Archive for December, 2001

Paweł Brożek w zespole ŁKS?

Saturday, December 29th, 2001

Dyrektor techniczny sekcji piłki nożnej ŁKS Janusz Matusiak przebywał w Krakowie, gdzie przeprowadził rozmowy z działaczami Wisły w sprawie przejścia do łódzkiego klubu dwóch wielce utalentowanych piłkarzy młodego pokolenia – Pawła Brożka i Łukasza Nawotczyńskiego.

– Jakie są wyniki tej rozmowy? – pytamy dyr. Matusiaka.

– Powiedziałbym, obiecujące – słyszymy w odpowiedzi. Jeżeli Wisła pozyska z Zagłębia Lubin napastnika Zbigniewa Grzybowskiego to jest gotowa przekazać do ŁKS Pawła Brożka, brata Piotra, który jest już zawodnikiem naszego klubu. Otrzymałem zapewnienie działaczy Wisły, że Paweł w żadnej innej II – ligowej drużynie grać nie będzie.

– A co z Łukaszem Nawotczyńskim?

– Plany Wisły z nim związane łączą się z jego występami w jednym z polskich zespołów ekstraklasy. Gdyby jednak do transferu tego piłkarza nie doszło, to wówczas istnieje duża szansa, aby i on grał na wiosnę w ŁKS.

– Czy pańskie rozmowy dotyczyły wyłącznie tych dwóch piłkarzy Wisły? Z pewnością jeszcze jakiś zbędny Wiśle zawodnik przydałby się drużynie z al. Unii?

– Jesteśmy, mówię to w imieniu działaczy ŁKS, bardzo wdzięczni kierownictwu Wisły za dotychczasową bezinteresowną pomoc kadrową okazywaną naszej II – ligowej drużynie piłkarskiej. Gdybyśmy dysponowali odpowiednimi środkami finansowymi to bez problemów moglibyśmy pozyskać innych wartościowych, a przy tym doświadczonych, futbolistów , którzy nie znajdą miejsca w pierwszej kadrze klubowej Wisły. Niestety, nie stać nas na tych piłkarzy, podobnie jak miało to miejsce z Krzysztofem Smolińskim.

Chcę jednak dodać, że czynimy starania, aby uzupełnić nasze szeregi piłkarskie bramkostrzelnym napastnikiem. Nie jest wykluczone, że uda się nam pozyskać takiego gracza jeszcze przed wyjazdem drużyny ŁKS na zgrupowanie do Solca Kujawskiego.

Autor artykułu: (m. st.)

Utknęli w zaspach

Saturday, December 29th, 2001

Wprawdzie piłkarze Widzewa rozpoczną przygotowania do rundy wiosennej dopiero 2 stycznia (godz. 11), ale trener Dariusz Wdowczyk już wczoraj przyjechał do Łodzi, by zadbać o ostatnie szczegóły przygotowań drużyny.

Szkoleniowiec wraz z trenerem bramkarzy Andrzejem Woźniakiem i kierownikiem drużyny udali się do parku 3 Maja, gdzie piłkarze wylewać będą pot na zajęciach biegowych. Aby ułatwić sobie zadanie sztab szkoleniowy pojechał samochodem, chcąc zmierzyć dystans, jaki będą musieli pokonywać biegiem zawodnicy.

Jednak zimowa aura sprawiła niezłego psikusa widzewiakom. Samochód, którym jechali zakopał się w głębokim śniegu i trener Wdowczyk z kierownikiem Gapińskim blisko godzinę musieli używać siły fizycznej, aby wypchnąć auto z zasp. – Mieliśmy niezłą zaprawę – śmiał się mocno spocony Gapiński.

Później Wdowczyk pojechał do hali Wifamy i pobliskiej siłowni, w której łódzcy piłkarze pracować będą nad siłą fizyczną. Widzewski szkoleniowiec dokładnie obejrzał sobie obydwie sale i dzięki temu już zaplanował w jakiej kolejności i gdzie ustawi stacje do specjalistycznych zajęć.

