Archive for November, 2001

“Wujo” w areszcie

Thursday, November 29th, 2001

Aresztowano 39-letniego Sławomira W. pseudonim „Wujo”, jednego z szefów gangu na Górniaku, zajmującego się handlem bronią, produkcją i sprzedażą fałszywych pieniędzy i dokumentów. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego wytropili go w… szpitalu psychiatrycznym. Zdaniem biegłych lekarzy nic mu nie dolega i może przebywać w areszcie.

Gang z Górniaka policja rozbiła we wrześniu tego roku. Zatrzymano wówczas 23 osoby, wśród nich szefów gangu: Piotra Ż. ps. „Żurek” i Andrzeja M., a także wielokrotnie notowanych przez policję „Ślepego” (handlarza narkotykami), „Ciamkę” (producenta fałszywych dokumentów) oraz „Brodę” – dostawcę broni palnej.

Gang był rozpracowywany od sześciu miesięcy. Zatrzymanym odebrano kilka pistoletów, granat obronny F-1, fałszywe banknoty oraz kilkaset podrobionych dokumentów. Paszporty (m. in. amerykańskie i ukraińskie), dowody osobiste, dyplomy ukończenia wyższych uczelni, zaświadczenia o niekaralności, a także sprzęt komputerowy służący do wytwarzania fałszywek.

Autor artykułu: (em)

30 lat w jazgocie

Thursday, November 29th, 2001

Zabierzcie mu te psy – błagają sąsiedzi uciążliwego lokatora. Mieszkańcy bloku przy ul. Traktorowej są u kresu wytrzymałości. Ich sąsiad Mieczysław K. trzyma w domu kilkanaście psów. Nikt nie wie ile, bo mężczyzna nigdy nie wychodzi z nimi na spacer. Zwierzęta wyją dzień i noc, ujadają, drapią w podłogi i ściany, załatwiają w domu potrzeby fizjologiczne. Lokatorzy ślą skargi do spółdzielni mieszkaniowej, policji, prokuratury, Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Bezskutecznie.

- Już 30 lat tak się męczymy – rozpacza Apoloniusz Ignaczak, sąsiad z tego samego piętra. Pokazuje opasłą teczkę dokumentów. – Te psy sikają po ścianach. Balkonu w ogóle nie otwieramy, bo smród jest nie do wytrzymania. Jakby tego było mało, ten człowiek nie wyrzuca śmieci na śmietnik, tylko przez okno. Nikogo nie wpuszcza do domu: przedstawicieli administracji, sąsiadów, nawet policji nie otworzył drzwi.

Marian Wójcik, sąsiad z dołu jest załamany:
- On wychodzi tylko z jednym zwierzęciem. Resztę zamyka w pokoju tuż nade mną i opuszcza dom. Najczęściej robi to około godziny 22.00, po czym idzie na noc do swojej konkubiny. Psy wyją, drapią w podłogi aż do rana, a jak ktoś przechodzi obok drzwi, to po prostu dostają szału. Ani żona, ani ja już w ogóle nie sypiamy.

Mirosława Mrozowska, której balkon styka się z balkonem pana K. kazała zamurować sobie ściankę.

- Musiałam to zrobić, bo te psy przełaziły przez dziury na mój balkon.

Najbardziej pokrzywdzony okazał się jednak sąsiad z parteru, którego pies Mieczysława K. ugryzł w nogę.
Jadwiga Zgid z Administracji Osiedla im. „Reymonta” przyznaje, że sytuacja w domu przy ul. Traktorowej jest dramatyczna.

- Ten człowiek nie przyjmuje korespondencji, nikogo nie wpuszcza do mieszkania – mówi. – W ubiegłym roku zrobił wyjątek: przyjął u siebie panią z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, która mu zaszczepiła zwierzęta, ale w tym roku już odmówił otwarcia drzwi. Właśnie występujemy do spółdzielni mieszkaniowej, żeby go eksmitowała.
Bernard Kisiel, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Teofilów” dobrze zna całą sprawę, ale przyznaje, że niewiele może na nią poradzić:

- Eksmisja to nie jest taka prosta sprawa – mówi. – Uprzedziliśmy tego człowieka, że zachowanie jego zwierząt jest uciążliwe dla sąsiadów i poprosiliśmy, by sam podjął działania w celu ich uciszenia lub jeśli nie daje sobie z nimi rady – by poprosił o pomoc Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.

