Na trasie ze Strykowa do Brzezin zginęły cztery osoby
Wczoraj, na drodze lokalnej ze Strykowa do Brzezin w miejscowości Tadzin, jeep na łódzkich numerach rejestracyjnych zderzył się czołowo z cysterną CPN. Spośród pięciu jadących nim mężczyzn przeżył tylko jeden – 33-letni Wiesław K. Na miejscu zginął 27-letni Daniel F. kierowca auta i jego trzech pasażerów: 41-letni Jan K., 46-letni Marek K. oraz 49-letni Jerzy S. Mężczyźni (mieszkańcy Zgierza) jechali do pracy w podwarszawskich Jankach. Mieli tam przez dłuższy czas układać kostkę brukową. Oprócz ubrań zabrali ze sobą telewizor, koce, poduszki.
Do tragedii doszło kilka minut po godzinie 7.00 rano. Czarny, terenowy jeep jechał w kierunku trasy do Warszawy. Gdy próbował wyprzedzić autobus PKS, zderzył się z jadącą z przeciwka cysterną.
- Jechałem z Koluszek do Płocka po paliwo – opowiada Zdzisław Sochacki, kierowca cysterny. – Z przeciwka jechał samochód osobowy, za nim autobus PKS, nagle zza autobusu „wyskoczył” pędzący jeep i prosto na mnie. Chyba nie wiedział, że przed autobusem jedzie jeszcze jakiś samochód. Gdy go zobaczył było za późno na jakikolwiek manewr. A ja nawet nie mogłem zjechać w prawo, by uniknąć zderzenia, tam była barierka i głęboki rów.
Rozpędzony jeep uderzył w przednią maskę cysterny z taką siłą, że w kabinie kierowcy ciężarówki otworzył się szyberdach i przednia klapa maski. Nienaruszone zostały zawory spustowe, a cysterna była pusta. W przeciwnym wypadku nastąpiłaby eksplozja. Samochód osobowy obrócił się kilka razy wokół własnej osi i stanął w płomieniach.
- Wyłączyłem stacyjkę, wyłącznik akumulatora, złapałem gaśnicę i zacząłem gasić silnik jeepa. To były sekundy – opowiada kierowca cysterny. – Równocześnie do samochodu dobiegli pasażerowie i kierowca pekaesu z gaśnicą. Jeden z mężczyzn już nie żył, gdy wyciągnięto go ze środka, drugiego, żywego udało się uratować w ostatniej chwili.
- Nagle nastąpił drugi wybuch – dodaje kierowca autobusu PKS. – W samochodzie pozostało trzech mężczyzn. Ale oni już chyba nie żyli.
Ratownikom trudno było dostać się do uwięzionych. Oprócz nich wewnątrz pełno było wypakowanych toreb podróżnych. Mimo szybkiej akcji ratunkowej trzy osoby spaliły się w aucie. Ich zwęglone zwłoki wyciągano z wraku przez ponad godzinę.
- Wszystko wskazuje na to, że kierowca jeepa nie zachował ostrożności i jechał z nadmierną prędkością. To była brawura – powiedziała Joanna Wiśniewska-Mitman, naczelnik wydziału kryminalnego policji w Brzezinach. – Przebieg zdarzenia znamy z relacji świadków. Biegły, który przybył na miejsce potwierdza ich zeznania, ale musimy przeprowadzić szczegółowe dochodzenie.
Wiesław K., który cudem uszedł z życiem przebywa w szpitalu. Ma złamaną szczękę i liczne urazy kończyn. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Autor artykułu: Jed