Archive for January, 2002

Ostatni egzamin dojrzałości

Thursday, January 31st, 2002

Matura to świadectwo dojrzałości. I tak wczoraj w pełni dojrzałymi, pod względem zdobytego wykształcenia, osobami stali się dalsi trzej piłkarze ŁKS: Paweł Golański, Piotr Rossowski i Robert Sierant, którzy przez ostatnie 4 lata byli uczniami Liceum Ogólnokształcego Szkoły Mistrzostwa Sportowego im. Kazimierza Górskiego. Dla nich ostatnim egzaminem maturalnym był egzamin z języka angielskiego.

– I jak poszło? – pytamy, kiedy trójka piłkarzy opuściła salę egzaminacyjną.

– Naszym zdaniem całkiem nieźle, ale trzeba będzie poczekać na ostateczny werdykt komisji egzaminacyjnej – odpowiadają, a Piotr Rossowski szczerze dodaje: „Pewne kłopoty miałem z prowadzeniem konwersacji, ale sądzę, że jakoś dałem sobie radę”.

W oczekiwaniu na werdykt komisji egzaminacyjnej miłą niespodziankę sprawił trójce maturzystów zastępca dyrektora SMS Mirosław Dawidowski. Wręczył im, leżące od ponad 3 lat w szafie, ubiory piłkarskie z napisem na koszulkach ŁKS Ptak, w których zdobyli na boisku w Zielonej Górze tytuł mistrza Polski juniorów młodszych.

Komisji egzaminacyjnej przewodniczyła zastępca dyrektora SMS do spraw dydaktycznych Małgorzata Hoffmann. Pytamy ją o wyniki egzaminu.

– Są dla całej trójki pozytywne – słyszymy w odpowiedzi. Najlepiej wypadł Robert Sierant, który dostał piątkę. W ogóle Sierant to jeden z najlepszych uczniów naszego liceum zaocznego. Z pozostałych przedmiotów ogólnokształcących otrzymał także piątki. On też zadeklarował, że ma zamiar podjąć studia na jednej z wyższych uczelni łódzkich.

Dodajmy jeszcze, że w minioną niedzielę, końcowy egzamin maturalny w SMS (także z języka angielskiego), zdał Łukasz Madej wychowanek ŁKS, który obecnie jest zawodnikiem chorzowskiego Ruchu. Nie przystąpił natomiast do egzaminu Rafał Grzelak, grający obecnie w II – ligowej drużynie niemieckiej MSV Duisburg.

Łódzka Szkoła Mistrzostwa Sportowego, jeszcze pod szyldem PZPN, rozpoczęła swoją działalność w 1997 r. I klasa licealna składała się wówczas z 24 piłkarzy. 16 z nich, którzy uczęszczali do szkoły w normalnym trybie nauczania, zdali maturę w maju ub. roku. Należeli do nich m. in. Radosław Matusiak, Piotr Klepczarek, Cezary Czpak, Emil Pracz, Przemysław Kaźmierczak i Krzysztof Nykiel.

– Obecnie w naszej szkole uczy się łącznie, w gimnazjum i liceum, 260 uczniów – mówi dyrektor SMS Roman Stępień.

Spełniamy podobne warunki nauczania ogólnego, co i pozostałe szkoły na tym poziomie w kraju. Oprócz tego uczymy chłopców rzemiosła piłkarskiego. Dlatego nasi uczniowie rekrutują się bez mała ze wszystkich regionów Polski.

W maju br. odbędzie się dalszy zaciąg kandydatów do gimnazjum i liceum SMS. Marzy się nam powołanie do życia, w oparciu o bazę, którą posiadamy, wyższej uczelni. Złożyliśmy już w tej sprawie odpowiednie dokumenty w Ministerstwie Edukacji i Sportu.

Autor artykułu: (m. st.)

Futbol przegrał z… bandytami

Thursday, January 31st, 2002

Kibice obecni na sparingowym meczu piłkarzy Widzewa i Polonii Warszawa, który odbył się w Chodakowie, byli świadkami bestialskich scen niczym z filmu grozy.

Około sześćdziesięciu bandytów podczas kilkuminutowej obecności na stadionie skatowało wielu prawdziwych, bogu ducha winnych kibiców. Dwóch sympatyków futbolu z ciężkimi obrażeniami musiało skorzystać z pomocy lekarzy. Wielu innych z drobniejszymi ranami chusteczkami wycierało krew z twarzy i dłoni.Tragiczne, a zarazem przerażające zajścia miały miejsce po zakończeniu pierwszej części spotkania.