- Dlaczego zdecydował się pan na wcześniejsze zapoznanie się z obiektami w Łodzi?

Dariusz Wdowczyk: – Przecież jestem w Łodzi dopiero kilka miesięcy. Przyszedłem do Widzewa w trakcie sezonu nie miałem okazji zapoznać się z innymi miejscami treningów, niż stadion przy al. Piłsudskiego. Jestem praktykiem i szkoda mi czasu na poznawanie innych obiektów wraz z piłkarzami. Skoro mamy trenować, to nie wolno tracić czasu na kombinowanie, gdzie i jak mamy prowadzić zajęcia. Z tego też powodu chciałem przyjechać do Łodzi wcześniej i zaplanować sobie wszystko dokładnie, by później nie tracić czasu na zbędne czynności. Cały czas przeznaczony na zajęcia chcemy wykorzystać wyłącznie na pracę z piłkarzami.

- Sroga zima nie przeszkodzi w treningach?

- Zupełnie nam to nie będzie wadziło. W tym okresie nie są nam do niczego potrzebne boiska. Jeśli w pobliskim parku będą zaspy śnieżne, to tylko pomogą w zajęciach biegowych i siłowych. Mam nadzieję, że w późniejszym czasie aura będzie znacznie łaskawsza i nic nie stanie na przeszkodzie w realizacji planów przygotowań do rundy wiosennej ekstraklasy.

Autor artykułu: (hof)

Nadszedł czas bałwanków

Saturday, December 29th, 2001

Koniec z jesiennymi zimami. Mamy zimę zimą. Rosły nam kolejne pokolenia przedszkolaków, które śnieżki, lepienie bałwana i jazdę na sankach znały tylko z bajek. W tym roku maluchy mogą nadrobić zaległości z nawiązką. Będą zapomniane już trochę kuligi, do łask wrócą łyżwy i narty.

Rekord padł 13 grudnia

W tym roku w naszym mieście pierwszy śnieg z deszczem spadł 10 listopada. Najwięcej białego puchu spadło 21 grudnia. Najzimniej było 13 grudnia, kiedy to słupek rtęci spadł do -16,9 st.

Grzejniki w ogrodzie, karma w paśniku

Dogrzewano również pomieszczenia w łódzkim ogrodzie zoologicznym. Z powodu przeciążenia wysiadła jedna faza, a w nocy z czwartku na piątek w akwarium przestały pracować filtry.

- Aby zwierzęta nie odczuły chłodu w wielu miejscach ustawiliśmy dodatkowe konwektory – opowiada Aniela Graczowa z łódzkiego Zoo. – Wstawiliśmy je m.in. do pomieszczenia ciężarnej lwicy, gdzie w Wigilię było tylko 8 st. ciepła.

W połowie grudnia leśnictwo miejskie rozpoczęło dokarmianie dzikich zwierząt. Pod opieką ma 100 saren i 30-40 dzików.

- Nie ściągamy zwierzyny do paśników, ale ułatwiamy jej zdobywanie pokarmu – opowiada Dariusz Wrzos, leśnik miejski. – Śnieg jest sypki i dzikie zwierzęta same mogą dokopać się do korzonków.

Leśnicy dbają jednak, aby pod każdym z 15 paśników w lesie łagiewnickim i na Lublinku była karma soczysta i sucha. Dzikie zwierzęta znajdą buraki, marchew, ziarna zbóż, kukurydzę oraz siano.

Grudniowe mrozy nie popsuły humorów działkowcom

- W tym roku silny mróz trzymał tylko przez jedną noc. O stratach moglibyśmy mówić, gdyby duże minusowe temperatury były przez kilka dni – mówi Eugeniusz Kudaj, działkowiec.
Kudaj pamięta, że ostatnią zimą, która dobrze dała się we znaki działkowcom była zima stulecia. Wówczas popękały niepobielone i nieosłonięte drzewa owocowe i zeszła z nich kora. Kolejne zimy – jak mówi – były już tylko jesienne, z małą ilością opadów.

