Brutalny napad na ul. Dygasińskiego. D waj bandyci podstępem wdarli się do mieszkania 88-letniej kobiety, przystawili jej do głowy pistolet i grożąc śmiercią zażądali pieniądzy. Ich łupem padło 7 tys. zł. Rabusie w mieszkaniu przy ul. Dygasińskiego pojawili się w środę około godz. 19.
- Oglądałam telewizję, gdy usłyszałam pukanie do drzwi – opowiada starsza pani. – Na korytarzu stali dwaj młodzi mężczyźni. Powiedzieli, że przychodzą od proboszcza i zbierają datki na powodzian. Gdy pokazali mi pismo z pieczęcią i podpisem księdza wpuściłam ich do środka.
Przestępcy już w przedpokoju rzucili się na swoją ofiarę i krzycząc: „My nie żartujemy. Pistolet jest nabity!” przystawili kobiecie lufę do skroni.
- Zesztywniałam. Pomyślałam, że to są moje ostatnie chwile. Zaczęłam się modlić – kontynuuje napadnięta.
Była tak przerażona, że oddała napastnikom wszystkie pieniądze, które zebrała na operację i swój pogrzeb. Bandyci wychodząc z domu powiedzieli, że jeszcze wrócą i żeby nie odważyła się telefonować, gdyż aparat jest na podsłuchu. Starsza pani dopiero następnego dnia rano powiadomiła policję.
Funkcjonariusze z komisariatu policji przy ul. 3 Maja, którzy zajęli się tą sprawą, przesłuchali świadków i zabezpieczyli ślady. Okazało się, że napad był dobrze zaplanowany. Poprzedniego dnia w mieszkaniu przy ul. Dygasińskiego pojawiły się dwie młode kobiety. Próbowały po okazyjnej cenie sprzedać pościel i firanki.
Autor artykułu: (em)