Archive for July, 2001

Zdecydują pieniądze

Monday, July 30th, 2001

Działacze Widzewa przeprowadzili w sobotę pierwszą rozmowę z Michałem Stasiakiem na temat jego pozostania w łódzkim klubie. Przypomnijmy, że kontrakt zawodnika olimpijskiej reprezentacji z łódzkim klubem decyzją Wydziału Gier Polskiego Związku Piłki Nożnej został rozwiązany z winy Widzewa. Wynika z tego, że Stasiak może zmienić drużynę bez ekwiwalentu dla łódzkiego klubu.

- Jak przebiegała rozmowa? – pytamy prezesa Widzewa Andrzeja Wojciechowskiego.

- Nasza sobotnia rozmowa nie była jeszcze zobowiązująca. Ponadto piłkarz był zmęczony długą podróżą i zmianą czasu. Przecież przez ostatnie dwa tygodnie przebywał z reprezentacją w Kanadzie, gdzie nasza drużyna brała udział w Igrzyskach Frankofońskich.

- Ale mimo zmęczenia mógł powiedzieć czy chce nadal grać w Widzewie…

- Piłkarz złożył taką wstępną deklarację, ale swoją ostateczną decyzję uzależnia od spłat wcześniejszych zobowiązań.

- Są one duże?

- W tej chwili nie potrafię odpowiedzieć. Umówiliśmy się z piłkarzem na dziś i przeanalizujemy wszystkie dokumenty. Zapewne wówczas będziemy znacznie mądrzejsi. Należy pamiętać, że część pieniędzy dla Michała Stasiaka jest zabezpieczonych w piłkarskiej centrali.

- Czy zatem będzie was stać, by utrzymać piłkarza w Łodzi?

- Zrobimy wszystko, aby tak się właśnie stało.

Autor artykułu: hof

Zagram z Wisłą

Monday, July 30th, 2001

Rafał Kaczmarczyk
- Jak przebiega pańska rehabilitacja?

- Myślę, że bardzo korzystnie. Sądzę, że w najbliższym spotkaniu pierwszej ligi z Wisłą Kraków już wystąpię. Mam nadzieję, że pomogę kolegom i przyczynię się do tego, że Widzew zdobędzie pierwsze trzy punkty w tym sezonie.

- Bardzo poważna deklaracja…

- Zdaję sobie z tego sprawę. Należy jednak wierzyć w swoją drużynę i we własne umiejętności.

- Z tego wynika, że po kontuzji nie ma już śladu?

- Ślad został i na pewno długo jeszcze będzie. Sam jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało. Cieszę się, że w poniedziałek wznowię już treningi i myślę, że będę się spokojnie przygotowywał do najbliższego spotkania z mistrzem Polski

- Nie boi się pan wielkiej odpowiedzialności. Wszyscy liczą, że powrót Kaczmarczyka uzdrowi drugą linię łódzkiej drużyny…

- Na szczęście w Widzewie było tak i mam nadzieję, że będzie dalej, o sile drużyny stanowił cały zespół. Mam nadzieję, że obowiązki rozłożą się na całą drużynę, a nasz zespół wypełni je bez zarzutu. Liczę, że wszyscy zagrają doskonałe spotkanie.

- W jakiej jest pan dyspozycji?

- W tej chwili przede wszystkim koncentruję się na mojej nodze. Zastanawiam się jak wytrzyma na meczu. Myślę, że o tym czy podołam wszystkim obowiązkom przekonamy się podczas spotkania.

- Czy jest pan fizycznie przygotowany do występu przez dziewięćdziesiąt minut?

- Tego nie wiem. W okresie przygotowawczym pilnie ćwiczyłem. Przez cały czas biegałem i, ćwiczyłem wytrzymałość tlenową. Prawdą jest jednak to, że przez ostatnie dwa tygodnie nie wykonywałem żadnych zajęć z piłką. Myślę zatem, że największy problem będzie od strony piłkarskiej.

- Cieszy się pan z tego, że Daniel Bogusz zostanie prawdopodobnie w Widzewie?

- Oczywiście. Jeżeli takie nazwiska zostaną w Widzewie, to jestem spokojny o to, że na koniec pierwszej rundy nasza drużyna załapie się w pierwszej czwórce, dzięki czemu awansujemy do strefy drużyn bezpiecznych. Nie można dopuścić do sytuacji, jak w poprzednim sezonie, kiedy to do ostatniej kolejki walczyliśmy o utrzymanie.