Ewa Nawalny, członek zarządu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami jest bezradna:

- Byłam u niego dwa razy, ale w ogóle mnie nie wpuścił. Powtarzał tylko, że… jest prześladowany przez sąsiadów z przyczyn politycznych.

Mieczysław K. mieszka w bloku przy ul. Traktorowej od 1968 r.

- Kiedy żyła jego żona, potrafiła jeszcze te psy uciszyć – mówią sąsiedzi. – Po jej śmierci on przestał nad nimi panować. Na każdą zwróconą uwagę wygraża nam metalowym prętem.

W 1991 r. lokatorzy skierowali sprawę do prokuratury Łódź Bałuty. Prokurator nie dopatrzył się w postępowaniu uciążliwego sąsiada znamion przestępstwa.

Sąsiedzi, TOnZ, administracja prosili o pomoc policję. Mieczysław K. nie tylko nie otworzył funkcjonariuszom drzwi, ale też naubliżał i groził. Odeszli bez słowa.
- Nie można wejść siłą bez nakazu – tłumaczą.

Usiłowaliśmy skontaktować się z Mieczysławem K., ale bezskutecznie. Nie odbiera telefonów. Po długim waleniu w drzwi uchylił je na kilka sekund.

- Nikogo nie wpuszczę do środka. Spotkamy się w sądzie – oznajmił i zatrzasnął je.

- Jedynym wyjściem z sytuacji jest powiadomienie Sanepidu – radzi Dariusz Krawczyk z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. – Jeśli on uzna, że istnieje zagrożenie epidemiologiczne, wtedy policjanci będą mogli wejść „z drzwiami”.

W 1998 r. zapadł wyrok sądowy w sprawie Bożeny H. z Retkini, która trzymała w swoim 3-pokojowym mieszkaniu 27 kotów. W całym wieżowcu panował potworny smród. Sąsiedzi nie mogli tego znieść, a rada nadzorcza spółdzielni mieszkaniowej „Piaski” pozbawiła kobietę członkowstwa. Sąd Okręgowy w Łodzi eksmitował Bożenę H. z mieszkania. Wyrok ten utrzymał w mocy sąd II instancji. Pełnomocnik wyeksmitowanej lokatorki złożył wniosek kasacyjny w Sądzie Najwyższym. Rozprawa jeszcze się nie odbyła.

Autor artykułu: Magdalena Grochowalska, (st. mgr)

Badają się nastolatki i dziadkowie

Thursday, November 29th, 2001

Bezpłatne testy na HIV. Na bezpłatne testy wykrywające obecność wirusa HIV do łódzkiego Sanepidu przychodzi dziennie około 30 osób. Najmłodsi mają po 18-19 lat, choć testowi poddał się także ponad 60-letni mężczyzna.

- O wykonanie testu proszą najczęściej osoby biorące narkotyki, niekoniecznie notoryczni narkomani, ale także i tacy, którym zdarzyło się to tylko raz w życiu – mówi dr Barbara Kąkołowicz – Laskowska, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Przychodzą homoseksualiści i osoby utrzymujące kontakty seksualne z wieloma osobami. Młode dziewczyny, których partnerami są narkomani – uświadamiamy im, jak bardzo są zagrożone, bo na ogół nie zdają sobie z tego sprawy. Pacjenci poddający się testom pochodzą z bardzo różnych środowisk, nie tylko tych powszechnie uważanych za patologiczne, jest np. sporo studentów.

Wyniki pierwszego testu będą znane w ciągu tygodnia od pobrania krwi, dlatego na razie nie wiadomo jeszcze, ilu zakażonych znajduje się wśród tych, którzy zgłosili się do Sanepidu. Tegoroczną edycję akcji bezpłatnych badań „Nie żyj w niepewności” łódzka WSSE zaplanowała na tydzień. Chętnych do zaoszczędzenia ok. 30 zł (tyle kosztuje jeden test) nie brakuje. W ubiegłym roku testowano przez jeden dzień. Zgłosiło się około 100 osób. U jednej stwierdzono HIV.

Każde badanie poprzedza rozmowa z lekarzem specjalistą, który nie tylko ustala stopień zagrożenia danej osoby zakażeniem, ale również informuje, jak zachowywać się, by do zakażenia nie doszło. Zadaniem lekarza jest również przekazanie niepomyślnych wyników testu i poinformowanie zakażonego o możliwościach leczenia.

