Działacze Widzewa przeprowadzili w sobotę pierwszą rozmowę z Michałem Stasiakiem na temat jego pozostania w łódzkim klubie. Przypomnijmy, że kontrakt zawodnika olimpijskiej reprezentacji z łódzkim klubem decyzją Wydziału Gier Polskiego Związku Piłki Nożnej został rozwiązany z winy Widzewa. Wynika z tego, że Stasiak może zmienić drużynę bez ekwiwalentu dla łódzkiego klubu.
- Jak przebiegała rozmowa? – pytamy prezesa Widzewa Andrzeja Wojciechowskiego.
- Nasza sobotnia rozmowa nie była jeszcze zobowiązująca. Ponadto piłkarz był zmęczony długą podróżą i zmianą czasu. Przecież przez ostatnie dwa tygodnie przebywał z reprezentacją w Kanadzie, gdzie nasza drużyna brała udział w Igrzyskach Frankofońskich.
- Ale mimo zmęczenia mógł powiedzieć czy chce nadal grać w Widzewie…
- Piłkarz złożył taką wstępną deklarację, ale swoją ostateczną decyzję uzależnia od spłat wcześniejszych zobowiązań.
- Są one duże?
- W tej chwili nie potrafię odpowiedzieć. Umówiliśmy się z piłkarzem na dziś i przeanalizujemy wszystkie dokumenty. Zapewne wówczas będziemy znacznie mądrzejsi. Należy pamiętać, że część pieniędzy dla Michała Stasiaka jest zabezpieczonych w piłkarskiej centrali.
- Czy zatem będzie was stać, by utrzymać piłkarza w Łodzi?
- Zrobimy wszystko, aby tak się właśnie stało.
Autor artykułu: hof