Awaria, która pod koniec ubiegłego tygodnia pozbawiła dopływu ciepła kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Retkini, unaoczniła jak delikatnym i wrażliwym układem jest miejski system ciepłowniczy.
O jego stanie rozmawiamy z Wiesławem Adamskim, głównym inżynierem ds. eksploatacji sieci Zakładu Sieci Cieplnej w Łodzi.
- Czy awaria na Retkini nie była aby zapowiedzią poważnych kłopotów z ciepłem, których łodzianie mogliby się spodziewać podczas naprawdę ostrej zimy?
- Nie należy wiązać tego zdarzenia z mrozem. Przyczyną awarii była drobna nieszczelność kanału ciepłowniczego, który osłania rury. Przez szczelinę, która powstała na łączeniu otuliny kanału, do wnętrza dostawała się woda z opadów. Przez dłuższy czas kapała na jedną z rur, aż doprowadziła do jej rozszczelnienia. Usterka była nie do wykrycia. Ten fragment magistrali ma już co prawda 20 lat, ale nigdy nie było w tym miejscu żadnej awarii. Fakt, że do niej doszło jest czystym zrządzeniem losu.
- Czy wiele mamy jeszcze tak starych odcinków ciepłociągu? Wydaje się oczywiste, że im starsze rury, tym bardziej zawodne?
- Są odcinki sieci, które mają już ponad 35 lat, lecz wciąż są w na tyle dobrym stanie technicznym, że ich eksploatacja nie nastręcza problemów. Dla odmiany niektóre fragmenty ciepłociągu kładzionego ok. 20 lat temu już teraz wymagają napraw i remontów. Teoretycznie przyjmuje się, że średnia żywotność sieci kanałowej (rury kładzione na podłożu betonowym w osłonie kanału – przy. aut.) wynosi około 25 lat, ale w praktyce różnie bywa. Na łączną długość wodnej sieci ciepłowniczej wynoszącą 680 km, sieci kanałowej mamy jeszcze 478 km pod ziemią i 24 km nad ziemią. Pozostałe 178 km to już nowoczesna sieć wybudowana w oparciu o technologię z zastosowaniem rur preizolowanych. Te rury mają już instalację alarmową pozwalającą na natychmiastową lokalizację nieszczelności i uszkodzeń. Już tylko takie rury kładziemy przy okazji wszelkich modernizacji i remontów.
- Ile ciepłociągu udaje się rocznie wymienić ?
- Przeciętnie 20 kilometrów. W pierwszej kolejności zastępujemy rurami preizolowanymi najstarsze fragmenty sieci kanałowych i odcinki najbardziej awaryjne. Przede wszystkim skupiamy się jednak na magistralach ciepłowniczych, które są głównymi drogami przesyłu ciepła w dany rejon miasta. Są dla nas priorytetowe, gdyż od nich zależy niezawodność dostaw ciepła dla odbiorców.
- Właśnie awaria magistrali była przyczyną kłopotów na Retkini…
- Awarie zdarzały się, zdarzają i będą zdarzać – są po prostu nieprzewidywalne. W ciągu roku notujemy ich zazwyczaj około 100, łącznie na sieci wodnej i parowej.
Wszystkie są usuwane w czasie od kilku do kilkunastu godzin. Przy niskich temperaturach prace trwają bez przerwy, aż do przywrócenia przepływu wody. Nawiasem mówiąc, najczęstszymi przyczynami awarii są: korozja i wady materiału.
- Zdaje się, że nie tylko na Retkini ciągłość dostaw ciepła zależy od jednej magistrali?
- W podobnej sytuacji jest również Radogoszcz, Janów, Olechów, cały Widzew – Wschód. Te rejony też nie mają żadnego alternatywnego zasilania. Kładziemy duży nacisk, by magistrale utrzymać w jak najlepszym stanie i to się udaje. Ostatnia awaria na Retkini była trzecią tej skali na przestrzeni ostatnich lat.
Autor artykułu: (pij)