- W tym roku zapowiada się mroźny styczeń – uprzedza Eugeniusz Kudaj. – Kto jeszcze tego nie zrobił, powinien natychmiast osłonić, głównie od strony płd. -zach. konary i pnie drzew.

Śnieg w październiku

Łodzianie najbardziej zapamiętali zimę stulecia na przełomie roku 1978 i 1979.

- To była najbardziej śnieżna i mroźna zima w Łodzi – mówi Elżbieta Grzelak-Agaciak, kierownik stacji Hydrologiczno-Meteorologicznej na Lublinku. – Pierwszy śnieg, ale z deszczem spadł już 22 października. Porządnie popadało dopiero 27 listopada. Dwa dni później na ulicach leżało już 16-centymetrowa warstwa białego puchu. Jednak prawdziwy atak zimy nastąpił 30 grudnia 1978. Już 10 stycznia ulice przykryła 33 cm warstwa śniegu. Ostatniego stycznia urosła do 61 cm, a dzień później mierzyła aż 78 cm. W styczniu śnieg padał przez 24 dni. Zaśnieżony był cały luty. Biały puch na dobre zniknął dopiero 24 marca.

W grudniu 1978 roku padł łódzki rekord zimna. W sylwestra było minus 20 st. C. 5 stycznia 1979 roku słupek rtęci spadł do minus 25,6. Trochę cieplej zrobiło się w lutym. Najniższa odnotowana wówczas w Łodzi temperatura to „tylko” minus 18,1 st.

Autor artykułu: (lb)

Łódzka szopka po raz piąty

Thursday, December 27th, 2001

Od trzech dni łodzianie mogą podziwiać szopkę stojącą przed katedrą św. Stanisława Kostki. Jej uroczystego otwarcia dokonał po zakończeniu wigilijnej pasterki arcybiskup Władysław Ziółek. Już po raz piąty ordynariusz łódzki umieścił w żłóbku figurkę maleńkiego Jezusa.

W ciągu dwóch świątecznych dni odwiedziło ją już kilka tysięcy osób. I to pomimo niezbyt sprzyjającej spacerom pogodzie. Najwięcej odwiedzających przyszło zobaczyć szopkę przed południem w pierwszy dzień świąt.

- Przychodzimy tu od początku, kiedy tylko się pojawiła – mówi Andrzej Nitecki, tata 7-letniej Natalii i 4-letniego Michała.

Stajenka, choć na pierwszy rzut oka wydaje się taka sama jak w latach ubiegłych, to jednak znacznie się od tamtych różni.

- Pierwsze dwie projektowali studenci Politechniki Łódzkiej i odzwierciedlały one modę na „przaśność” – mówi ksiądz Eugeniusz Brzuska, który ze strony kościelnej nadzoruje prace nad budową szopki. – To były prawdziwe, tradycyjne szopy. Kolejne dwie wykonali już zawodowi architekci i ich prace przypominały bardziej budowle niż stajenki.

Najbardziej kontrowersyjna była ta sprzed 2 lat. Z uwagi na rok milenijny architekci chcieli zrobić coś oryginalnego.

Szopka okazała się jednak zbyt nowoczesna jak na gusty łodzian, dlatego następna była już tradycyjna. Tegoroczna jeszcze bardziej przypomina zagrodę, w której Matka Boska urodziła syna.

Projektanci ostatnich trzech to Joanna i Rafał Marchwiccy.
Wszystkie stajenki wznosi ekipa 6 łódzkich cieśli, której szefuje Włodzimierz Rogalski. Cieśle pracują gratis, chcąc w ten sposób podziękować Bogu za każdy przeżyty miniony rok.

