewej ręki. Zdarzają się również takie nietypowe objawy jak: ból w nadbrzuszu, nudności, wymioty a nawet biegunka. Wszystkim tym pacjentom, wymagającym natychmiastowej pomocy medycznej, od razu podajemy m.in. leki przeciwbólowe, tlen. Jak najszybciej wieziemy do szpitala.

W ubiegłym roku prawie 11.700 mieszkańców naszego województwa doznało zawału. W tym statystyka jest podobna. Lekarze biją na alarm, apelując o zdrowy tryb życia, maksimum ruchu, właściwe odżywianie, rezygnację z używek, unikanie stresów. Zawał dopada bowiem coraz młodsze osoby, nawet 25-30-letnie. Rośnie liczba kobiet chorych na serce, mających około czterdziestki. Najczęściej są to zestresowane, nałogowe palaczki.

- W ubiegłym roku na ostry zawał serca zmarły 1972 osoby, w tym 796 kobiet – informuje Halina Olczyk z Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego w Łodzi. – Pięciu mężczyzn, których nie udało się uratować, miało 25-34 lata. Kobiety umierają najczęściej na zawał serca po 75 roku życia, ale 13 śmierć spotkała po trzydziestce. W tym roku odnotowano już 867 zgonów z powodu zawału serca.

Autor artykułu: (ew)

Strykowska: Czy Drogowcy zdążą przed Świętem zmarłych?

October 15th, 2002

Trwa wielki remont ul. Strykowskiej w rejonie cmentarza na Dołach. Kierowcy już dziś martwią się, czy drogowcy zdążą przed Świętem Zmarłych. Firmy, zajmujące się przebudową, zapewniają, że jeśli tylko pogoda się nie pogorszy, 1 listopada nie powinno być problemów z przejazdem…

Modernizacja ul. Strykowskiej trwa od 11 września. Najwcześniej rozpoczęły się prace na odcinku od ulicy Wojska Polskiego do ulicy Oświatowej.

Pracownicy firmy Kral Bis przebudowują tu jezdnie, chodniki i budują ścieżkę rowerową. Obecnie dla ruchu zamknięta jest jezdnia wschodnia, a auta (w obu kierunkach) jeżdżą po gotowej jezdni zachodniej.

- Remont nawierzchni zakończymy do 25 października. Przeszkodzić może nam tylko załamanie pogody – mówi Andrzej Jóźwiak, wiceprezes Krala. – Właśnie wykonujemy podbudowę, a w poniedziałek położymy asfalt. Także do 25 października powinny się zakończyć prace na odcinku od ul. Wojska Polskiego do ul. Źródłowej.

- Jezdnia wschodnia (bliżej cmentarza) będzie gotowa na całej długości, a zachodnia od ul. Wojska Polskiego do skrzyżowania z ul. Telefoniczną – wyjaśnia Krzysztof Świtkowski, zastępca prezesa firmy Unidro, wykonawcy robót. – Odcinek do ul. Źródłowej pozostanie na później…

Autor artykułu: (sim)

Piraci z Retkini

October 14th, 2002

Funkcjonariusze Wydziału Przestępczości Gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji zatrzymali 21-latka i jego o rok starszą znajomą. W mieszkaniu przy ul. Armii Krajowej zajmowali się nielegalnym kopiowaniem filmów i gier komputerowych. Zarekwirowano dwa komputery i ponad 200 pirackich płyt.

Autor artykułu: (em)

Kandydaci rezygnują

October 14th, 2002

Troje kandydatów na łódzkich radnych zrezygnowało już z udziału w wyborach. Złożyli pisemne prośby o wykreślenie ich z list.
Dwoje nie podało przyczyn. Trzeci stwierdził, że wycofuje się, bowiem decyzję o kandydowaniu podjął na podstawie błędnie wykreślonej mapy z podziałem Łodzi na okręgi wyborcze…

Autor artykułu: (kow)

Październik i jego humory

October 14th, 2002

Niedzielny poranek przywitał nas śniegiem. Miejscami napadało aż dwa centymetry białego puchu. Na chodnikach nie utrzymał się jednak długo – szybko topniał.

