Archive for September, 2001

Powiedzieli „nie” przeszczepom

Monday, September 24th, 2001

1430 mieszkańców województwa łódzkiego figuruje w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów przy Poltransplancie w Warszawie. Wśród osób, które nie chcą, aby po śmierci pobrano ich organa do przeszczepów jest nieznacznie więcej kobiet niż mężczyzn.

- Od początku tego roku z województwa łódzkiego wpłynęło tylko 18 sprzeciwów – mówi Bożena Barcikowska z Poltransplantu. – Z całego kraju każdego miesiąca wpływa ich od 40 do 50.

W Centralnym Rejestrze Sprzeciwów zarejestrowanych jest 21.758 Polaków. Każdy z nich wypełnił formularz zgłoszeniowy (można go dostać w poradni) i wysłał do Warszawy. Po wprowadzeniu danych do centralnego komputera zainteresowani otrzymali potwierdzenie swojego sprzeciwu.

Jeśli nasze nazwisko nie figuruje w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów, to w przypadku stwierdzenia śmierci mózgowej lekarze bez pytania rodziny o zgodę mają prawo pobrać narządy do przeszczepów. Nawet jeśli pacjent nie zgłosił sprzeciwu lekarze rozmawiają z jego rodziną. Tłumaczą, że ponad wszelką wątpliwość komisyjnie stwierdzono śmierć mózgową. Podkreślają, że jeśli zgodzą się na pobranie organów to mogą uratować 5-6 osób. Jeśli rodzina się nie zgodzi lekarze szanują jej wolę.

- W tym roku cztery rodziny odmówiły – mówi dr Agnieszka Mikulska-Skrzypek, Koordynator Transplantologii w Regionie Łódzkim. – Kolejnych dwóch zmarłych nie udało się zidentyfikować, bo w dowodzie mieli wpisane fałszywe dane. W takich przypadkach odstępuje się od pobrania organów.

Sprzeciwów jest coraz mniej i ta zmiana społecznego nastawienia to zdaniem lekarzy w znacznym stopniu zasługa mediów: nie tylko publikacji prasowych i reportaży telewizyjnych, ale i popularnych seriali, w których porusza się problemy transplantacji.

W łódzkich klinikach dokonuje się transplantacji nerek i przeszczepu szpiku kostnego. Najprawdopodobniej pod koniec roku po raz pierwszy w Łodzi przeszczepi się rogówkę.

W tym roku w naszym mieście przeszczepiono już 36 nerek. Wszystkie pobierano od pacjentów ze śmiercią mózgową. Nie było ani jednego przypadku dawstwa rodzinnego. W ubiegłym roku takich operacji było 53 (41 operacji wykonano w oddziale Urologii i Transplantologii Nerek szpitala im. Pirogowa, a 12 w Klinice Chirurgii Akademii Medycznej w Łodzi). 10 biorców pochodziło z regionu łódzkiego, 6 z woj. mazowieckiego, a pozostali ze wszystkich innych województw. Najmłodszy biorca miał 21 lat, najstarszy 62. W 1999 roku w Łodzi wykonano 18 przeszczepów nerek (14 w szpitalu im. Pirogowa, 4 w AM), a rok wcześniej 20 zabiegów w szpitalu im. Pirogowa i 3 w AM.

W Łodzi na przeszczep nerek czeka około 300 osób. Czas oczekiwania to średnio 5 lat. Około 15 procent chorych umiera nie doczekawszy się operacji.

Autor artykułu: LB

SLD utworzynowy Rząd

Monday, September 24th, 2001

O godz. 20.00 w niedzielę zakończyły się wybory parlamentarne. Wszystkie lokale wyborcze zostały zamknięte. Obwodowe komisje wyborcze przystąpiły do obliczania wyników głosowania.

Według zapowiedzi PKW, pierwsze wyniki wyborcze z okręgów będą znane dzisiaj przed południem. Oficjalnych wyników w skali kraju można się spodziewać najwcześniej w środę około południa.

W podziale mandatów poselskich będą uczestniczyć tylko te komitety, które w skali kraju otrzymają co najmniej 5 proc. głosów. Próg dla koalicji wyborczych wynosi 8 proc.

SLD-UP uzyskało 44,1 procent głosów, Platforma Obywatelska – 12,6 proc., Samoobrona – 9,7 proc., Prawo i Sprawiedliwość – 9,1 proc., PSL – 9,0 proc., Liga Polskich Rodzin – 6,4 proc., AWSP – 4,4 proc., Unia Wolności – 3,7 proc., a Alternatywa – 0,3 – to prognoza wyników wyborów według sondaży, przeprowadzonych przed lokalami wyborczymi przez ankieterów OBOP.