Wówczas na płytę wbiegło blisko 60 chuliganów. Młodzi ludzie z ogolonymi na łyso głowami, ze specjalnymi ochraniaczami na zęby, uzbrojeni w kije, łańcuchy i noże ruszyli w kierunku trybuny, na której zasiedli sympatycy Widzewa. Z okrzykami: „jesteśmy fanami Legii, bić …. widzewiaków”, nie niepokojeni przez nikogo przedefilowali przez boisko obok zupełnie zaskoczonych piłkarzy obydwu drużyn. Po chwili znaleźli się na trybunie wypełnionej sympatykami łódzkiej drużyny z Łowicza, Sochaczewa i pobliskich miejscowości.

W sektorze doszło do prawdziwej jatki. Pokojowo nastawieni sympatycy łódzkiej drużyny przez moment znieruchomieli na swoich miejscach, widząc nacierającą na nich rozwścieczoną bandę. Stojący na bokach trybuny zdążyli ocalić zdrowie, ratując się natychmiastową ucieczką. Niestety, nie wszystkim się to udało. Nieszczęśnicy, którzy nie zdążyli się ewakuować padli ofiarami rozwścieczonych bandytów. W ruch poszły pałki, kije i łańcuchy. Napastnicy z nieopisaną furią atakowali wszystkich. Bandyci atakowali niczym w bitewnym amoku. Ekwipunek i zsynchronizowane działania tych młodych ludzi świadczyły dobitnie o tym, że ich „akcja” była precyzyjnie zaplanowana.

Niezwykle brutalne metody działania tej ludzkiej dziczy zszokowały wszystkich. „Bohaterowie ze stolicy” nie oszczędzali nawet leżących. Zastraszeni ludzie bezradnie przyglądali się jak sześciu napastników kopało leżącego na ziemi młodego człowiek. Kiedy dawał jeszcze oznaki życia jeden z bandytów postanowił dokończyć dzieła bijąc z całą siłą bezbronnego człowieka kijem w głowę. Czynił to tak długo, aż drewniane narzędzie napaści (przypominające grubą nogę od krzesła) złamało się. Dopiero wówczas, wyraźnie rozwścieczony i zawiedziony bandyta, odszedł od zakrwawionej ofiary.

O wielkim szczęściu mogła mówić rodzina z Grodziska Mazowieckiego. Małżeństwo z trójką małych dzieci ubranych w widzewskie barwy, ukryli w swoim boksie zawodnicy Polonii, ratując ich tym samym od nieuchronnych poważnych obrażeń.

- Tylko dzięki temu nasze pociechy nie ucierpiały – mówiła po zajściach roztrzęsiona matka. – Od lat kibicujemy łódzkiej drużynie i skoro Widzew grał tak blisko, to zdecydowaliśmy się przyjechać i obejrzeć go w akcji. Mało brakowało, aby z powodu bandyckiego zachowania nieodpowiedzialnych ludzi stało się coś naszym dzieciom. To jest przerażające, że nie można powstrzymać fali przemocy na stadionach. Zastanawiam się, gdzie w tym czasie była policja. Przecież takich bandytów trzeba zamykać do więzienia – mówiła wyraźnie roztrzęsiona matka.

Zbulwersowany całą sytuacją był generalny menedżer Widzewa Andrzej Grajewski, który powiedział: – Takiego zachowania chuliganów nie zdołają wyeliminować działacze PZPN oraz klubów. To jest sprawa całego społeczeństwa i wspólnie powinniśmy się nią zająć. Tylko wtedy zdołamy wyeliminować bandytów ze sportowych obiektów. Przyznam szczerze, że gdybym miał pistolet na stadionie w Chodakowie, to w obronie krzywdzonych, niewinnych ludzi strzelałbym do tych zwyrodnialców – zakończył Grajewski.

Autor artykułu: (hof)

Uświadamiali kierowców

Thursday, January 31st, 2002

Na 39 łódzkich skrzyżowaniach pojawili się wczoraj funkcjonariusze łódzkiej drogówki. Policjanci kontrolowali samochody, sprawdzali dokumenty, stan techniczny pojazdów i trzeźwość kierowców.