Autor artykułu: hof

Bramkarze zapłacą

Monday, July 30th, 2001

Do ciekawej rywalizacji sportowej doszło w Barsinghausen, gdzie widzewiacy przebywają na zgrupowaniu. W sobotę bramkarze Adam Piekutowski i Marcin Ludwikowski wyzwali na pojedynek kierownika Tadeusza Gapińskiego i drugiego trenera Krzysztofa Surlita w popularną wśród piłkarzy grę w „siatkonogę”.

Mecz odbył się na miejscowym korcie, a widzewskich bramkarzy dopingowali wszyscy pozostali piłkarze. Okazało się, że weterani łódzkiej drużyny Gapiński i Surlit wiedzą jeszcze co należy robić z piłką i bez litości ograli swych młodszych kolegów.

Widzewscy bramkarze nie dość, że zostali upokorzeni na boisku, to jeszcze będą musieli zapłacić 200 niemieckich marek, bo taka właśnie była stawka owego pojedynku.

Autor artykułu: hof

Jakub Skrzypiec w ŁKS

Friday, July 27th, 2001

Wczoraj ŁKS podpisał kontrakt z 25 – letnim Jakubem Skrzypcem, bramkarzem, który w minionym sezonie występował w III – ligowej Unii Skierniewice. Jest to, zdaniem fachowców, utalentowany piłkarz, co potwierdził swą grą w Unii i podczas sprawdzianów w ŁKS.

Kierownictwo ŁKS szuka dalszych wzmocnień kadrowych dla swego II-ligowego zespołu, przede wszystkim skutecznego napastnika.

Piłkarze ŁKS ten weekend mają wolny, bowiem mecz z Tłokami w Gorzycach został przełożony na 26 września.

Autor artykułu: m. st.

Prezydent połowy łodzian

Friday, July 27th, 2001

Wydawać by się mogło, że władza powinna kochać wszystkich obywateli jednakowo i nie preferować poszczególnych grup, choćby ze względu na sympatię do tej czy innej drużyny piłkarskiej. Okazje się, że prezydent Łodzi Krzysztof Panas zapomniał o tej prostej prawdzie.

Nie trzeba być uczonym w piśmie i mowie, by widzieć, że w naszym mieście miłość kibicowska rozdzieliła się po połowie na drużyny Widzewa i ŁKS. I co robi w tym wypadku prezydent Łodzi? Przyjeżdża luksusową limuzyną wraz ze swoją świtą na inaugurację sezonu na stadionie przy al. Piłsudskiego. Pierwszym kopnięciem piłki daje znać wszystkim zgromadzonym na stadionie, że futbolowe rozgrywki ruszyły pełną parą.

Skoro prezydent nie ukrywa swojej sympatii do piłki nożnej, to siłą rozpędu powinien cztery dni później zameldować się na stadionie przy al. Unii, gdzie piłkarze ŁKS inaugurowali nowy sezon. Niestety nie uczynił tego, czym dał świadectwo wybiórczego traktowania sportu w naszym mieście. Dlatego bez zbytnich ceregieli sympatycy ŁKS szybko określili pana Krzysztofa Panasa prezydentem zaledwie połowy łodzian. Trudno im w tym wypadku nie przyznać racji.

Zapewne gdyby pan Panas był szefem wyłącznie Delegatury UMŁ na Widzewie, to jego zachowanie nie wzbudzałoby najmniejszych kontrowersji. Wręcz przeciwnie powinien otrzymać pochwały za to, że jest blisko klubu, który leży w jego bezpośredniej jurysdykcji. Jednak od prezydenta wymaga się czegoś więcej. Jego rolą jest integracja całego futbolowego środowiska, a nie, miejmy nadzieję, że nieświadomego, wskazywania lepszych i gorszych na sportowej mapie Łodzi.

Autor artykułu: hof

Ważny mecz ŁTŻ w Łodzi

Friday, July 27th, 2001

W niedzielę o godz. 17 na torze przy ul. 6 Sierpnia żużlowcy ŁTŻ rozegrają ostatni w Łodzi mecz rundy zasadniczej I ligi. Rywalem będzie Start Gniezno. 5 sierpnia łodzianie jadą do Rzeszowa na mecz ze Stalą i wówczas odbędzie się podział na 4-drużynową grupę drużyn walczących o awans do Ekstraligi oraz taką samą liczbowo grupę walczących o utrzymanie w I lidze.

