Archive for May, 2000

Czy spółdzielnia sprzeda szkołę?

Thursday, May 25th, 2000

Rodzice uczniów integracyjnej Szkoły Podstawowej nr 67 oraz integracyjnego Gimnazjum Miejskiego nr 47 (pod wspólnym dachem przy ul. Maratońskiej 47b) boją się, że budynek w którym uczą się ich dzieci kupi ,jakiś prywaciarz z grubym portfelem”. Pogłoska taka – jak już informowaliśmy – dotarła do rodziców przed Walnym Zgromadzeniem Spółdzielców Osiedla ,Retkinia Południe”, które 27 maja ma zdecydować czy sprzedać budynek.Wczoraj ,Express” informował o obawach 170 rodziców uczniów obydwu szkół, wśród których jest 57 dzieci niepełnosprawnych w tym 16 porusza się na wózkach inwalidzkich. Dzisiaj przedstawiamy kolejne informacje o sprawie bulwersującej nie tylko rodziców.
Budynek szkół integracyjnych – oświadczył prezes Stanisław Wierzejski – chce kupić miasto. Nie ma żadnego drugiego kandydata ,prywaciarza z grubym portfelem”. Jedyny wniosek o zakup złożył Wydział Geodezji Urzędu Miasta Łodzi (z powołaniem się na Wydział Edukacji UMŁ). Taki sam wniosek odrzuciło w ubiegłym roku walne zgromadzenie. Spółdzielcy uznali wtedy, że dopóki budynek jest ich własnością dopóty SM ,Retkinia Południe” ma wpływ na sposób jego wykorzystania. A przed zeszłorocznym zgromadzeniem powtarzała się uporczywa pogłoska, że miasto może zlikwidować szkoły integracyjne np. na skutek niżu demograficznego. Jaki będzie wynik sobotniego głosowania trudno przewidzieć. W 1986 roku zawarta została umowa, na mocy której spółdzielnia użycza miastu budynek na czas nieograniczony, czyli bez pobierania czynszu. Miasto z kolei ponosi pełne koszty remontów i bieżącej eksploatacji. Ze strony spółdzielni – stwierdził prezes S. Wierzejski – nic nie zagraża dzieciom i budynkowi, w którym się uczą. Jego ewidencyjną wartość (netto) spółdzielnia oszacowała na 950 tysięcy złotych.
Wicedyrektor Wydziału Edukacji UMŁ, Michał Machejek, poinformował, że miasto jest żywo zainteresowane kupnem budynku na własność i jest otwarte na wszystkie rozmowy ze spółdzielnią. M. Machejek stwierdził, że nie ma takiej siły, która mogłaby zlikwidować szkoły integracyjne, więc rodzice działając w dobrej wierze niepotrzebnie denerwują się pogłoskami o ,prywaciarzu z grubym portfelem”
Dyrektor SP nr 67, Teresa Michoń i dyrektor Gimnazjum nr 47, Barbara Celmerowska powiedziały ,Expressowi”, że nie mają poczucia zagrożenia jedynych w Łodzi i w województwie łódzkim szkół integracyjnych mieszczących się w parterowym budynku. Na jego przystosowanie do potrzeb dzieci niepełnosprawnych – jak wyliczyła szkolna księgowa – w latach 1996-99 miasto wydało około 100 tysięcy złotych. Naprawiono dach, zmodernizowano sale zajęć i sanitariaty, zniknęły bariery architektoniczne. Szkoły przyjęły dzieci do I klas. Wydział Edukacji przydzielił też dodatkowe etaty dla pedagogów specjalnych, którzy zaczną pracę od 1 września. Dyrektorki T. Michoń i B. Celmerowska stwierdziły: – Fakty świadczą o tym, że naszym dzieciom i szkołom nie zagraża żadna przeprowadzka z powodu sprzedaży budynku. Rozumiejąc szczególną wrażliwość rodziców na los ich niepełnosprawnych dzieci staramy się po prostu uspokajać emocje przed Walnym Zgromadzeniem Spółdzielni.
Rodzice, jako obserwatorzy, mogą uczestniczyć w rozpatrywaniu sprawy sprzedaży budynku szkoły miastu (10 punkt obrad walnego zgromadzenia), nie mając prawa do głosowania. ,Express” poinformuje o zakończeniu sprawy.

