Archive for September, 2002

Czytali na wyścigi

Monday, September 30th, 2002

Impreza odbyła się w minioną sobotę. Wystartowało 16 osób dorosłych i 7 dzieci. – To już drugie takie mistrzostwa w Łodzi – mówi Wojciech Rojkowski, współorganizator. – Z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością. Zwycięzcy, których dziś wyłoniliśmy, wystartują 13 października na mistrzostwach Polski.

Zawodnicy najpierw musieli przeczytać tekst, a później odpowiedzieć na pytania dotyczące jego treści. Mistrzem w kategorii „dzieci” został 12-letni Michał Wosiek, uczeń Szkoły pPodstawowej nr 56.

Szybko czytać ze zrozumieniem może każdy. Wystarczy tylko skończyć odpowiedni kurs, który trwa 2 miesiące: – Na zajęciach poznałem odpowiednie techniki i dzięki temu nauczyłem się szybko czytać. Później tylko doskonaliłem te umiejętności – mówi Rafał Machowicz.

– Szybkie czytanie bardzo przydaje się w szkole. Lektury, nawet te najgrubsze, nie sprawiają mi najmniejszych kłopotów. Ostatnio czytałem np. „Ludzi bezdomnych” (książka ma około 300 stron) i zajęło mi to niespełna 3 godziny.

Jak zapewniają fachowcy w dziedzinie szybkiego czytania i zapamiętywania, każdy może osiągnąć doskonałe wyniki. Niepotrzebne są ani specjalne predyspozycje, ani wrodzone umiejętności.

Autor artykułu: (tj)

Krótka choroba Józefa M.

Monday, September 30th, 2002

Józef M. były łódzki radny podejrzany o spowodowanie wypadku po pijanemu i ucieczkę z miejsca zdarzenia, zamiast na przesłuchanie w policji, zgłosił się do szpitala. Jego kuracja nie trwała długo. Już w sobotę został wypisany.

– Nie wiem dlaczego pacjent tak szybko opuścił szpital. W tej sprawie informacji udziela tylko ordynator – poinformował nas lekarz dyżurny Oddziału Chirurgii Urazowej Szpitala im. Kopernika Józefa M. doskonale jednak zapamiętali pacjenci, z którymi leżał na sali.

– Jadł tabletki całymi garściami i skarżył się, że po wypadku nie może ruszać głową – opowiadają.

Józefowi M. z powodu dolegliwości kręgosłupa, których rzekomo miał się nabawić podczas kolizji, założono na szyję gorset ortopedyczny. Skarżył się, że kilka dni wcześniej w jego auto uderzył jakiś samochód. Tych rewelacji nie potwierdza jednak policja.

– Sprawdziliśmy to bardzo dokładnie, takiej stłuczki nie mamy odnotowanej w naszych rejestrach – zaznacza nadkom. Dariusz Krawczyk.

Przypomnijmy: w ubiegłą środę około godz. 20.30 na ul. Łyżwiarskiej, Józef M. (polityk Platformy Obywatelskiej), cofając fordem mondeo potrącił 4-letniego chłopca i jego 13-letnią siostrę. Odjechał nie interesując się losem dzieci, uszkadzając po drodze daewoo lanosa. Kilkaset metrów dalej został zatrzymany.

Policjanci próbowali nakłonić Józefa M. do poddania się próbie trzeźwości na alkomacie. Odmówił. Przewieziono go więc do Izby Wytrzeźwień na pobranie krwi. Lecz i tu Józef M. nie zgodził się na badanie. Podobnie było na stacji pogotowia ratunkowego i w szpitalu MSWiA przy ul. Północnej. Lekarze nie chcieli pobierać krwi wbrew woli pacjenta.

Prokuratura rozważa możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności karnej lekarzy, którzy odmówili pobrania krwi od Józefa M.

Czy Józef M. chce znów uniknąć odpowiedzialności karnej? 24 września 1997 r. na al. Piłsudskiego i ul. Przędzalnianej staranował seatem cordoba cztery samochody. Odmówił wtedy poddania się badaniu na trzeźwość na alkomacie i pobrania krwi. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia. Rozprawa się jednak nie odbyła. Józef M. zaczął ciężko chorować…

Autor artykułu: (em)

Dziesięć lat „łódzkiego” Mercedesa

Monday, September 30th, 2002

W sobotę odbył się uroczysty jubileusz 10-lecia istnienia w Łodzi firmy Mercedes–Benz, połączony z otwarciem nowego salonu przy ul. Aleksandrowskiej 11.