Test dodatni (stwierdzający obecność wirusa HIV) jest powtarzany jeszcze dwukrotnie. Natomiast pacjenci, którym ryzykowne zachowanie (np. przypadkowy kontakt seksualny, branie narkotyków dożylnie) zdarzyło się dość niedawno mogą zostać zaproszeni na testy dopiero za miesiąc. Wcześniej wykrycie wirusa jest niemożliwe.

Z obserwacji lekarzy wynika, że prawdopodobieństwo zakażenia wirusem HIV rośnie w środowiskach młodych ludzi. Zdaniem epidemiologów uczniowie i studenci często sięgają po narkotyki, powszechne jest też picie alkoholu. To drugie zjawisko bywa lekceważone, wielu rodziców uważa je za niegroźne, tymczasem to właśnie na suto zakrapianych imprezach dochodzi do tego, co specjaliści od AIDS nazywają „ryzykownymi zachowaniami”.

Wojewódzki Inspektor Sanitarny zapowiada, że bezpłatne badania będą kontynuowane aż do momentu wyczerpania zapasu testów. Akcja odbywa się w Łodzi przy ul. Wodnej 40 tel. 674-84-20, 674-84-91.

Autor artykułu: (ag)

Mogły być trzy punkty

Monday, November 26th, 2001

Świt Nowy Dwór – ŁKS 1:1 (0:1). 0:1 – Sierant (39, karny), 1:1 – Podolski (73). Żółte kartki: Lamch, Kondraszuk (Świt), Klepczarek, Napierała, Smoliński, Kowalski, Błażejewski, Czpak (ŁKS). Czerwona kartka Zawada (Świt). Sędziował Marcin Pracz (Szczecin). Widzów 200.

Świt: Dziuba – Sitnicki, Milewski, Lamch – Kondraszuk, Zawada, Podolski, Lewicki (86, Biechoński), Wołczek (55, R. Stankiewicz) – Wrzesiński (55, Mutambikwa), Danielewicz.

NOTY W RANKINGU SREBRNE BUTY „EXPRESSU ILUSTROWANEGO”

ŁKS: Skrzypiec 8 – Napierała 5, Golański 5, Smoliński 4 (46, Czpak 3) – Kowalski 5, Zawadzki 4 (87, Dopierała 0), Łabędzki 5, Sierant 6, Klepczarek 4 (61, T. Stankiewicz 2) – Błażejewski 6, Wójcik 5.Drugoligowi piłkarze ŁKS nadal nie mogą się pochwalić wyjazdowym zwycięstwem w tym sezonie. Trzeba jednak przyznać, że łodzianie w meczu ze Świtem w Nowym Dworze Mazowieckim byli najbliżsi wywalczenia trzech punktów w tej rundzie na boisku rywala.

Ostatecznie zabrakło jednak zimnej krwi, niezbędnego cwaniactwa boiskowego i bez wątpienia trochę szczęścia. Pocieszające jest to, że podopieczni trenera Dariusza Wójtowicza napędzili znacznie wyżej notowanemu rywalowi niezłego strachu i wywalczyli cenny punkt w konfrontacji z jednym z kandydatów do ekstraklasy.Spotkanie rozgrywane było na rozmokłym boisku, co nie sprzyjało finezyjnej grze. Jakby tego było mało murawa, na której przyszło walczyć zawodnikom, była bardzo wąska, co znacznie utrudniało prowadzenie akcji skrzydłami.

Od początku łodzianie podjęli walkę i nawet pierwsi groźnie zaatakowali. W czwartej minucie silnie z dystansu strzelał Dariusz Zawadzki, ale piłka po jego uderzeniu przeszła obok słupka. W dziewiątej minucie niebezpiecznie było pod bramką ŁKS. Rusłan Kondraszuk, wykorzystując zagapienie się łódzkiej defensywy, zagrał na wolne pole do wybiegającego Marcina Danielewicza. Na szczęście Jakub Skrzypiec popisał się sprinterskim startem i zdołał wybić piłkę przed polem karnym.

Chwilę późnej goście mogli objąć prowadzenie. W doskonałej sytuacji znalazł się Karol Wójcik. Napastnik ŁKS wpadł w pole karne i zamiast zdecydować się na silny strzał wdał się w drybling z obrońcą, a następnie podał do nadbiegającego… rywala.

W osiemnastej minucie doszło do groźnie wyglądającej sytuacji. Przed polem karnym zderzyli się Adrian Napierała i Artur Kowalski. Ten ostatni padł na murawę niczym ścięty. Sędzia wezwał karetkę. Na szczęście po interwencji lekarza ełkaesiak wrócił na boisko.