Co roku szopka jest też inaczej oświetlona, a figury mają inne stroje. Dwa lata temu oprócz trzech króli i Świętej Rodziny można było zobaczyć postać papieża. W ubiegłym już go nie było, bo łodzianie uznali, że jego posąg nie jest podobny do oryginału, a poza tym dwie figury Ojca Świętego obok siebie źle się prezentują (przed katedrą stanął pomnik papieża). Tak więc wymyślono „akcent łódzki” w postaci prząśniczki. W tym roku jednak już jej nie będzie, ponieważ odwiedzający uznali, że w sytuacji, kiedy przemysł łódzki padł jest to nie na miejscu. Spodobał się natomiast pomysł ustawienia w szopce figur współczesnej rodziny: ubranej w garsonkę kobiety, odzianego w garnitur mężczyzny i dwojga dzieci.

Stroje figur zmieniają się z roku na rok. Pierwszy raz postacie „ubrał” Teatr Wielki, potem prywatna projektantka i krawcowa, w tym roku, po raz drugi stroje pożycza Łódzkie Centrum Filmowe.

Drewno, które posłużyło do budowy tegorocznej szopki to darowizna 3 firm spoza Łodzi. Po rozebraniu konstrukcji budulec zostaje ponownie wykorzystany. W tym roku, podobnie jak i w ubiegłym drzewo również zostanie przeznaczone na potrzeby parafii bł. Jana XXIII na Janowie.

Oświetlenie szopki co roku wygląda inaczej. Dwa lata temu była to świecąca gwiazda betlejemska. W tym zobaczyć można mrugające światło, zainstalowane dzięki nowoczesnej technice światłowodowej i przy użyciu sterownika światła.
Niewątpliwą atrakcją budowli na placu archikatedralnym, zwłaszcza dla najmłodszych są żywe zwierzęta: osiołek – Kubuś, kucyk, koza i trzy czarne owieczki.

Odwiedzający szopkę mogą wrzucać pieniądze do przygotowanych na ten cel skarbonek. Zebrane fundusze trafią następnie do katolickich organizacji charytatywnych.
Szopkę można oglądać jeszcze przez kilkanaście najbliższych dni, do uroczystości Trzech Króli.

Autor artykułu: (MGr, mal)

Ostatnie dni składania wniosków

Thursday, December 27th, 2001

Tylko do 31 grudnia można składać kwestionariusze na wypłatę świadczeń z funduszu „Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość”. Wnioski składane po tym terminie nie będą rozpatrywane.

Do końca roku o wspomniane odszkodowanie powinny wystąpić również osoby, którym do tej pory nie udało się zgromadzić kompletu dokumentów. Mogą dosłać je później.

- Wnioski powinny złożyć osoby deportowane do III Rzeszy, które już w poprzednich okresach otrzymywały środki z dawnego funduszu, a także ci którzy jako młodociani do lat 16 przymusowo pracowali na terenie Polski – informuje Mirosław Olejniczak, prezes Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę.

O dacie złożenia wniosku decyduje data stempla pocztowego. Dlatego Stowarzyszenie czeka na wszystkich którzy nie złożyli wniosku dziś (w czwartek). Pracownicy będą dyżurować także jutro, w piątek.

Na miejscu będzie można otrzymać niezbędny kwestionariusz i skorzystać z pomocy przy jego wypełnieniu.

Stowarzyszenie Poszkodowanych przez III Rzeszę znajduje się przy ul. Lubelskej 9/11 Łódź, tel.
684-62-35.

Autor artykułu: (kz)

W co się bawić?

Thursday, December 27th, 2001

Świąteczne ferie to dla dzieci okazja do zabaw na śniegu. Najwięcej najmłodszych łodzian można było spotkać w drugi dzień świąt w parku im. Poniatowskiego. Tam pod okiem rodziców jeździli na sankach i nartach.

- Dzień jest słoneczny, nie ma mrozu więc wyszliśmy na sanki – mówi Jerzy Kowalski, ojciec 6-letniego Maćka.