Oznacza to, że AWSP i UW nie dostaną się do parlamentu. SLD według tej prognozy uzyskałoby 233 mandaty, PO – 65, Samoobrona – 49, PiS – 45, PSL – 41, LPR – 25 a Mniejszość Niemiecka – 2. Frekwencja wyniosła 46,2 proc.

W Senacie według OBOP SLD zdobył 81 mandatów, Blok Senat 2001 – 12, PSL – 3, LPR – 2. Dwa mandaty przypadły innym ugrupowaniom bądź kandydatom niezależnym.

Autor artykułu:

Medale łódzkich karateków

Thursday, September 20th, 2001

Ponad 300 zawodniczek i zawodników wzięło udział w zawodach II Pucharu Świata Karate WKF dzieci, kadetów i juniorów, które przez dwa dni rozgrywane były w Pradze. Bardzo dobrze w stolicy Czech spisali się łodzianie, wywalczając jedenaście medali w swoich kategoriach wiekowych.

Pierwsze miejsce w kata i kumite zajął Witold Wojciechowski. Złoty medal w kumite wywalczył także Piotr Skłodowski. Drugie miejsca zajęli Piotr Skłodowski w kata i Michał Osiej w kumite. Brązowe medale przypadły: Jarosławowi Komorowskiemu, Mariuszowi Szlachcie, Małgorzacie Ozga, Marcie Dąbrowskiej oraz najmłodszej w ekipie Justynie Gradowskiej.

Młodych karateków do światowej imprezy przygotowywali trenerzy: Hubert Urbańczyk, Maciej Krochmalski, Marek Słowiński, Andrzej Marczakowski, Andrzej Spanopulos i Janusz Harast.

Przy okazji małe wyjaśnienie. Dąbrowska jest mistrzynią Polski w swojej kategorii wiekowej, ale sprzed roku. Aktualnie tytuł należy do wychowanki Olimpu Łódź Kamili Wardy, której trenerem jest Maciej Gawłowski.
Łódzkich młodych karateków czeka już wkrótce udział w kolejnej silnie obsadzonej imprezie. Za tydzień w Inowrocławiu odbędą się mistrzostwa Polski młodzików i kadetów.

Okręgowy Związek Karate i Łódzki Klub Budo zapraszają dzieci- młodzież i dorosłych do uprawiania karate. Zajęcia, prowadzą znani trenerzy Janusz Harast (szkoleniowiec reprezentacji Polski) i Andrzej Spanopulos. Zapisać do sekcji mogą się wszyscy niezależnie od stopnia wtajemniczenia w tej dyscyplinie sportowej.

Bliższe informacje można otrzymać w siedzibie związku przy ul. Rewolucji 11 w godz. 16.30-18.30 tel. 632-34-62.
Oprócz uprawiania karate Łódzki Klub Budo oferuje również możliwość korzystania z sauny, siłowni i jakuzzi.

Autor artykułu: (hof)

„Amadeus” w „Jaraczu”

Thursday, September 20th, 2001

To jest bardzo ciekawa inscenizacja!

A wiedzą to ci, którzy oglądali „Amadeusa” Petera Shaffera jako przedstawienie dyplomowe Wydziału Aktorskiego. Dobrze się stało, że inscenizacja przygotowana przez Waldemara Zawodzińskiego wchodzi do repertuaru Sceny Kameralnej Teatru Jaracza.
Historię geniusza i kompozytora śmiertelnie zazdrosnego, tak jak w tamtym przedstawienu, prezentują Sambor Czarnota (Wolfgang Amadeus Mozart) i Marek Kałużyński (Antonio Salieri). Grają także m.in.: Monika Badowska, Katarzyna Kowalik, Anna Sarna, Kamil Gregory-Maćkowiak, Michał Staszczak.

Autor artykułu: (rs)

„Ferdydurke” w Powszechnym

Thursday, September 20th, 2001

Zapowiada się bardzo ciekawy spektakl!

Tekst, który się nigdy nie starzeje. „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza nie bez przyczyny nosi miano „arcydzieła absolutnego”. Dojrzewanie pokazane w różych wymiarach stanowi prowokację, która dla jednych jest obraźliwym szaleństwem, dla innych genialnym polem do refleksji. W Powszechnym „Ferdydurke” realizuje jeden z najciekawszych reżyserów Waldemar Śmigasiewicz. Grają m.in.: Karolina Łukaszewicz, Jolanta Jackowska, Krzysztof Bauman, Janusz German, Mirosław Henke, Andrzej Jakubas, Krzysztof A. Janczar.

Autor artykułu: (rs)

Irytująca sytuacja

Monday, September 17th, 2001

Adam Grad:

- Dlaczego siedział pan na ławce w meczu z Hutnikiem?