- Październik miewa takie humory, ale wczorajsze opady to w tym roku jednostkowy wybryk natury – powiedział Włodzimierz Mateusiak, kierownik Regionalnej Stacji Hydrologiczno-Meteorologicznej w Wieluniu. – Rok temu było dużo gorzej, bo zanim 23 spadł śnieg, to temperatura już kilka dni wcześniej utrzymywała się poniżej zera. Tegoroczny październik choć postraszył już śniegiem, zdaniem meteorologów należy do najcieplejszych w ciągu ostatnich kilku lat. W 1997 roku mróz (5-6 stopni poniżej zera) chwycił również w połowie października i trzymał przez miesiąc. 28 X śnieg i zalegał na ulicach i dachach 4-centymetrową warstwą.

- Mamy odnotowane lata, że w październiku panowała już regularna zima – dodaje W. Mateusiak. – Wczorajsze opady to żadna rewelacja, a prognozy wskazują, że w ciągu najbliższych kilku dni będzie cieplej. Po prostu ludzie nie przyzwyczajeni do zimy przestraszyli się śniegu. Ale w październiku to normalne, że jednego dnia jest ciepło, a drugiego bardzo zimno. Śnieg padał wczoraj przez całe przedpołudnie. Na ulice miasta nie wyjechały jednak żadne pługopiaskarki.

- Nie było takiej potrzeby, bo jezdnie były czarne – powiedział Stanisław Stolarek z dyspozycji inżyniera miasta. – Służby nie zgłaszały, że gdzieś jest ślisko.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że ciężki sprzęt stoi już w pogotowiu. Na razie są to 3 pługopiaskarki, które jednak ze względów oszczędnościowych w razie obfitych opadów śniegu wyjadą tylko na wiadukty, gdzie może być niebezpiecznie. Ciężki sprzęt rozpocznie “dyżury” dopiero w listopadzie.

Autor artykułu: (jed)

Ślubowanie pierwszaków w SP nr 1 przy ul. Sterlinga

October 11th, 2002

Dzieci z klas pierwszych SP nr 1 przy ul. Sterlinga zostały wczoraj uroczyście pasowane na uczniów. W odświętnych ubrankach z logo szkoły ślubowały przed szkolnym sztandarem, że będą dobrymi uczniami i Polakami.

- Zazwyczaj ślubowanie odbywa się w Dzień Edukacji Narodowej, ale w tym roku przyspieszyliśmy uroczystość, bo akurat gościmy zagraniczną delegację – mówi Mirosława Marciniak, dyrektorka szkoły. – Są u nas nauczyciele z Włoch, Irlandii i Hiszpanii i chcieliśmy im pokazać ślubowanie. W tych krajach nie ma takiego zwyczaju.

Szkoła uczestniczy w programie “Moje korzenie – skąd pochodzę”, dlatego kładzie nacisk na poznawanie tradycji, nie tylko szkolnych.

- W Łodzi istniało obok siebie kilka kultur – mówi Mirosława Marciniak. – Chcemy je wszystkie przybliżyć dzieciom.

Autor artykułu: (alp)

Niespodzianki w procesie o korupcję w magistracie

October 11th, 2002

Wczorajszy, drugi dzień procesu o korupcję w magistracie rozpoczął się od informacji o nagłej chorobie oskarżonego Pawła P. – Mój klient z objawami ataku serca przebywa w szpitalu – powiedział jego obrońca, adw. Marek Kałuża.

Wiadomość potwierdziła się. – Paweł P. zasłabł i według przewidywań lekarzy pozostanie w szpitalu tydzień – poinformowała procesowe strony sędzia Anna Starczewska-Jeromin.

Losowy wypadek pokrzyżował plany sądu.
Wczoraj miał składać wyjaśnienia były prezydent Łodzi, Marek Czekalski. Sąd przesłucha go na następnej rozprawie, wyznaczonej na 7 listopada. W tym czasie ze szpitala, w którym przebywa Paweł P., nadejdzie lekarska opinia o stanie jego zdrowia.