Autor artykułu: Halina Cywińska

Z łódką na głowach

Wednesday, May 24th, 2000

Dzieci z Przedszkola Miejskiego nr 173 (al. Wyszyńskiego 62) są bardzo przejęte przygotowaniami do uroczystości ,Łódź miasto moje i Juliana Tuwima”. 25 maja, 90 przedszkolaków zatańczy poleczkę bałucką, zaśpiewa znanego walczyka o Łodzi, wyrecytuje fragmenty wierszy Juliana Tuwima. Solo zaśpiewają: Maciek Komorowski, Dobrosia Dunajczyk, Asia Walczak, Iza Turek i Agnieszka Stańczyk. Najmłodsze dzieci wystąpią w żółtych bluzeczkach, a na głowach mieć będą czerwone czapeczki – łódki.
Dekoracje do występów to ogromny herb Łodzi (wydzieranka) i obrazy Piotrkowskiej namalowane przez dzieci. Kolorowe ilustracje ,Rzepki”, ,Lokomotywy” i ,Ptasiego radia” przygotowały nauczycielki. Studenci UŁ, mający w tym przedszkolu praktyki, zagrają na 2 gitarach i flecie. Żywa ,lekcja” o rodzinnym mieście i Tuwimie ma być zabawą, która uczy nie nudząc. Następnego dnia zobaczą ją mamy. Poezję Tuwima uzupełnią wiersze specjalnie przygotowane na Dzień Matki.

Autor artykułu: Halina Cywińska

Noworodki czekają na adopcję

Wednesday, May 24th, 2000

W Łodzi coraz więcej osób oddaje do adopcji nowo narodzone dziecko. Zrzekających się jest znacznie więcej niż chcących adoptować noworodki. W ostatnich 6 tygodniach w ośrodku adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci było 20 zgłoszeń. Tyle co w tym samym ośrodku w całym ubiegłym roku. – Decyzję o oddaniu dziecka do adopcji kobieta podejmuje już w trakcie ciąży – mówi Małgorzata Marczak, pracownik socjalny szpitala CZMP, która od 7 lat zajmuje się adopcjami. – Przychodząc na porodówkę pacjentki są już pewne swojej decyzji.
Zdarza się, że jeszcze w czasie ciąży kobieta zgłasza w Ośrodku
Adopcyjnym przy TPD lub Diecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym, że po urodzeniu odda dziecko do adopcji. (Dokończenie ze str. 3)
- Zawsze dokładnie badamy motywy takiej decyzji – mówi Henryka Stępień, dyrektor Ośrodka Adopcyjnego przy TPD. – Rozmawiamy z małżonkami, a jeśli w rodzinie są duże dzieci, to również ich opinię chcemy poznać. Nie rozmawiamy z rodziną, jeśli kobieta ukrywa ciążę przed domownikami i gdy samotna matka wyraźnie sobie tego nie życzy.
- Jeśli po rozmowie z nami nadal chcą oddać dziecko, to szanujemy ich decyzję – mówi dyrektor ośrodka.
W Archidiecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym zgłoszeń noworodków nie jest więcej niż w latach ubiegłych.
- My przede wszystkim prowadzimy prace w kierunku przywrócenia dziecka do rodziny naturalnej – mówi Anna Kowalska, dyrektor ośrodka. – Sprawdzamy jakie dochody ma rodzina, w jakich warunkach żyje i jak do dziecka samotnej matki odnosi się jego ojciec. Pracownicy kontaktują się z dalszą rodziną ciężarnej: matką, wujkiem, ciotką czy dziadkami. Zachęcają ich, by pomogli w utrzymaniu dziecka. – Gdy jednak matka nadal upiera się przy swojej decyzji, to pomagamy jej przeprowadzić adopcję – dodaje Anna Kowalska.
Ze statystyk wynika, że na oddanie do adopcji kolejnego dziecka decyduje się znacznie więcej małżeństw niż samotnych matek. Bywa, że oddają już drugie dziecko. Swoją decyzję motywują trudną sytuacją życiową. – Są to rodziny, które przez lata normalnie funkcjonowały – dzieli się swoimi spostrzeżeniami dyrektor ośrodka TPD. – Teraz problemy ich przerosły: bieda, niezaradność życiowa i idący za tym zasiłek z opieki społecznej jako jedyne źródło utrzymania.
- W naszej kulturze odrzucenie dziecka zalicza się do patologii – stwierdza Henryka Stępień. – Jednak patologia rozumiana jako nadużywanie alkoholu i popełnianie przestępstw nie zrzeka się dzieci. Ich los dziecka po prostu nie interesuje.
Niektórzy rodzice oddający maluszka do adopcji myślą o zabezpieczeniu dziecku przyszłości. Interesuje ich do jakiej rodziny trafi dziecko. Są i tacy, którzy dzwonią po latach z pytaniem czy ich dziecku jest dobrze.
Pod koniec ubiegłego roku kolejnego dziecka zrzekło się małżeństwo z trojgiem dzieci. Żona straciła pracę w lipcu, a mąż w październiku. Uznali, że czwórki nie wychowają.
Upragnioną córeczkę oddali do adopcji rodzice dwóch synów. Czteroosobowa rodzina mieszkała na 12 metrach kwadratowych i utrzymywała się z zasiłku dla bezrobotnych.
Teoretycznie nie ma możliwości kontaktu między zrzekającymi się a adoptującymi rodzicami. Przyszli rodzice nie mogą znać danych osobowych naturalnych rodziców. Znają jednak wywiad środowiskowy. Wiedzą w jakim są wieku i czy dziecko ma rodzeństwo. Zawsze są informowani o ewentualnej chorobie psychicznej lub upośledzeniu fizycznym w rodzinie dziecka. Adoptowany maluszek dostaje nowy akt urodzenia. Stary jest przechowywany w archiwach USC.