Żużlowcy ŁTŻ nie mają większych nadziei na awans do górnej połówki ligi. Raczej przyjdzie im ciężko walczyć o uniknięcie barażu z drugim zespołem II ligi. Przypomnijmy, że spada ostatni team I ligi a przedostatni stoczy wspomniany baraż.

Dziś łodzianie mają 7 punktów, tyle samo co ostatni w tabeli TŻ Opole. Trzy wyprzedzające tę dwójkę zespoły – Kolejarz Rawicz, GKM Grudziądz i najbliższy nasz rywal Start Gniezno – mają po 10 oczek.

Niedzielna kolejka powinna przynieść korzystne dla ŁTŻ wyniki. Zespoły z dolnej części tabeli nie są faworytami: TŻ Opole podejmuje Stal Rzeszów, GKM Grudziądz – RKM Rybnik, a Kolejarz Rawicz – Wybrzeże Gdańsk. Koniecznie zatem trzeba pokonać w niedzielę Start Gniezno.

Trener ŁTŻ Henryk Jatczak wystawi następujący skład na ten mecz: 9. Jarosław Łukaszewski, 10. Piotr Rembas, 11. Mariusz Lisiak, 12. Mariusz Puszakowski, 13. Marek Hućko, 14. Tomasz Zywertowski. Nie będzie mógł startować Węgier Robert Nagy, który musi wziąć udział w krajowych eliminacjach.

W pierwszym meczu w Gnieźnie Start pokonał ŁTŻ 50:40. Punktowali jednak wówczas tylko trzej nasi żużlowcy: Hućko zdobył 16, Nagy – 12, Łukaszewski – 11 punktów. Rembas dołożył tylko jedno oczko, a reszta nie zdobyła punktów.

Żużlowcy Startu przegrali wszystkie dotychczasowe wyjazdowe mecze. Dziesięć zdobytych punktów zawdzięczają 5 zwycięstwom na własnym torze. Poza łodzianami Start pokonał jeszcze RKM Rybnik 55:35, TŻ Opole 56:34, Stal Rzeszów 50:40 i GKM Quick-Mix Grudziądz 48:42. Gwiazdą zespołu jest Czech Antony Kasper.

Najbliżsi rywale na pewno leżą w zasięgu łodzian, emocje są gwarantowane i kibice powinni licznie wybrać się na to spotkanie.

Jutro w Vojens odbędzie się żużlowa Grand Prix Danii, trzecia eliminacja indywidualnych mistrzostw świata.

Pozycji lidera bronił będzie Tomasz Gollob, który wygrał pierwszy turniej tegorocznego cyklu GP w Berlinie i zajął trzecie miejsce w GP Wielkiej Brytanii w Cardiff. W klasyfikacji generalnej Gollob ma dwa punkty przewagi nad trzykrotnym mistrzem świata, Szwedem Tony Rickardssonem. 15 punktów traci do Polaka trzeci w klasyfikacji Australijczyk Todd Wiltshire. Wcześniej, w eliminacjach, wystartuje dwóch pozostałych Polaków – Piotr Protasiewicz i Grzegorz Walasek, który jako drugi rezerwowy cyklu GP zastąpi w Vojens kontuzjowanego Chrisa Louisa.

Autor artykułu: dk

Kolonie PCK

Wednesday, July 25th, 2001

Wczoraj w Sulejowie-Polance rozpoczął się drugi turnus kolonii zorganizowanych przez Polski Czerwony Krzyż. Właśnie na letni wypoczynek najbiedniejszych dzieci przeznaczono pieniądze zebrane podczas tegorocznej akcji „Gorączka złota”. (more…)

Odstraszające sąsiedztwo

Wednesday, July 25th, 2001

Lokatorzy i kupcy z bloku przy ul. Powstańców Wielkopolskich 2 protestują przeciwko wprowadzeniu pod ich adres zakładu pogrzebowego. Parter budynku zajmują sklepy i zakłady usługowe, a od pierwszego piętra w górę są mieszkania. Szeroki chodnik przed blokiem jest deptakiem i placem zabaw dla dzieci, bo ogródka jordanowskiego w pobliżu nie ma. (more…)

Dziennikarze wygrali z pracodawcą

Wednesday, July 25th, 2001

Czterech dziennikarzy dyscyplinarnie zwolnionych z łódzkiego ośrodka TVP wróci do pracy i dostanie 3-miesięczne wynagrodzenie. Tak zdecydował w ogłoszonym wczoraj wyroku łódzki Sąd Rejonowy.