Niewielu łodzian zdecydowało się na spacer po ogrodzie zoologicznym. Przez dwa ostatnie dni zoo odwiedziło około 40 osób, głównie rodziców z małymi dziećmi.

Autor artykułu: (mal)

Grzelak jest zadowolony

Friday, December 21st, 2001

Na 5 kolejek przed zakończeniem rundy jesiennej II ligi niemieckiej, Rafał Grzelak, b. piłkarz ŁKS Ptak (ostatnio Ruch Chorzów), złoty medalista mistrzostw Europy do lat 18, został wypożyczony do końca czerwca 2002 r. do MSV Duisburg.

– Jak się pan czuje w całkowicie nowym dla pana otoczeniu? – pytamy Rafała Grzelaka.

– Muszę powiedzieć szczerze, że lepiej aniżeli oczekiwałem – odpowiada Grzelak. Zostałem przez kolegów z drużyny, jak i samego trenera zaakceptowany.

– Zapewne dużym jednak utrudnieniem jest bariera językowa?

– Rzeczywiście, nie znam niemieckiego i to jest nieco kłopotliwe, ale intensywnie go się uczę. Trafiłem w klubie na bratnie dusze, które pomagają mi w aklimatyzacji. Przede wszystkim zaopiekował się mną serdecznie b. bramkarz Śląska Wrocław Tomasz Bobel, który jest już w MSV Duisburg drugi sezon. Korzystam także, w razie potrzeby, z przyjacielskiej pomocy Czecha Pawła Drseka.

– Czy nie odczuwa pan niedosytu, że nie zawsze występuje pan w podstawowym składzie MSV Duisburg?

– Nie mam o to pretensji. Jeszcze przed pierwszym treningiem trener Pierre Littbarski zapowiedział w rozmowie ze mną, że w ostatnich meczach rundy jesiennej będę tylko zmiennikiem. Tymczasem dostałem wcześniej szansę wyjścia na boisko w podstawowym składzie, strzeliłem bramkę.

– MSV Duisburg należy do słabszych drużyn II ligi, broni się rozpaczliwie przed spadkiem do klasy niższej. Każdy mecz to wielka nerwówka.

– Potencjał piłkarski MSV Duisburg jest o wiele lepszy, aniżeli wskazują na to wyniki. Jestem przekonany, że po rzetelnym przepracowaniu okresu przygotowawczego w rundzie wiosennej nasza drużyna spisywać się będzie znacznie lepiej i bez większych kłopotów utrzyma się w II lidze. Jestem bardzo zadowolony, że trafiłem do MSV Duisburg. Mogę tutaj, mimo że to tylko II liga, podnosić swoje kwalifikacje piłkarskie, nie mówiąc już o rzetelnym zabezpieczeniu tzw. warunków bytowych.

– Święta spędzi pan w Łodzi przy rodzinnym stole. Kiedy wraca pan do Niemiec.

– Już 2 stycznia 2002 r. Następnego dnia mamy pierwszy trening, a 4 stycznia wyjeżdżamy na zgrupowanie do Portugalii.

– A co pan sądzi o pozycji Rafała Grzelaka w MSV Duisburg? – pytamy mieszkającego w Niemczech menadżera Henryka Stefańskiego.

– Spełnia nie tylko moje, oczekiwania – słyszymy w odpowiedzi. Zdołał się wkomponować do drużyny, ale, co zrozumiałe, nie jest jeszcze w stanie w pełni wykazać swych dużych możliwości. Jestem przekonany, że na wiosnę Rafał będzie kluczowym zawodnikiem MSV Duisburg. Bardzo liczy na niego trener Littbarski.

Autor artykułu: (m. st.)

Wygrają, dzięki pomocy redakcji Expressu?!

Friday, December 21st, 2001

Po raz ostatni w tym roku zagrają ligowe spotkania nasze koszykarki. Mamy nadzieję, że będzie to zwycięskie zakończenie 2001 roku.