Autor artykułu: Liliana Bogusiak

ŁKS na kłódkę?

Wednesday, May 17th, 2000

Po bandyckich wybrykach, do jakich doszło w trakcie i po meczu ŁKS – Lech, szef łódzkiej policji zażądał wczoraj od prezydenta Łodzi zamknięcia stadionu ŁKS-u. Tadeusz Matusiak decyzji jeszcze nie podjął. Ale jeśli teraz zdecyduje, żeby na trybuny przy al. Unii widzów nie wpuszczać, to wszystko wskazuje na to, że nie powrócą oni tam już nigdy. Od dawna przecież wiadomo, że miasta nie stać na utrzymywanie dwóch stadionów piłkarskich.- Trzeba zamknąć ten stadion – mówi stanowczo mł. inspektor Wojciech Wulkiewicz, komendant miejski policji w Łodzi. – Taki obiekt musi spełniać pewne standardy. A szefowie ŁKS-u nie dotrzymali umowy. Nie wykonali tego, do czego się zobowiązali. Nie zapewnili odpowiedniej liczby pracowników ochrony, pozwolili na to, by publiczność dowolnie przemieszczała się po stadionie, dopuścili do zajęcia sektorów, które nie powinny być zajęte – tam chuligani zaopatrywali się w kamienie. To wszystko spowodowało, że mogło dojść do zamieszek. Stadion nie jest przygotowany na przyjęcie takiej liczby kibiców. Nie można puścić ich tak na żywioł, bez biletów. Wtedy podwaja się ich liczba.
- Na bandyckie wybryki może pomóc tylko zdecydowane działanie – twierdzi inspektor Wulkiewicz. – Ale nawet 400 policjantów nie może być wszędzie. Czasem w jednej chwili obok dwóch, trzech policjantów znajdzie się setka kibiców. A wśród nich jakiś kretyn, który sięgnie po nóż lub kawał betonowej płyty.
Prowadzimy postępowanie o czynną napaść na funkcjonariuszy, a wobec zatrzymanych, którzy zostali wypuszczeni do domów wszczęte zostaną postępowania przed kolegiami do spraw wykroczeń.
- To poważna decyzja, prezydent ma w tej chwili naprawdę ciężki orzech do zgryzienia – mówi Maciej Lenart, radny SLD i przewodniczący komisji ładu społeczno-prawnego łódzkiej Rady Miejskiej. – Stan techniczny stadionu ŁKS jest zły. A miasta nie stać na utrzymywanie dwóch tak dużych obiektów jak stadiony Widzewa i ŁKS-u. W związku z tym czeka nas w przyszłości konieczność dokonania wyboru – który z nich ma być stadionem miejskim, na którym odbywać się będą duże imprezy piłkarskie. Mam wrażenie, że w tej konkurencji ŁKS przegrywa i miejskim stadionem stać się powinien Widzew. Tym bardziej że ŁKS jest na najlepszej drodze, by spaść do drugiej ligi, choć mu tego nie życzę. Ale – decyzja należy do prezydenta.
- Nie należy na razie zamykać stadionu. Nie trzeba się z tym spieszyć, raczej dobrze zbadać sytuację, jaka się zdarzyła i podjąć decyzję po namyśle, roztropnie – przekonuje Piotr Krzywicki, radny AWS. – Faktem jest, że służby porządkowe dopuściły się zaniedbań. Nie można jednak całej winy przypisywać kibicom i karać ich za to zamknięciem stadionu. Zawinili pseudokibice. To ich trzeba identyfikować, wychwycić prowodyrów zamieszek, ukarać i nie wpuszczać na stadion. Policja robiła co mogła, nie prowokowała pseudokibiców do takich zachowań.Jak komendant miejski policji uzasadnił swój wniosek o zamknięcie dla widzów stadionu ŁKS?