Na ulicach byli prawie wszyscy funkcjonariusze z „drogówki”, nawet ci, którzy zwykle siedzą za biurkami.

- Po raz czwarty przeprowadzamy w Łodzi akcję pod hasłem „Świadomość” – mówi mł. asp. Katarzyna Zdanowska z Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji.

- Chcemy zwrócić uwagę przede wszystkich kierujących, by przestrzegali przepisów ruchu drogowego, zmniejszyli prędkości na zatłoczonych ulicach, ustępowali pierwszeństwo pieszym na przejściach itd.

Kierowcy, którzy popełniali wczoraj drobne przewinienia, byli tylko pouczani. Nie obyło się jednak bez mandatów.

- Wręczaliśmy je tym, którzy dopuszczali się niebezpiecznych wykroczeń – dodaje asp. Paweł Cheliński z łódzkiej drogówki. – Niektórym zdarzyło się bowiem przejechać skrzyżowanie przy czerwonym świetle, wyprzedzać na przejściu dla pieszych, znacznie przekraczać prędkość.
Przez kilka godzin policjanci zatrzymali i skontrolowali kilkuset kierowców i pieszych.

Autor artykułu: (TJ)

Autokarem pod Sejm

Wednesday, January 30th, 2002

Co najmniej jeden autokar z łódzkimi nauczycielami pojedzie na ogólnopolski protest, który ma odbyć się 7 lutego przed budynkiem Sejmu – poinformowano na konferencji prasowej w Sekcji Regionalnej Oświaty NSZZ „Solidarność”. Nauczyciele będą reprezentować 1600 członków sekcji oświatowej „S” w regionie, w tym 1100 w Łodzi.

- Jeśli Sejm nie zmieni decyzji oszczędnościowych w ustawie budżetowej, to w szkołach będzie jeszcze większa bieda niż obecnie i zubożeją też nauczyciele – stwierdził na konferencji Jan Lipiński, przewodniczący regionalnej sekcji oświaty. Poinformował, że w wyniku zamrożenia podwyżek płac do kieszeni nauczycieli dyplomowanych nie wpłynie po 700 złotych, a nauczyciele mianowani stracą po 300 złotych (w obu przypadkach miesięcznie brutto). Przewodniczący przypomniał, że w zeszłym roku nakłady z budżetu państwa na oświatę wyniosły 3,32 proc. produktu krajowego brutto, podczas gdy w roku 2002 mają wynieść 3,14 proc. pkb.

Środowisko od dawna protestuje przeciwko osz-czędnościom w oświacie. Boi się też zwolnień nauczycieli z pracy, wynikających z łączenia, przekształcania i likwidacji szkół.

Autor artykułu: (hal)

Herb dla województwa

Wednesday, January 30th, 2002

Radni Sejmiku Województwa Łódzkiego oglądali wczoraj propozycje nowego herbu dla naszego województwa. Od kwietnia ubiegłego roku pracuje nad nimi dr Marek Adamczewski z Zakładu Nauk Pomocniczych Historii Uniwersytetu Łódzkiego.

Prace trwają tak długo, bo Komisja Heraldyczna przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji nie spieszy się z wydawaniem opinii na temat przesyłanych do niej propozycji.

- Wykorzystałem w projekcie trzy herby ziemskie: ziemi łęczyckiej, sieradzkiej i rawskiej – objaśnia dr Marek Adamczewski. – Można się wprawdzie zastanawiać nad usunięciem czarnego orła ziemi rawskiej i zastąpienie go orłem białym, który odczytywany może być jako herb ziemi piotrkowskiej.

Prace nad herbem dla województwa łódzkiego rozpoczęły się już w 1928, ale nie zostały doprowadzone do końca.

Autor artykułu: (kow.)

Zarabiamy najgorzej

Wednesday, January 30th, 2002

1896 złotych i 38 groszy wyniosła przeciętna łódzka pensja brutto na koniec III kwartału roku 2001 – podaje Urząd Statystyczny w Łodzi. Tak mało nie zarabia się w żadnym innym dużym mieście Polski!

Na tle 16 miast powyżej 200 tys. mieszkańców, Łódź wypada bardzo blado. Biją nas na głowę przede wszystkim warszawiacy, którzy pod koniec minionego roku zarabiali średnio aż 3 tys. 144 zł! Łódź jest też daleko w tyle za Katowicami, gdzie pracodawcy płacili ok. 2 tys. 566 zł miesięcznie oraz za Gdańskiem (2 tys. 457 zł).