Salon oferuje wszystkie dostępne na rynku samochody tej renomowanej w świecie marki. Najdroższy wystawiony model to luksusowy mercedes CL 600 (cena: 670 tys. złotych).

Autor artykułu: (tj)

Autobusy ominą paradę

Friday, September 27th, 2002

Z powodu Parady Wolności i wyłączenia z ruchu ul. Piotrkowskiej (na odcinku od ul. Roosevelta do al. Piłsudskiego) oraz północnej jezdni al. Piłsudskiego / Mickiewicza (od ul. Sienkiewicza do al. Kościuszki) w sobotę w godzinach od 15 do 19 częściowej zmianie ulegnie trasa linii autobusowej „98”.

Autobusy będą dojeżdżać bez zmian z pętli Janów do skrzyżowania al. Piłsudskiego / Sienkiewicza, a dalej ulicami: Sienkiewicza, Tuwima, Struga, Wólczańską i al. Mickiewicza, gdzie powrócą na zwykłą trasę. Zmiana obowiązuje w obu kierunkach jazdy.

Około godz. 19, gdy Parada Wolności ruszy w kierunku Hali Sportowej, na trasie przemarszu mogą wystąpić utrudnienia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. Jeśli al. Kościuszki zostanie zablokowana na dłużej, autobusy linii „95” pojadą objazdem ulicami: Struga, Wólczańską i al. Mickiewicza.

Autor artykułu: (pij)

Piracki rajd Józefa M.

Friday, September 27th, 2002

Pod zarzutem jazdy po pijanemu i spowodowanie wypadku zatrzymano 56-letniego Józefa M., byłego radnego Rady Miejskiej w Łodzi. Nie wiadomo jednak czy będzie odpowiadał karnie. Odmówił bowiem poddania się badaniu alkomatem i pobrania krwi.

– W środę około godz. 20.30 na ul. Łyżwiarskiej, Józef M. cofając fordem mondeo potrącił 4-letniego chłopczyka i jego 13-letnią siostrę – mówi nadkomisarz Dariusz Krawczyk z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Jak ustaliła policja, 56-latek nie wysiadł nawet z samochodu, żeby zobaczyć, co się stało. Odjechał uszkadzając po drodze daewoo lanosa. Kilkaset metrów dalej złapał gumę. Wtedy podbiegł do niego 16-latek i nie pozwolił mu odejść. Kilka minut później na ul. Łyżwiarskiej pojawiła się policja. Poszkodowane dzieci trafiły do Centrum Zdrowia Matki Polki. Stwierdzono u nich ogólne potłuczenia i otarcia naskórka.

Policjanci próbowali nakłonić Józefa M. do poddania się próbie trzeźwości na alkomacie. Odmówił. Przewieziono go więc do Izby Wytrzeźwień na pobranie krwi. Jednak i tu Józef M. nie zgodził się na badanie. Podobnie było na stacji pogotowia ratunkowego i w szpitalu MSWiA. Lekarze nie chcieli pobierać krwi wbrew woli pacjenta. Zasłaniali się przepisami ustawy i kodeksem etyki lekarskiej.

– To niedopuszczalne – twierdzi Lidia Jóźwiak, zastępca prokuratora rejonowego na Polesiu. – Lekarze w takich sytuacjach mają obowiązek pobrać krew do badań, nawet jeśli pacjent nie wyraża na to zgody.

Wczoraj łódzka „drogówka” przesłuchiwała świadków wypadku. Wyjaśnienia składał również Józef M. Tłumaczył, że wypił tylko piwo.

– Nie mamy wyniku badania trzeźwości kierowcy, więc przedstawiając podejrzanemu zarzuty, będziemy musieli oprzeć się na zeznaniach świadków, m.in. policjantów, którzy brali udział w interwencji oraz lekarza Izby Wytrzeźwień – zaznacza prokurator Lidia Jóźwiak.