Rywalem ŁKS będzie wicelider – Ślęza Wrocław (sobota, godz. 17, hala przy al. Unii). „Zrobimy wszystko, żeby pomóc Polfie w awansie na drugie miejsce w tabeli – zapewnia kierownik drużyny – Wojciech Smaczny. – Oznacza to, że musimy ten mecz wygrać. Wystąpimy w najsilniejszym składzie na jaki nas aktualnie stać. W ochronnej masce, którą ufundował Express Ilustrowany zagra Małecka. Jeszcze raz chciałbym podziękować waszej redakcji. Anna Małecka bardzo przyda się w tym pojedynku, a gdyby nie miała maski, na pewno nie pojawiłaby się na parkiecie. Jeśli uda nam się zwyciężyć, swój udział w tym sukcesie będzie też miał Express.

- Co z kontuzjowanym kolanem Alicji Perlińskiej?

- Zaraz po świętach badanie atroskopowe wykaże czy konieczny będzie zabieg operacyjny czy wystarczy tylko intensywna rehabilitacja.

Koszykarkom ŁKS bardzo zależy na gorącym dopingu podczas jutrzejszego meczu. Dlatego też przygotowano atrakcje dla kibiców, by zachęcić ich do przyjścia do hali przy al. Unii. Do każdego zakupionego biletu producent okien firma KMM Okno dołączy gratisowo duży plakat-kalendarz ze zdjęciami drużyny ŁKS. Dodatkowo będzie istniała możliwość zakupu limitowanej serii plakatów z podpisami koszykarek. W przerwach występować będzie zespół tańca nowoczesnego „Agat” w 12-osobowym składzie pięknych dziewcząt.

Polfa Pabianice walczy znów na wyjeździe. Tym razem gra jutro o godz. 18 w Brzegu z Cukierkami. Nie boi się pan, że pana zawodniczki będą myślały o zbliżających się świętach, a nie o ligowym meczu? – pytamy trenera Mirosława Trześniewskiego.

- Nie ma takiej obawy. Dziewczyny wiedzą o co chodzi. Każdy mecz jest dla nas bardzo ważny, w każdym musimy maksymalnie skoncentrowani walczyć o zwycięstwo.

- Czy wystąpicie w najsilniejszym składzie?

- Kolano zaczęło boleć Monikę Vesolowski i nie wiadomo czy będzie mogła zagrać w pojedynku z Cukierkami.

- Kiedy wyjeżdżacie do Brzegu?

- W dniu meczu.

- A jeśli śnieg zasypie drogi?

- Wyjedziemy odpowiednio wcześnie, żeby nie spóźnić się na mecz.

Autor artykułu: (dk, sap)

Sylwestrowy mecz

Friday, December 21st, 2001

„Expressu”Blisko rok temu rozegraliśńmy Wielki Mecz Przełomu Wieków, a naszym rywalem była reprezentacja złożona z dyrekcji, kadry pedagogicznej, trenerów i pracowników Szkoły Mistrzostwa Sportowego.

W tym jedynym w swoim rodzaju meczu, który można rozegrać tylko raz na 100 lat SMS pokonał drużynę „Expressu Ilustrowanego i przyjaciół” 3:2. Porażka nia dawała nam spokoju i wreszcie… przyszedł czas rewanżu. W tym roku zamierzamy pokonać rywali.

Na tegoroczny sylwestrowy mecz kompletujemy już silny skła . Jego podstawą, podobnie jak w pierwszym spotkaniu, mają być: grający w ataku słynny bramkarz Jan Tomaszewski oraz podpora naszej defensywy, były snajper ŁKS i Widzewa, Tadeusz Gapiński.

