Jeszcze nigdy pogotowie ratunkowe nie jeździło tak często do pacjentów z zawałem. W ciągu ostatniego tygodnia lekarze z łódzkich “erek” udzielili pierwszej pomocy około 50 pacjentom, których dopadł atak serca. Bywają dni, gdy pogotowie wyjeżdża do zawałowców 15-20 razy!
- Przyjęliśmy 11 osób z ostrym zawałem serca – mówi prof. Maria Krzemińska-Pakuła, kierownik Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w szpitalu im. Biegańskiego. – Najstarsza pacjentka miała 82 lata. Wszystkim chorym udało się uratować życie. Natychmiast wykonano im koronarografię i koronaroplastykę. W przypadku trzech osób zabiegi były bardziej skomplikowane, gdyż dodatkowo cierpią na cukrzycę. Wielu pacjentów, którzy szybko trafiają do szpitala, wychodzi z zawału bez szwanku. Już po 3-4 dniach kierowani są do ośrodka rehabilitacyjnego na ul. Popioły. Jeżeli wszystko przebiega pomyślnie, wracają do pracy po 4-6 tygodniach.
Szybka pomoc dla zawałowców możliwa jest dzięki programowi kardiologicznemu prowadzonemu przez Klinikę Kardiologii w Szpitalu im. Biegańskiego i Szpitalu im. Sterlinga. Realizowany jest wspólnie z Łódzką Regionalną Kasą Chorych, która go finansuje. Pacjentom z zawałem w porę udziela się pomocy lekarskiej. Najważniejsza jest tzw. złota godzina. Jeżeli pacjent trafi w tym czasie do szpitala, ma szansę uratować życie i zdrowie.
- Pogotowie ratunkowe jedzie do sercowców w pierwszej kolejności, zawsze na sygnale, najwyżej kilkanaście minut – mówi dr Janusz Morawski, zastępca dyrektora ds. medycznych Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego. – Bardzo istotne jest, by osoby wzywające lekarza informowały, jakie są objawy występujące u chorego. Gdy występuje ból w klatce piersiowej za mostkiem, połączony z dusznością, niepokojem i lękiem, trzeba położyć chorego, zapewnić spokój i podać nitroglicerynę. Jeżeli ból nie ustępuje, natychmiast wzywa się pomoc. Ból może promieniować do gardła żuchwy i lewej ręki. Zdarzają się również takie nietypowe objawy jak: ból w nadbrzuszu, nudności, wymioty a nawet biegunka. Wszystkim tym pacjentom, wymagającym natychmiastowej pomocy medycznej, od razu podajemy m.in. leki przeciwbólowe, tlen. Jak najszybciej wieziemy do szpitala.
W ubiegłym roku prawie 11.700 mieszkańców naszego województwa doznało zawału. W tym statystyka jest podobna. Lekarze biją na alarm, apelując o zdrowy tryb życia, maksimum ruchu, właściwe odżywianie, rezygnację z używek, unikanie stresów. Zawał dopada bowiem coraz młodsze osoby, nawet 25-30-letnie. Rośnie liczba kobiet chorych na serce, mających około czterdziestki. Najczęściej są to zestresowane, nałogowe palaczki.
- W ubiegłym roku na ostry zawał serca zmarły 1972 osoby, w tym 796 kobiet – informuje Halina Olczyk z Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego w Łodzi. – Pięciu mężczyzn, których nie udało się uratować, miało 25-34 lata. Kobiety umierają najczęściej na zawał serca po 75 roku życia, ale 13 śmierć spotkała po trzydziestce. W tym roku odnotowano już 867 zgonów z powodu zawału serca.
Autor artykułu: (ew)