Wcześniej Marek Czekalski zwrócił się do sądu o ujawnienie swojego wizerunku w prasie i w telewizji. – Nie jestem przestępcą i nie chcę występować z czarną przepaską na oczach. – Moja twarz jest moją własnością – dodał. Pretensje zaadresowane do mediów były nieuzasadnione, bowiem w pierwszym dniu rozprawy sąd nakazał dziennikarzom nieujawnianie wizerunku oskarżonych. Jednak na wyraźną prośbę Marka Czekalskiego sąd zgodził się na zdjęcie czarnej przepaski.

Na koniec obrońca oskarżonego Henryka O., mec. Piotr Kona prosił sąd, by jego klient mógł wyjechać do Stanów Zjednoczonych, gdzie ma rodzinę i chorą żonę. – Mój klient będzie stawiać się na każde wezwanie sądu – zapewniał adwokat, deklarując jednocześnie poręczenie osobiste Marka Edelmana.

Sąd nie uwzględnił tego wniosku. – Oskarżony nie złożył jeszcze wyjaśnień, nie może zatem wyjechać – argumentował. Nie jest to odmowa definitywna. Sąd wypowie się w tej sprawie jeszcze raz w trakcie procesu.

Autor artykułu:

Anilana trenuje

October 11th, 2002

Piłkarze ręczni Anilany dopiero w przyszłą środę rozegrają kolejny mecz ligowy ze Śląskiem Wrocław na wyjeździe.

* Czy nie zaplanował pan w międzyczasie jakiegoś meczu kontrolnego? – pytamy trenera Zygfryda Kuchtę.
- Myślałem o tym, ale chętnych nie ma, ponieważ każdy zespół ligowy jest przede wszystkim zajęty rozgrywkami mistrzowskimi. Głównie uwagę poświęcamy więc zintensyfikowanym, i to bardzo, zajęciom szkoleniowym. Piłkarze nasi, z wiadomych względów, nie zostali do występów w ekstraklasie należycie przygotowani i teraz trzeba te zaległości nadrobić. Trenujemy więc bardzo ostro.

* Dalsze losy piłkarzy ręcznych Anilany w decydującym stopniu uzależnione są od sponsora strategicznego, jakim ma być Mostostal SA. Kiedy formalnie firma ta zacznie finansować merytoryczną działalność pierwszej drużyny piłki ręcznej z ul. Sobolowej?
- Dzięki wydatnej pomocy władz miasta sprawy związane z uzyskaniem zezwolenia i umieszczeniem reklam Mostostalu na ulicach Łodzi weszły w końcową fazę – informuje menadżer Anilany Jan Makasewicz.

Wczoraj z przedstawicielami Mostostalu wybieraliśmy miejsca, na których mają zawisnąć tablice reklamowe. Zgodnie z podpisaną umowę, pierwsze pieniądze na rzecz klubu i miasta wpłyną z Mostostalu natychmiast po zainstalowaniu tablic reklamowych. A ma być ich aż 10 tys. sztuk.

Autor artykułu: (m. st.)

Jak w Łodzi zostać mistrzem… windsurfingu?!

October 9th, 2002

Aż trudno w to uwierzyć, ale jedną z największych łódzkich sportowych nadziei są młodzi… windsurfingowcy. Rodzeństwo Agnieszka i Michał Pietrasikowie należą do najzdolniejszych młodych zawodników ścigających się w Polsce na desce z żaglem.

Nie przeszkadza im w odnoszeniu sukcesów to, że od morza dzieli ich blisko 400 kilometrów.

Agnieszka jest uczennicą szóstej klasy Szkoły Podstawowej nr 19. Jej brat Michał chodzi do drugiej klasy Gimnazjum Salezjańskiego. Oboje reprezentują barwy łódzkiego AZS. Michał na desce pływa od pięciu lat, startuje w regatach od dwóch. Agnieszka też ma za sobą pięcioletni staż, a ściga się w zawodach od roku.

Michał jest mistrzem Polski juniorów do lat 16 z ograniczeniem żagla do 8 i pół metra i wicemistrzem Polski w speedzie. Agnieszka jest mistrzynią świata i mistrzynią Polski dziewczynek oraz srebrną medalistką krajowych zmagań w rywalizacji open dzieci do lat 12, gdzie wyprzedził ją tylko jeden chłopak.