Jeden z wyrzuconych na bruk sprawujący funkcję przewodniczącego Syndykatu Dziennikarzy Polskich dostanie wynagrodzenie za cały okres pozostawania bez pracy. – Ustawa o związkach zawodowych zapewnia mu szczególną ochronę – uzasadniała finansowe wyróżnienie sędzia Agnieszka Domańska-Jakubowska

Rzecz dotyczy wyemitowania 9 marca zeszłego roku wywiadu z Grzegorzem Piotrowskim odbywającym karę 15 lat więzienia za zabójstwo ks. Popiełuszki. Była też relacja z konferencji prasowej zorganizowana przez szefów nowo utworzonego w Łodzi tygodnika – obydwa programy autorstwa Marka Machwitza i Dariusza Drewnicza.

Kontrowersyjny program wywołał krańcowe komentarze o wybielaniu mordercy i reklamowaniu tygodnika nie sprzyjającemu klerowi.

Autorzy audycji z dnia na dzień stracili pracę, dyscyplinarne zwolnienia dostali też Wojciech Jańczyk i Waldemar Wiśniewski. – Kowal zawinił, a Cygana powiesili – komentował ten ostatni przed rozpoczęciem sądowej sprawy.
Do dymisji podał się szef telewizji Witold Skomorowski biorąc na odchodne niezłą kasę.

A rozgoryczeni dziennikarze zostali na lodzie. W końcu zaskarżyli pracodawcę do sądu, który wczoraj w pełni przyznał im rację.

- To dyrektor podjął decyzję o emisji programu, który powstał z jego inspiracji, a dziennikarze w niczym tu nie zawinili – podkreślała pani sędzia.
Czy strona przegrana odwoła się do sądu II instancji? Nie wiadomo.

Adwokata reprezentującego łódzki ośrodek TVP na ogłoszeniu wyroku nie było.

Autor artykułu: st

Urząd pomoże koszykarkom

Tuesday, July 24th, 2001

Nadal nie wiadomo co będzie z pierwszoligowymi koszykarkami ŁKS. Wczoraj minął termin wpłacenia do PZKosz wpisowego w wysokości 12 tysięcy złotych. Pieniądze te powinni znaleźć działacze, ale nie uczynili tego. Koszykarki nie miały takiej siły przebicia jak piłkarze z al. Unii. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie włodarzom ŁKS chodzi nawet po głowie likwidacja tej zasłużonej dla polskiego żeńskiego basketu drużyny!

Na szczęście z doraźną pomocą pospieszył koszykarkom wicedyrektor Wydziału Edukacji i Kultury Fizycznej Waldemar Dyba.

- Wiemy, że sekcja ma nóż na gardle – mówi Dyba. – Jeśli nie wpłaci tych 12 tysięcy, to nie wystartuje w nowym sezonie. Poczyniliśmy pewne działania, aby pomóc koszykarkom. Tyle możemy zrobić dla dziewczyn z ŁKS, by choć miały perspektywę przystąpienia do rozgrywek. Natomiast utrzymanie sekcji i jej sponsorowanie nie leży już w naszych kompetencjach. Tutaj muszą się wykazać klubowi działacze – kończy Dyba.

Wczoraj trwały rozmowy wiceprezydenta Łodzi Sylwestra Pawłowskiego z szefem firmy „Varitex” Henrykiem Ulachą w sprawie sponsorowania drużyny koszykarskiej ŁKS. Nie wydano żadnego komunikatu, toteż można się spodziewać, że nie osiągnięto kompromisu. Wypada mieć nadzieję, że pertraktacje nie zostały zakończone i obydwaj panowie wkrótce wrócą do rozmów.

Wpłacenie wpisowego do rozgrywek, to dopiero kropla w morzu potrzeb koszykarskiej drużyny. Przed nowym sezonem musi zostać ustalony budżet drużyny, załatwione sprawy finansowe z zawodniczkami, a kasa sekcji świeci pustkami. Cała nadzieja w możnym sponsorze, który nadal jednak zwleka z podjęciem decyzji. Niestety, ale czas nie działa na korzyść koszykarek.

Warto, aby ludzie dobrej woli zwarli szeregi i nie dopuścili do likwidacji zespołu, który w poprzednim sezonie walczył z wielką determinacją o utrzymanie pierwszoligowej koszykówki w naszym mieście. Wycofanie drużyny z rozgrywek sprawi, że łódzki żeński basket na długie lata zginie ze sportowej mapy Polski. I nikt nie zagwarantuje, że tam kiedykolwiek powróci…

Autor artykułu: hof