- To chyba pytanie do trenera, a nie do mnie. Przecież to nie ja ustalam skład ŁKS na poszczególne mecze.

- Może trener pana nie lubi?

- Być może trener doszedł do wniosku, że strzelam za mało bramek. Siedem goli w ośmiu meczach, to może jest za mało dla naszego szkoleniowca. Może powinienem strzelać w każdym spotkaniu? Od meczu w Krakowie zacząłem inaczej patrzeć na pewne sprawy. Po prostu dostałem wskazówkę, co mam dalej robić.

- Czyżby pomeczowa dłuższa rozmowa z człowiekiem z Krakowa była tego efektem?

- Proszę się nie doszukiwać sensacji. To był po prostu mój kolega.

- Czy szykuje się pan do zmiany barw klubowych?

- Do końca rundy chciałem grać w ŁKS, ale nie ukrywam, że mam już pewne plany i muszę zacząć działać jak najszybciej. Bo ta cała sytuacja mnie irytuje.

- Co pana tak denerwuje?

- To, że siedziałem na ławce i nie grałem w piłkę. Niech mi pan pokaże drugi taki zespół, w którym zawodnik z siedmioma golami na koncie siedzi na ławce. Jeśli znajdzie pan taką drużynę, to ja wszystkich przeproszę i z pokorą będę rezerwowym.

- Czy o decyzji trenera dowiedział się pan tuż przed meczem?

- Tak. Podczas odprawy szkoleniowiec ŁKS poinformował mnie, że nie wyjdę w podstawowym składzie. Trochę mnie to dziwi. Mam przecież 32 lata i mógł ze mną wcześniej porozmawiać i powiedzieć, że chce mi dać odpocząć. Przecież ja na niego bym się nie obraził, gdyby powiedział mi to wcześniej. To też dziwne, że jako kapitan drużyny nie rozmawiam z trenerem. Może dlatego nic mi nie powiedział.

Autor artykułu: (hof)

Dzieci ocalały dzięki fotelikom

Monday, September 17th, 2001

Kierowca zginął, trzy pasażerki ciężko ranne.
Wczoraj, ok. godz. 8.30, na skrzyżowaniu Szczecińskiej i Rąbieńskiej fiat 126 zderzył się ze skodą. 53-letni kierowca fiata zmarł w karetce podczas prób reanimacji a trzy jadące z nim kobiety są ciężko ranne. Rodzina jadąca skodą – małżeństwo z dwójką małych dzieci – wyszła z wypadku bez poważniejszych fizycznych obrażeń. Fiat wjechał na skrzyżowanie nie ustępując skodzie pierwszeństwa.

- Gdy dojechaliśmy na miejsce, przewrócony na dach maluch leżał na poboczu, wewnątrz uwięzione były trzy osoby, jedna z kobiet zdołała wyjść o własnych siłach – mówił „Expressowi” młodszy brygadier Andrzej Świątek, oficer operacyjny komendy miejskiej straży pożarnej. – Najpierw przecięliśmy auto, odcięliśmy drzwi, podnieśliśmy samochód do góry i nie bez problemów wyciągnęliśmy wpierw mężczyznę zza kierownicy, potem pasażerki. W skodzie jechała dwójka małych dzieci. Są w szoku, ale nie zostały ranne. Myślę, że tylko dzięki temu, że podróżowały w fotelikach.

Za to, że wieźli dzieci zapięte w fotelikach, chwalił też rodziców aspirant Kazimierz Stępniak z sekcji ruchu drogowego policji. Pytany, jak doszło do wypadku powiedział:

- Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że kierowca fiata 126 jechał ulicą Rąbieńską od ul. Traktorowej i przed skrzyżowaniem ze Szczecińską nie stanął, mimo znaku „stop”. Spowodował zderzenie ze skodą, która jechała ul. Szczecińską od Konstantynowa. Fiat wywrócił się na dach, kierowca podczas reanimacji zmarł w karetce pogotowia, a pasażerki w stanie ciężkim trafiły do szpitala. Kierowcy skody nic się nie stało, pasażerka ma tylko lekkie obrażenia.

Autor artykułu: (kow.)

Stróże z… drogówki

Monday, September 17th, 2001

Zamiast rozładowywać korki, pilnują parkinguŁódzcy kierowcy narzekają, że muszą czekać na policjantów po kilkadziesiąt minut, zanim ci przyjadą do kolizji. Tymczasem od kilku dni dwuosobowe załogi funkcjonariuszy w białych czapkach przez całą dobę pilnują… prywatnego parkingu przy al. Włókniarzy, na którym zaparkowane są samochody m.in. po stłuczkach, kolizjach, zatrzymane nietrzeźwym kierowcom.