Organizator złamał ustalenia zezwolenia prezydenta miasta z 4 maja 2000 roku, dopuszczając do zajęcia miejsc przez kibiców w sektorach nie dopuszczonych do użytkowania.
Organizator nie monitorował liczby osób wchodzących, co doprowadziło do wejścia na obiekt około 15 tysięcy kibiców.
Organizator skierował do zabezpieczenia stadionu 63 porządkowych. W myśl ustawy o organizacji imprez masowych, przy tej liczbie kibiców powinno być przynajmniej 157 porządkowych. Przy obecnym stanie technicznym stadionu, przy występujących zagrożeniach, w mojej ocenie imprezę powinno zabezpieczać nawet 250 porządkowych.
Organizator meczu nie zapewnił należytej kontroli osób wchodzących na stadion. Umożliwił także kibicom swobodne opuszczanie stadionu i powrót. Bramy były otwarte na oścież.
Służby porządkowe nie reagowały na zajścia, do których doszło na stadionie.

Autor artykułu: markos

Mecz przy pustych trybunach

Tuesday, May 16th, 2000

Komendant miejski policji w Łodzi wystąpi dzisiaj do prezydenta Łodzi o zamknięcie stadionu piłkarskiego przy al. Unii. Oznacza to, że 24 maja ostatni mecz w rundzie wiosennej z Zagłębiem Lubin piłkarze ŁKS rozegrają przy pustych trybunach.
- Nasze pismo jest wynikiem zachowania się kibiców ŁKS podczas sobotniego meczu z Lechem Poznań – powiedział ,Dziennikowi” mł. insp. Wojciech Wulkiewicz, szef łódzkich policjantów. – Dwóch funkcjonariuszy zostało rannych, zniszczono radiowozy, pociąg i środki komunikacji miejskiej.
Zamknięcia stadionu ŁKS łódzka policja domagała się już w lutym, nim rozpoczęły się piłkarskie rozgrywki. Obiekt nie spełniał bowiem podstawowych norm bezpieczeństwa. Na początku maja władze Łodzi ponownie wydały zgodę na rozgrywanie meczów na obiekcie przy
al. Unii.
Decyzję w sprawie zamknięcia dla publiczności stadionu ŁKS podejmie w ciągu najbliższych dni prezydent Łodzi.

Autor artykułu: DaG

Kolej stawia na stolicę

Tuesday, May 16th, 2000

Ponad dwa razy więcej niż teraz, 17 zamiast 8, pociągów z Łodzi do Warszawy kursować będzie od 28 maja, po wprowadzeniu nowego rozkładu jazdy PKP. Pierwszy pośpieszny do stolicy wyjedzie z Łodzi Fabrycznej o godz. 4.51. Łódź straci natomiast bezpośrednie, całoroczne połączenie z Zakopanem.Od 28 maja pociąg ten będzie jechał z Torunia do Zakopanego inną trasą – z przystankiem w Zduńskiej Woli.
Łodzianie stracą również bezpośrednie połączenie z Frankfurtem. Teraz skład ten zatrzymuje się na Widzewie o 22.40. Niemieckie koleje uznały, że pociąg nie odpowiada ich standardom.

Autor artykułu: kup