Tomasz Ścigaczewski
To jest naprawdę dobra wiadomość. Wszyscy wkoło z naszego miasta uciekają, a płotkarz Tomasz Ścigaczewski postanowił do niego wrócić.
Łódź dzięki triumwiratowi sponsorów – Urzędu Marszałkowskiego, Urzędu Miasta Łodzi i firmy Jason MacKenizie okazała się mocniejsza od samej stolicy. To w Łodzi a nie w Warszawie Tomek znalazł lepsze warunki do uprawiania sportu i tu w barwach AZS będzie szykował się do startu w igrzyskach w Atenach w 2004 roku. Niby jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale może za Ścigaczewskim pójdą inni, a Łódź stanie się, o czym marzę, sportową ziemią obiecaną.
– Co daje panu podpisanie umowy ze sponsorami?
Tomasz Ścigaczewski: Będę mógł się za te pieniążki spokojnie przygotowywać do najważniejszych imprez. Będę wreszcie mógł skupić się na ty, co da mnie najważniejsze – na sporcie. W lekkiej atletyce 30 procrent inwestycji, to inwestycje w samego zawodnika – odżywki, masażyści, sprzęt sportowy. Właśnie otrzymałem środki na takie inwestowanie.
- Czy to jest suma wystarczająca, na zapięcie preliminarza sportowych wydatków na ostatni guzik.
- Nie jest to suma, jakimi obracają choćby piłkarze nożni. Gdyby jeszcze znalazło się ze dwóch podobnych sponsorów, nie mógłbym narzekać. Wiadomo, że odżywki dozwolone są znacznie droższe od tych zakazanych. I trudniej je dostać. Na dozwolone środki trzeba wydać naprawdę fortunę.
- A pan chce grać fair.
- Oczywiście. Nie mam zamiaru używać niedozwolonego wspomagania. Uważam takie działania za sportowe oszustwo.
- Nie lepiej było zostać w stolicy?
- Środki, które dostałem w Łodzi są wyższe od tych, które oferowano mi w Warszawie. Chciano mnie w Warszawiance potraktować jak juniora, a nie jak prawdziwego zawodowca, któremu marzy się walka o najwyższe stawki. Nie mogłem sobie na to pozwolić. Wróciłem do Łodzi, gdzie dostrzeżono we mnie profesjonalistę i tak potraktowano. Powiedzmy sobie, że najważniejsze nie są w moim przypadku pieniądze lecz zdrowie. Jeśli ono będzie będą i wyniki!
- Podczas halowego sezonu doznał pan kontuzji.
- Ale po ostatnich badaniach w Warszawie, okazuje się, że wszystko jest już w porządku i mogę normalnie przygotowywać się do letnich występów. Zaczynamy od zgrupowania w RPA.
- Jakie ma pan sportowe plany?
- Chciałbym pobić rekord Polski w biegu 110 m ppł i pobiec w finałach mistrzostw świata.
Trochę żałuję, że Tomek nie wystartował w halowych mistrzoswtach świata w Lizbonie – mówi trener Ścigaczewskiego -Leszek Lipiński. – Miałby ogromne szanse na wywalczenie medalu. Z drugiej strony, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Tomek będzie miał więcej czasu na właściwe przygotowanie się do sezonu letniego. A stać go naprawdę na wiele!
Autor artykułu: pas