- Nie wszyscy policjanci ruchu drogowego są z sekcji wypadkowej, która wyjeżdża do zdarzeń na drogach – powiedział „Expressowi” nadkom. Dariusz Krawczyk z biura prasowego komendy miejskiej policji. – Dlatego są oddelegowani do pilnowania tego parkingu. Samochody, które tam stoją będą przeniesione w inne miejsce. By nie zostały zdewastowane i rozkradzione, potrzebny jest patrol.

Mimo wszystko sytuacja i tak jest dziwna. Dlaczego policjanci ruchu drogowego – osoby specjalnie szkolone do pracy na skrzyżowaniach, w ruchu itd., pilnują parkingu, zamiast np. rozładowywać korki, których na łódzkich ulicach jest mnóstwo, czy kontrolować stan techniczny ciężarówek – od tego przecież są. A pilnować, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prywatnego parkingu, jeśli już trzeba, mogliby inni policjanci – choćby ci, którzy na co dzień siedzą w zaciszu pokojów.

Autor artykułu: (TJ)

Nie ma dolarowej paniki

Friday, September 14th, 2001

Tragiczne wydarzenia w Nowym Jorku nie spowodowały paniki na dolarowym rynku. Jak poinformowano nas w banku PEKAO SA, nie ma wzmożnego wykupu lub sprzedaży dolarów. Nie likwiduje się dewizowych kont.

– Nie zamierzam wypłacać swoich dewizowych osz-czędności – mówi Henryka Plisiak. – Zdążyłam się przekonać, że na dolarach, mimo różnych wahań i zawirowań, na pewno nie stracę. Na razie nie brakuje mi na życie.

Cena jednego dolara kształtuje się w granicach 4,15 zł – 4,32 zł. Oczywiście drożej płacą ci, którzy chcą nabyć walutę. Według szacunkowych danych w banku PEKAO SA jest około 200 tys. dolarowych kont, w tym w naszym regionie około 7 tysięcy. Wczoraj wszystkie amerykańskie banki, które współpracują z PEKAO SA, były gotowe do dokonywania operacji.

– Może funkcjonować oddział naszego banku mający swoją siedzibę na Manhattanie w pobliżu nieistniejącego już World Trade Centre w Nowym Jorku, gdyż nie dotknęła go tragedia. – mówi rzecznik prasowy banku Sebastian Łuczak. – Obsługujemy firmy polskie i amerykańskie, które wspólnie prowadzą interesy. Zatrudnionych jest tam 20 pracowników. To czy bank będzie normalnie funkcjonował uzależnione jest od decyzji lokalnych władz.

Autor artykułu: (EW)

Bezpieczniej z „kapturkiem”

Friday, September 14th, 2001

9 opiekunów w charakterystycznych pomarańczowych strojach przeprowadza uczniów idących na lekcje przez najniebezpieczniejsze skrzyżowania. Najwcześniej zaczęły pracę „kapturki”- bo tak są powszechnie mówi o opiekunach dzieci – zatrudnione na etatach szkół.

Widać ich przed SP nr 46 (ul. Wólczańska), SP nr 65 (ul. Pojezierska), SP nr 91 (ul. Kasprzaka), SP nr 94 (w zespole przy ul. Zacisze), SP nr 111 (ul. Jaracza), przed Gimnazjum nr 5 (ul. Sienkiewicza) i Gimnazjum nr 33 (ul. Janosika). Przed SP nr 173 (ul. Sienkiewicza) i SP nr 202 (ul. Jugosłowiańska) jest już sygnalizacja świetlna, więc opiekunów widać rzadziej.

Kolejnych 9 opiekunów zamierza zatrudnić, w ramach robót interwencyjnych, Urząd Miasta Łodzi. Mają opiekować się uczniami z SP nr 70, 79, 51, 160, 71, 5, 81, 143 i 37.

Opiekunowie okazali się potrzebni przed szkołami. W ocenie Pawła Chelińskiego, starszego aspiranta z sekcji ruchu drogowego KMP, większość dobrze wywiązuje się z obowiązków. Niektórzy odchodzili, gdy znaleźli lepszą pracę. Kilku zwolniono za nadużywanie alkoholu.

Do „kapturków” stopniowo przyzwyczaili się też kierowcy. Jednak w tych dniach „drogówka” zaprosiła na rozmowy 5 pań, które siedząc za kierownicą zlekceważyły opiekunów.

- Wszystkie recytowały jak z nut, że się śpieszyły, bo mają cały dom na głowie. Starszy aspirant Paweł Cheliński też był monotematyczny. Powtarzał po kolei wszystkim szybkim paniom, że pieszym na jezdni w każdej chwili może być ich dziecko!

Autor artykułu: (hal)