W trzydziestej czwartej minucie kolejny raz dobrą interwencją popisał się Jakub Skrzypiec. Na prawej stronie Sławomir Lewicki uciekł pilnującemu go Kowalskiemu. Piłkarz Świtu dokładnie dośrodkował w pole karne. Piłka trafiła do Danielewicza, ale jego silny strzał głową zdołał obronić bramkarz ŁKS.

Widać, że trudne warunki meczu wpłynęły również na dyspozycję sędziego, który wyraźnie pogubił się w trzydziestej ósmej minucie. Szybką akcję przeprowadził ŁKS. Na trzydziestym metrze nie przeciął lotu piłki Mirosław Milewski. Trafiła ona pod nogi Piotra Klepczarka, który ruszył w kierunku bramki Świtu. Łodzianin w polu karnym został podcięty przez Marka Zawadę i sędzia przerwał grę. Arbiter pokazał piłkarzowi gospodarzy czerwony kartonik, ale nie był pewien, gdzie nastąpiło przewinienie. Z tego powodu podbiegł do linii bocznej, aby skonsultować się ze swoim partnerem. Po krótkiej chwili wskazał na punkt jedenastu metrów. W boksie rezerwowych ŁKS odetchnięto, bo przez moment wydawało się, że arbiter nie podyktuje ewidentnej jedenastki. Do piłki podszedł Robert Sierant i pewnym strzałem zapewnił łodzianom prowadzenie.

Tuż przed końcem pierwszej części spotkania Dariusz Zawadzki wykazał się wielką nierozwagą. W zupełnie niegroźnej sytuacji sfaulował w polu karnym Lewickiego. Sędzia nie namyślał się długo i podyktował jedenastkę dla gospodarzy.

Na szczęście dla łodzian kapitalnie zachował się Jakub Skrzypiec, który obronił strzał Milewskiego. Warto dodać, że łódzki bramkarz przedłużył serię niewykorzystanych rzutów karnych przez Świt do trzech z rzędu.

Dość niespodziewanie po przerwie łodzianie oddali inicjatywę gospodarzom. Było to o tyle dziwne, że grali w przewadze jedynego zawodnika. Gospodarze rzucili się do ataków często zapominając o asekuracji własnej bramki. Niestety, podopieczni trenera Dariusza Wójtowicza nie potrafili wykorzystać szybkich kontr. Mało tego, tuż po jednej z nich stracili gola. W 73 minucie ŁKS przejął w środku pola piłkę. Łodzianie szybko osiągnęli przewagę 4 na 2. Cóż z tego skoro Kowalski zamiast dograć do wybiegających partnerów posłał piłkę prosto w ręce bramkarza gospodarzy. Dziuba nie namyślając się posłał ją na prawą stronę do Henrego Mutambikwy. Czarnoskóry piłkarz Świtu w dziecinny sposób ograł Napierałę i dokładnie dośrodkował do stojącego przed polem bramkowym Podolskiego.

Były piłkarz ŁKS silnie uderzył głową. Skrzypiec zdołał jeszcze sparować strzał, ale przy dobitce był już bezradny.
Później gospodarze ruszyli za ciosem, ale na szczęście nie zdołali zdobyć kolejnych goli, choć wypracowali kilka dogodnych sytuacji. Ogromna w tym zasługa Jakuba Skrzypca, który spisywał się bez zarzutu. Łódzki bramkarz trzykrotnie wygrał pojedynki z zawodnikami gospodarzy.

Autor artykułu: JAN HOFMAN

Kawalerka do wynajęcia

Monday, November 26th, 2001

W Łodzi nietrudno wynająć mieszkanie, bo na rynku wolnych lokali nie brakuje. Jednak osoby, które chcą znaleźć tymczasowe lokum, muszą przystać na warunki stawiane przez właścicieli. Ci ostatni bowiem ciągle boją się skutków ustawy, która chroni lokatorów. Niektórzy posiadacze czterech kątów wolą zgłosić je do sprzedaży niż wynająć.

Umowy najmu obwarowane są warunkami dotyczącymi czasu, w którym mieszkanie będzie zajmowane, warunków płatności, kaucji. Właściciele nie chcą zostawiać mieszkań w obcych rękach na długo. Dlatego spisują dodatkowe porozumienia, dające możliwość wypowiedzenia umowy w dowolnym terminie. Wymagają też, aby wynajmujący płacili mu należności co miesiąc, a nie kwartalnie czy półrocznie. Wcześniej na takie terminy zgadzano się dość często.

