W trzecim kolejnym meczu sparingowym piłkarze ŁKS nie zdobyli gola. Po dobrym spotkaniu z GKS Katowice w Łodzi, wygranym 2:0, łodzianie rozegrali trzy kontrolne gry podczas zgrupowania w Wiśle: z RKS Radomsko zremisowali 0:0, z Podbeskidziem Bielsko-Biała przegrali 0:2, a w sobotę na boisku w Rudach Raciborskich również bezbramkowo
zremisowali z pierwszoligowym KSZO Ostrowiec. Korespondencja
własna
Podopiecznych trenerów Włodzimierza Gąsiora i Józefa Robakiewicza czeka jeszcze jeden sparing, na zakończenie przygotowawczego obozu – z Pogonią Szczecin w Wiśle. Może wówczas ełkaesiacy strzelą gola?
Młodzi i niscy
Trener Włodzimierz Gąsior zdecydował się na wystawienie w linii ataku dwóch bardzo młodych piłkarzy. Gracz z Togo Kossi Assogba i Marcin Stanisławski mieli za zadanie atakować bramkę KSZO. Ten drugi był nawet bliski zdobycia gola, kiedy to w 20 min. z lewej strony ostro dośrodkował Karol Piątek. Niewysoki Marcin Stanisławski nie sięgnął jednak piłki. Gdyby zamiast niego w takiej sytuacji był na przykład grający w KSZO wysoki Wojciech Małocha, bramka byłaby murowana.
Dużo więcej pracy od stojącego w bramce KSZO Waldemara Piątka miał Piotr Rossowski. Często był poddawany sprawdzianowi formy. Ze wszystkich groźnych sytuacji „Rosół” wychodził, na szczęście, obronną ręką.
W środku pola gra była wyrównana. Łodzianie umiejętnościami technicznymi nie ustępowali pierwszoligowym rywalom.
Brakowało jednak „ognia” w linii ataku. Kossi Assogba kilkakrotnie łapany był na spalonym. Zawodnicy z Ostrowca mogli czuć w nogach rozgrywany poprzedniego dnia sparing z Piastem Gliwice. Okazało się, że gliwiczanie budują silny zespół, chcą awansować do drugiej ligi, i podyktowali trudne warunki gry drużynie z Ostrowca. Piast wygrał 3:2, a jedną z bramek dla gliwiczan strzelił znany z występów w Widzewie Marek Szemoński.
Kapsa chce do Łodzi
W meczu z Piastem w bramce KSZO stał Paweł Kapsa, dzięki czemu dostał wolne na mecz z ŁKS. Młody bramkarz potwierdził, że otrzymał propozycję gry w drużynie trenera Włodzimierza Gąsiora. Porozumienia w sprawie transferu nie osiągnęli jednak działacze obu klubów. Kapsa chętnie przeszedłby do ŁKS, bo nie odpowiada mu rola „wiecznego rezerwowego” Waldemara Piątka.
Wracajmy do gry łodzian. Po raz pierwszy w drużynie ŁKS zagrał piłkarz Żalgirisu Wilno, 26-letni Białorusin Jewgienij Żuk. Drugi z graczy tego litewskiego klubu, Litwin Giedrius Barevicius rozchorował się i nie mógł wystąpić. Wczoraj trenował po raz pierwszy. Żuk zagrał na pozycji lewego, kryjącego obrońcy, a stylem gry przypomina występującego po przeciwnej stronie defensywy Sławomira Rutkę. Widać, że obaj nie są szybkobiegaczami, ale też poprawnie wywiązują się ze swej roli. Rutka podpisał na rok kontrakt z ŁKS.
Silnym punktem powinien być grający na pozycji ostatniego stopera Grzegorz Sitnicki. Nie jest jednak wykluczone, że w jutrzejszym meczu z Pogonią Szczecin jego miejsce zajmie Jewgienij Żuk, a Sitnicki zagra kryjącego obrońcę.
– O przydatności Żuka zadecyduję po meczu z Pogonią – powiedział trener Włodzimierz Gąsior. – Ma duże umiejętności, ale jest zbyt wolny.
Powrót Stańka
Mecz w towarzystwie ładnej kobiety obserwował Marcin Staniek, który zagrał w jednym ze sparingów ŁKS, ale doznał kontuzji. Po meczu rozmawiał z łódzkimi trenerami, zgłaszając gotowość gry w Łodzi.
Nadal bez formy jest Artur Błażejewski. Rola prawego pomocnika powinna mu odpowiadać, jednak „Błażej” daleki jest od swej normalnej dyspozycji. Liderem zespołu jest Jacek Sorbian, a wsparcie ma w czyniącym stałe postępy Tomaszu Rączce.
Piłkarski umysł
– Postępy Rączki bardzo mnie cieszą – mówił trener Włodzimierz Gąsior. – Ten chłopiec ma piłkarski umysł.
Jedyny celny strzał na bramkę KSZO oddał właśnie Jacek Sorbian. W 70 min Marek Gołębiewski faulowany był przed polem karnym. Łodzianie ustawili piłkę do rzutu wolnego, przeskoczył ją Sławomir Rutka, a Paweł Hajduczek strzelił w mur. Futbolówka trafiła do Jacka Sorbiana, który strzelił po ziemi, ale Waldemar Piątek wybił piłkę na róg. Z rzutu wolnego strzelał także Tomasz Rączka, ale piłka minęła spojenie słupka z poprzeczką.
Na pochwały zasługuje także Karol Piątek, który często przeprowadzał akcję skrzydłami, do przerwy po lewej, a po zmianie stron po prawej stronie boiska.
Wciąż największym problemem w ŁKS jest zupełny brak napastników. Z Marcina Stanisławskiego na pewno większy pożytek będzie w drugiej linii, Kossi Assogba może być jedynie rezerwowym. Wielkim rozczarowaniem była postawa Marka Gołębiewskiego, który rzadko miał kontakt z piłką. Gołębiewski mógł zdobyć gola w końcówce meczu, ale jego strzał z 8 metrów został zablokowany.
W trakcie meczu głośnymi uwagami swoje niezadowolenie z gry Pawła Hajduczka wyrażali trenerzy ŁKS. – Jeśli nie zwiększy swojego zaangażowania w grę, chyba zrezygnujemy z Hajduczka – mówił trener Włodzimierz Gąsior.
Nadzieja w Jezierskim
Jeśli gra łodzian w środku pola i w defensywie mogła się podobać, to jednak bez napastników ŁKS nie będzie w stanie wygrywać i zdobywać drugoligowych punktów. Szansą dla łodzian będzie powrót po nieudanych testach w Izraelu Remigiusza Jezierskiego. On i jeszcze jeden napastnik dają gwarancję skuteczniejszej gry ŁKS.
ŁKS Łódź – KSZO Ostrowiec 0:0
ŁKS: Rossowski – Rutka, Sitnicki, Żuk – Błażejewski (46, Napierała), Rączka, Golański (57, Czpak), Sorbian, K. Piątek – Stanisławski (46, Gołębiewski), Assogba (50, Hajduczek).
KSZO: W. Piątek – Unierzyski, Mitić, Lasocki – Preis, Szmuc, Popiela, Bilski, Zajączkowski – Małocha, Żelazowski. Na zmiany wchodzili: Grębowski, Kowalski, Krawiec, Trela.
Autor artykułu: (dk)