∂ Skąd się wzięła u was miłość do deski z żaglem?

Michał: Najpierw nasz tata uprawiał windsurfing i w to nas wciągnął. Tak nam się to spodobało, że zaczęliśmy startować w zawodach. Całe wakacje spędzamy na Helu, a tam nic innego nie można robić.

∂ Nie jest to uciążliwe, być windsurfingowcem w Łodzi?

Michał: Do polskiego morza mamy daleko. Ale możemy pływać na Jeziorsku, Zalewie Sulejowskim czy Zalewie Zegrzyńskim. W Łodzi trenujemy na siłowni, w sali gimnastycznej. Zimą wyruszamy w góry, żeby pojeździć na desce…snowboardowej.
Agnieszka: Marzy się nam wyprawa zimą do ciepłych krajów, żeby trochę popływać na naszej desce z żaglem i jak najlepiej przygotować do nowego sezonu. Bardzo chciałabym zobaczyć Egipt. Może właśnie taka wyprawa dojdzie tej zimy do skutku.

∂ Dlaczego uprawiacie windsurfing, a nie powiedzmy żeglarstwo?

Michał: Żagle są nudne. Windsurfing jest dyscypliną ciekawszą, szybszą od żeglarstwa. Uprawiałem pływanie, ale ściganie się od barierki do barierki szybko przestało mnie pasjonować. Oboje z siostrą byliśmy też tenisistami. Startowaliśmy w turniejach. Aga miała nawet sukcesy. Mnie jakoś to nie wychodziło. Gdy przypłynąłem na medalowej pozycji w pierwszych moich zawodach w windsurfingu poczułem, że to mnie wciąga. Siostra poszła w moje ślady.

∂ Co jest najtrudniejsze, gdy chce się zrobić windsurfingowy pierwszy krok?

Agnieszka: Złapać równowagę, żeby z żaglem nie przewrócić się do wody. Gdy już się to opanuje, to wyciąganie żagla, który wpadł do wody nie jest specjalnie trudne. Pomagają: wiatr i zdobyte umiejętności techniczne. A poza tym żagiel nie jest ciężki.

∂ Czy jest to drogi sport? – pytam ojca naszych mistrzów.

Piotr Pietrasik: Z pewnością do tanich nie należy. Deska kosztuje od 4 tysięcy złotych w górę, a żagiel od 6 tys. zł.

Michał: Na szczęście dla zawodników są zniżki.

Piotr: Agnieszka, która w zeszłym sezonie była mistrzynią świata korzysta ze światowego programu pomocy dla kobiet uprawiających windsurfing. W każdym kraju takim programem objęte są trzy zawodniczki. To trochę odciąża domowy sportowy budżet. Nie da się jednak ukryć, że w windsurfingu to rodzice opłacają sportową pasję swoich dzieci. W trakcie zimowej przerwy nasz cenny sprzęt trzymamy w… garażu.

∂ Jak pan wypada w rodzinnej rywalizacji?

– Moje dzieci mnie dublują. One są zawodowcami ja – amatorem, choć też startuję w zawodach. Rywalizuję z rodzicami ich kolegów. One są zdecydowanie lepsze technicznie. Mnie nikt tego nie uczył. One mają trenera, który koryguje popełniane przez nich błędy. Szkoleniowiec moich dzieci zna się na tym, co robi. Paweł Gardasiewicz jest bowiem byłym mistrzem świata. Ma za zadanie przygotowć zawodników do planowanego startu w igrzyskach. Za 6 lat windsurfing ma być dyscypliną olimpijską. Wierzę, że zobaczę swoje dzieci rywalizujące o olimpijskie medale. Widzę ile pracy trzeba włożyć na treningu, żeby dojść do mistrzostwa. To powtarzanie po tysiąckroć, aż do znudzenia pewnym elementów technicznych, aż do ich perfekcyjnego opanowania.

∂ A pańska żona też podziela rodzinne pasje?

– Żona jeździ z nami na wszystkie imprezy, ale sama nie pływa. Zajmuje się sprawami organizacyjnymi. Może w przyszłym roku namówimy ją, żeby spróbowała swoich sił i weszła na deskę z żaglem.

Autor artykułu: (pas)