Poczyniliśmy także pierwsze transfery. Na dobry początek pozyskaliśmy Witolda Bendkowskiego, znanego wszystkim byłego znakomitego obrońcę ŁKS. W naszej bramce stanie Wiesław Surlit, który zapowiedział, że z czystym kontem powita nowy rok, a my mamy nadzieję, że w drugiej połowie także nie będzie musiał wyciągnać piłki z siatki. W pomocy zagra były widzewiak i gracz GKS Bełchatów Jacek Stańdo. To będą filary naszego zespołu (nadal zwiększamy ich liczbę), a skład uzupełnią dziennikarze „Expressu Ilustrowanego” oraz przyjaciele naszej redkacji.

Chcemy wygrać mecz, ale przede wsyzstkim przyjemnie, w miłym sportowo-dziennikarskim gronie powitać rok 2002.
Drużyna „Expressu Ilustrowanego” zagra w strojach uszytych przez firmę Ardea – producenta odzieży sportowej. Właścicielem firmy jest Piotr Czaplarski.

Autor artykułu: (m)

Pod choinkami

Wednesday, December 19th, 2001

Ostatni tydzień lekcji, przed przerwą na Boże Narodzenie, odbywa się już w świątecznych dekoracjach. Choinki płoną wszędzie. Gdzieniegdzie słychać kolędy. Każda szkoła po swojemu przygotowuje się do Wigilii, które w większości placówek odbędą się w najbliższy piątek.

Już wczoraj 80 uczniów Szkoły Podstawowej nr 46 (ul. Wólczańska 202) uczestniczyło w choince, którą w Hali Sportowej (dla 8 placówek) urządziła Rada Osiedla Katedralna. Święty Mikołaj przyniósł wór z darami dla 600 dzieci. Występ na lodzie dla kolegów przygotowali absolwenci i uczniowie SP nr 46. Sylwia Nowak i Sebastian Kolasiński zatańczyli obok swoich następców ze szkółki łyżwiarskiej.

Cztery choinki stoją na korytarzach SP nr 7 (ul. Wiosenna 1), drzewka są też w klasach, gdzie w piątek wychowawcy połamią się opłatkiem z uczniami. Już jest wystawa kartek świątecznych zrobionych przez dzieci. Stroiki jeszcze się robią. Jasełka przygotowuje z uczniami siostra Eugenia (urszulanka), więc i kolędy rozlegają się po szkole.

Wypieszczone własnoręcznie pocztówki uczniów z SP nr 1 (ul. Sterlinga) są już w drodze do kolegów z Włoch, Portugalii i Bułgarii. Szkoła, w ramach europejskiego programu Socrates Comenius, pamięta o przyjaciołach. U siebie uczniowie przygotowują artystyczne występy na piątek, młodsi dla młodszych i starsi dla starszych. Podobno na wigilię do niektórych klas ma przyjść Mikołaj.

W Gimnazjum nr 40 (ul. Kaliska) na piątkowym świątecznym apelu opłatkiem łamać się będą wszyscy nauczyciele i uczniowie. Betlejemskie światło pokoju harcerze przyniosą na apel. Potem wszyscy obejrzą jasełka. Już teraz można zobaczyć dwie pracownie, w których dekoracje nawiązują do stylu świętowania innych narodów i wyznań. W angielskojęzycznej króluje Santa Klaus z reniferami. W niemieckojęzycznej wyeksponowano protestanckie akcenty – kalendarze i wianki adwentowe.

A w IV Liceum Ogólnokształcącym słychać kolędy, które pełnym głosem rozlegną się w piątek w auli, gdzie stoi i pachnie żywa choinka. Pod nią spotkają się wszyscy nauczyciele i uczniowie. Opłatek będzie w klasach. Obok choinek w szkole są dekoracje ludowe między innymi z Łowickiego. Końcowy akcent dnia to Wigilia wszystkich pracowników szkoły, w tym emerytów i nauczycieli, którzy zmienili miejsce pracy. Podobne Wigilie, od kilkunastu lat odbywają się niemal we wszystkich szkołach.

Autor artykułu: (hal)