Wyżej niż w Łodzi ceni się pracowników nawet w Zielonej Górze, gdzie na jedną ofertę pracy przypadało w końcu III kwartału… 6943 bezrobotnych (w Łodzi w tym samym okresie 120 osób). Chociaż bezrobocie jest tam rekordowe, jeśli już ktoś znalazł zatrudnienie, jego pensja wynosiła średnio 1947 zł na miesiąc.

- Przyczyną niskich płac w Łodzi jest z jednej strony fakt, iż występuje u nas przewaga tradycyjnie nisko opłacanych przemysłów, takich jak: odzieżowy i włókienniczy – tłumaczy Stanisław Kaniewicz, kierownik Wydziału Koordynacji i Organizacji Badań Urzędu Statystycznego w Łodzi.

- Z drugiej strony, mamy również wyższy niż w innych miastach odsetek pracujących kobiet, które (też tradycyjnie) są niżej wynagradzane niż mężczyźni.

Wobec tak niskich płac, nie ma się co dziwić, że demografowie od kilku lat zauważają wzrost migracji mieszkańców naszego miasta. Jeszcze w roku 1990 przybyło w Łodzi ok. 600 osób, bo więcej było osiedlających się tu mieszkańców innych miast, niż decydujących się na wyprowadzkę łodzian.

Tymczasem już w roku 2000 sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie dość, że nasze miasto przestało być atrakcyjnym miejscem do osiedlenia się na stałe, to jeszcze uciekło z Łodzi „za chlebem” niemal 800 osób. Z tego powodu statystycy coraz częściej wymieniają migrację, jako jedną z przyczyn spadku liczby mieszkańców Łodzi.

Autor artykułu: (iwo)

Kwiaty przez posłańca

Monday, January 28th, 2002

W Łodzi coraz popularniejszy staje się dowóz kwiatów przez posłańca.

- Najwięcej zamówień spodziewamy się w walentynki – mówi Maja Piotrowska, właścicielka śródmiejskiej kwiaciarni. – Ale wiele osób wysyła kwiaty również w Wigilię i w dniu popularnych imienin: Krzysztofa, Anny, Andrzeja.

Większość zamawiających to mężczyźni. Kwiaty od nich trafiają na ręce ukochanych mieszkających nawet w tej samej dzielnicy.

Łódzkie kwiaciarnie, które wykonują taką usługę, mają podpisaną umowę z firmami taksówkarskimi. Dlatego wystarczy złożyć zamówienie, by w ciągu godziny zostało ono zrealizowane.

Cena usługi obejmuje koszt bukietu oraz opłatę za dostawę. Na terenie Śródmieścia jest to 15 złotych, w innych dzielnicach 20 złotych. Wielkość przesyłki nie ma znaczenia.

Autor artykułu: A.Baj.

Praca na chwilę

Monday, January 28th, 2002

Do łódzkiej agencji pracy czasowej zgłasza się coraz więcej osób, także z wyższym wykształceniem.

- Nie grymaszą, chcą zarabiać pieniądze. Wielu magistrów macha łopatą lub nosi paczki w magazynie. Załapali się na kilka dni, a szczęśliwcy nawet na trzy miesiące… ale tylko na umowę-zlecenie. Bezrobotny nauczyciel zgodził się kopać rowy. W tym miesiącu za pośrednictwem łódzkiej agencji pracy tymczasowej znalazło zatrudnienie ponad 100 osób – opowiadają w biurze.

- Szukałem pracy od półtora roku – mówi Robert Wiosna z dyplomem informatyka. – Aby zarobić, łapałem różne zajęcia.

Pracowałem fizycznie nie bacząc, że mam wyższe wykształcenie. Dopiero teraz udało mi zdobyć stały etat w szpitalu im. Kopernika. Na początek zarobię około 1000 złotych brutto. Zaczynam pracę za kilka dni.

Niektórzy wiele razy korzystają z ofert pośredników „pracy na chwilę”. Do nich należy Marek Gawroński, który od prawie trzech lat pracuje na umowę – zlecenie w różnych firmach. Najkrócej dwa tygodnie, a najdłużej cztery miesiące.