Dochód z wynajęcia mieszkania reperuje wiele domowych budżetów. Bywa, że babcia wprowadza się do rodziny, a jej mieszkanie „wypuszcza”. Na wynajem są przeznaczane również lokale, które wnuki otrzymują w spadku od dziadków.
Najchętniej mieszkania odstępuje się za pieniądze studentom. Na początku roku akademickiego tylko w jednym biurze obrotu nieruchomościami finalizuje się kilka transakcji. Za dobrych klientów uważa się również firmy spoza Łodzi, które szukają kwater, a także domów dla swoich pracowników. Kłopoty ze znalezieniem tymczasowego lokum mogą mieć natomiast osoby starsze i kobiety w ciąży, które prawo chroni przed ewentualną eksmisją.

Średnia cena wynajęcia dwu-trzypokojowego mieszkania wynosi 600 – 700 zł miesięcznie, a pokoju sublokatorskiego – 250 zł. Kawalerkę można wynająć już za 350 zł, ale zazwyczaj płaci się 400 – 600 zł. Są także „luksusowe” oferty takie jak jeden pokój z kuchnią na pl. Wolności za 1,2 tys. zł miesięcznie. Mało chętnych chce mieszkać w kamienicach. Np. za wynajęcie lokalu o powierzchni 180 m kw. trzeba zapłacić 2,5 tys. zł. Do wynajęcia przeznacza się także domy, ale klientów szuka się długo. Za segment płaci się 2,5 – 3 tys. zł, domu wolno stojącego 5 – 9 tys. zł.

W Łodzi są już mieszkania, np. na Bałutach, przeznaczone wyłącznie na wynajem. Za dwupokojowy apartament trzeba zapłacić 1,5 tys. zł, za trzypokojowy apartament 2,5 – 3 tys. zł.

Autor artykułu: (MR)

Szczepienia w domach dziecka

Monday, November 26th, 2001

Łódzki niepubliczny ZOZ zebrał od sponsorów pieniądze na ponad 300 szczepionek przeciwko grypie, które zostaną podane dzieciom w domach dziecka i ośrodkach wychowawczych. Lekarze pracujący w tej placówce bezpłatnie zbadają i zaszczepią małych pacjentów.

- W łódzkich domach dziecka i placówkach opiekuńczych jest około 450 dzieci – mówi Elżbieta Wardęszkiewicz z niepublicznego ZOZ. – Na razie zabrakło nam funduszy na zaszczepienie mieszkańców 3 domów dziecka. Chcielibyśmy prowadzić taką akcję co roku.

W Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym nr 1 przy ul. Siedleckiej 7/21 zaszczepiono 70 wychowanków. Przewidziano też szczepionki dla dzieci z domów dziecka przy ul. Marysińskiej, Małachowskiego, Bednarskiej i Sowińskiego.
W dużych skupiskach (a są nimi także domy dziecka) do zakażenia wirusem grypy dochodzi bardzo łatwo, niestety placówek opiekuńczych przeważnie nie stać na finansowanie tego typu akcji. Dlatego ich dyrektorzy z wdzięcznością przyjęli ofertę przeprowadzenia profilaktycznych szczepień za darmo.

Autor artykułu: (ag)

Dzień pełen tajemnic – już w środę!

Saturday, November 24th, 2001

Niecały tydzień dzieli nas od Andrzejków, czyli imienin wszystkich Andrzejów i święta wszystkich panien. To dzień wyjątkowy, pełen magii i czarów, a do tego pierwszy w trzecim tysiącleciu.

To sprawia, że tegoroczne wróżby mają wyjątkowy wymiar i moc! Z tej okazji przygotowaliśmy dla naszych Czytelników specjalną niespodziankę.

28 listopada, w środę ukaże się andrzejkowy dodatek do „Expressu Ilustrowanego”. A w nim najpiękniejsze andrzejkowe opowieści, wróżby i kabały, specjalny horoskop i wiele, wiele innych niezwykłych tematów.

To także okazja dla psychotroników, radiestetów, wróżek i astrologów do zaprezentowania się Czytelnikom. W andrzejkowym dodatku będzie miejsce na anonsy oraz informacje o ich działalności, gabinetach, firmach i biurach. Superpromocja!
Nasz telefon: 637-74-03

Autor artykułu: (Jed.)

Uczniowie bliżej Europy

Saturday, November 24th, 2001

Z rozmachem w łódzkich szkołach przygotowywane są Dni Comeniusa, które obchodzone są w całej Europie. Centralne imprezy odbywają się w Brukseli, w dniach 24-27 listopada. Końcowym akcentem wspólnym – w samo południe 27 bm. – jest wypuszczenie w powietrze kolorowych baloników z jaskółką UE i życzeniami dla rówieśników.

W kilku placówkach, uczestniczących w Europejskim Programie Socrates-Comenius, będzie cały tydzień atrakcji. W skupiającej się na ekologii SP nr 1 im. Adama Mickiewicza (ul. Sterlinga) przygotowuje się widowisko „Wyprawa do lasu” na podstawie scenariusza wymyślonego przez uczniów z równoległym konkursem poezji jesiennej i najpiękniejszych opowiadań o lesie. Bal w strojach z surowców wtórnych zapowiada się na szampańską zabawę.

Będzie happening na placu Dąbrowskiego. Na Piotrkowską wyjdą, w kolorowych czapeczkach, uczniowie SP nr 5, którzy już od 3 lat zbliżają się do Europy przez kontakty z niemieckimi rówieśnikami z St. Georgen i czeskimi z Frenstat. Kameralnie, we własnych szkołach, w problematykę europejską wejdą dzieci z SP nr 23 i młodzież z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 przy ul. Drewnowskiej 171.

Autor artykułu: (hal)

Hotel – widmo

Saturday, November 24th, 2001

Kiedy wreszcie dokończona zostanie budowa hotelu, straszącego przechodniów przy skrzyżowaniu Piotrkowskiej i Radwańskiej?

Jan Kędzierski, prezes warszawskiej spółki Prima powiedział nam wczoraj, że prace ruszą „w najbliższym czasie”. Ale…

- Budowa ruszy, tylko wpierw musimy restrukturyzować łódzką spółkę, która jest właścicielem tego obiektu – szybko zastrzegł. – Trzeba ją wydzielić ze struktury głównej spółki. Kredyt na wykończenie hotelu jest przyznany od kwietnia, ale nie można go uruchomić bez dokonania tych zmian. A od momentu uruchomienia kredytu mamy siedem miesięcy na dokończenie budowy. Może to nastąpić w przyszłym roku.

- Jesienią do hotelu wprowadzą się już pierwsi goście – tak wiosną 2000 roku zapewniał „Express” Ferdynand Krauze, nadzorujący wtedy postęp prac…

Autor artykułu: (kow.)

Z Paszulewiczem przeciwko Zagłębiu

Thursday, November 22nd, 2001

Wreszcie dobre wieści dla sympatyków piłkarskiej drużyny Widzewa. Wczoraj wieczorem Jacek Paszulewicz doszedł do porozumienia z głównym menedżerem drużyny Andrzejem Grajewskim.

- Jak długo zostanie pan w Widzewie?

- Ustaliliśmy z działaczami, że będę piłkarzem drużyny z al. Piłsudskiego do czerwca przyszłego roku.

- Czego pan oczekuje po swoim debiucie?

- Plan minimum to remis z Zagłębiem. A jeśli uda się zrobić coś ponadto, to tylko mój i drużyny zysk.
Dziś łódzcy działacze powinni uprawnić w PZPN piłkarza do gry. Zapewne nikogo nie trzeba przekonywać, że pozyskanie Paszulewicza powinno być poważnym wzmocnieniem zespołu trenera Dariusza Wdowczyka.

Już jutro łodzian czeka ostatni tegoroczny mecz o ligowe punkty z Zagłębiem. Lubinianie po dobrym początku sezonu później spuścili z tonu i dość nieoczekiwanie znaleźli się w grupie spadkowej. Zdaniem wielu fachowców Zagłębie nie powinno mieć najmniejszych problemów z utrzymaniem się w pierwszej lidze. Świadczyć o tym może ubiegłotygodniowy wyjazdowy mecz z Groclinem, wygrany przez lubinian 2:1.
Nie ma co ukrywać, że łodzian czeka trudne zadanie.

Zagłębie w pierwszej rundzie w siedmiu meczach przed własną publicznością wygrało czterokrotnie, a dwa razy zremisowało. Czy łodzianie zdołają popsuć gospodarzom ten korzystny bilans?

Łodzianie po dzisiejszym przedpołudniowym treningu wyjeżdżają w okolice Lubina, gdzie przygotowywać się będą do piątkowego spotkania. W szesnastoosobowej kadrze zabraknie kontuzjowanych Jopa, Ratajczaka i Kaczmarczyka.

Autor artykułu: (hof)