- Korzystałem z usług prywatnej agencji pracy kilkanaście razy – przyznaje mężczyzna w sile wieku. – Nie jestem młody, a takich teraz nie potrzebują. Godzę się więc na każdą pracę, byle tylko zarobić pieniądze. Mam na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci.

Beata Kamińska, po urlopie macierzyńskim również długo szukała pracy, nim zdecydowała się skierować do agencji pracy tymczasowej. Wiele nie żąda. Wystarczy jej 800 złotych pensji, ale może dla pracodawcy i to jest za wiele?

Aby załatwić pracę za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej, wystarczy złożyć wniosek ze swoimi danymi. Nie ma żadnych opłat. Trzeba tylko dowiadywać się, czy są oferty. Niektórzy bezrobotni odwiedzają biuro codziennie, by nie przegapić żadnej okazji. Bywa, że jednego dnia zgłasza się ponad 100 osób. Propozycji pracy jest znacznie mniej niż chętnych. Wszystkie oferty są szybko wykorzystywane. Kto pierwszy, ten lepszy. Na przykład błyskawicznie rozeszły się oferty prac pomocniczych w jednym z łódzkich sklepów. Wysłano tam osiem osób, które będą mieć zajęcie przez co najmniej kilkanaście dni.

- Największe szanse na zatrudnienie mają ślusarze, elektromechanicy, doświadczeni spawacze oraz pracownicy biurowi – mówi Anna Stępień z łódzkiej agencji pracy tymczasowej. – Firmy chętnie widzą w swoich biurach absolwentów szkół wyższych lub studentów studiów zaocznych.

Wszyscy zatrudniani są na umowę – zlecenie na kilkanaście dni, czasami na miesiąc, ale niektórzy pracują już pół roku. Wielu „chwilowych” pracowników, którzy wykażą się wiedzą i umiejętnościami, otrzymuje stały etat lub ma przedłużoną umowę. Dotyczy to 30 procent naszych klientów.

Za pośrednictwem prywatnej agencji można zarobić nawet około 1500 złotych miesięcznie. Stawki za godziną wynoszą 3,80 zł netto dla pracowników fizycznych, a nawet 11 zł za godzinę dla prezenterów akcji promocyjnych w hipermarketach.

Autor artykułu: (EW)

Schroniska dla bezdomnych przeżywają oblężenie

Monday, January 28th, 2002

Schroniska dla bezdomnych mężczyzn przeżywają prawdziwe oblężenie. Przy ul. Szczytowej mieszka 118 pensjonariuszy, przy ul. Spokojnej ponad siedemdziesięciu. Każdej nocy do noclegowni zgłasza się 120 mężczyzn, którzy chcą się schronić przed zimnem. W ogrzewalni tłoczą się już przed 16.00.

- Miejsca wystarczy dla każdego, ale brakuje nam leków i butów – tłumaczy Jerzy Czapla, kierownik schronisk im. Brata Alberta.

Większość mężczyzn cierpi na nieżyty górnych dróg oddechowych, przeziębienia, stany podgorączkowe i infekcje grypopodobne. Dyrekcja placówki nie ma jednak pieniędzy na kupno podstawowych leków przeziębieniowych. Brakuje także środków opatrunkowych i specyfików do dezynfekcji ran.
Dla bezdomnych potrzeba także dużej ilości butów (szczególnie tych w dużym rozmiarze). Co drugi z pensjonariuszy ma zniszczone i podziurawione obuwie, a w rezultacie mocno poranione stopy.

Autor artykułu: (Jed.)

Polowanie na przechodnia

Friday, January 25th, 2002

Prawdziwe „polowanie” na przechodnia urządził sobie w środę po godzinie 19 w Pabianicach kierowca, który na ul. Karniszewickiej dwukrotnie potrącił 17-letniego chłopaka.
Najpierw poszkodowany – jak sam relacjonował później policjantom – idąc zgodnie z przepisami lewą stroną ulicy (w tym miejscu nie ma chodnika), został lekko zahaczony lusterkiem jadącego z przeciwka czerwonego forda ka. Po chwili usłyszał, że samochód się zatrzymał i wraca na wstecznym biegu. Niemal w tym samym momencie poczuł uderzenie w plecy.

Kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia. Chłopak z urazami kręgosłupa trafił na oddział ortopedii pabianickiego szpitala. Jego życiu nic nie zagraża. Policja prowadzi dochodzenie, które ma ustalić sprawcę.

Autor artykułu: (ksaf)