Nie jest to pierwszy piracki rajd Józefa M. Prokuratura podaje, że 24 września 1997 r. jadąc seatem cordobą na al. Piłsudskiego staranował on małego fiata. Wtedy również nie zatrzymał się, aby udzielić pomocy poszkodowanemu kierowcy.

Kilka minut później na ul. Przędzalnianej rozbił volvo, dużego i małego fiata. Na ul. Tymienieckiego złapał gumę.

Pozamykał auto i poszedł do domu. W nocy zgłosił policji… kradzież samochodu. Gdy okazało się, że może być pod wpływem alkoholu, odmówił dmuchania w alkomat i pobrania krwi. Prokuratura oskarżyła go jednak o spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. 26 lutego 1998 r. skierowała do sądu akt oskarżenia. Rozprawa się jednak nie odbyła. Józef M. zaczął chorować i zmieniły się przepisy prawne. Jego czyn zakwalifikowano jako… wykroczenie i akta sprawy skierowano do kolegium.

*****

Józef M. ma bogatą przeszłość polityczną. Do 1998 roku był radnym Unii Wolności. Był też kandydatem tej partii do Sejmu, w wyborach 1997 roku. 27 lipca tego roku, Platforma Obywatelska na swej uroczystej konwencji w Pałacu Poznańskiego prezentowała Józefa M. jako swego kandydata do Rady Miejskiej. I to nie byle jakiego. Miał pierwsze miejsce w okręgu nr 8. W krótkiej charakterystyce pisano o nim: Lat 56, żonaty, wykształcenie średnie techniczne, aktualnie prywatny przedsiębiorca, prezydent Klubu Rotary Łódź Centrum.

Poseł Iwona Śledzińska Katarasińska, szef PO w Łódzkiem przyznaje, żerozpatrywano kandydaturę Józefa M.

– Ale po zawarciu koalicji z PiS wiadomo było, że liczbę naszych kandydatów musimy zredukować o połowę. Nic więcej na ten temat nie mam do powiedzenia – stwierdziła posłanka.

To i tak dużo. Maciej Grubski, szef wojewódzkiego komitetu wyborczego Platformy zapewniał nas bowiem, że Józef M. nigdy nie był kandydatem na radnego. Jarosław Wojcieszek, rzecznik „Sprawiedliwość dla Obywateli”, wspólnego komitetu wyborczego Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że Józefa M. nie ma na wspólnej liście kandydatów do Rady Miejskiej.

Autor artykułu: (em, kow)

Nowa fabryka Bosch-Siemens

Friday, September 27th, 2002

Koncern Bosch Siemens Hausgerate uroczyście otworzył wczoraj zbudowaną w 11 miesięcy fabrykę zmywarek. Inwestycja da pracę 216 osobom. Jak podają szefowie fabryki, średnie wynagrodzenie pracownika przy linii produkcyjnej wynosi 1800-1900 zł miesięcznie.

Otwarcie było wyjątkowo uroczyste. Pojawił się na nim premier Leszek Miller, ambasador Niemiec w Polsce, prezes zarządu BSH, wojewoda, prezydent Łodzi, członkowie władz koncernu i bardzo liczni goście.

BSH od 1994 roku produkował w Łodzi pralki. Ma też u nas duże centrum logistyczne. Zatrudniał dotąd 350 osób i zainwestował 143 mln złotych.

Nowa fabryka kosztowała 43 miliony złotych i ma produkować milion zmywarek rocznie. W większości będą eksportowane. Wedle zapowiedzi Roberta Kuglera, wiceprezesa BSH, Łódź może spodziewać się dalszych (i to potężnych) inwestycji jego firmy.

– Prowadzimy w tej sprawie rozmowy z przedstawicielami rządu. Łódź będzie bardzo interesującym miejscem, jeśli tylko wsparcie dla inwestorów ze strony władz pozostanie na obecnym poziomie – zastrzegł wiceprezes.

Obecnie koncern otrzymał m.in. zwolnienie z podatku od nieruchomości za teren zajęty pod fabrykę zmywarek.

Leszek Miller żałował, że Niemcy, największy polski partner handlowy, są dopiero na trzecim miejscu listy krajów, które dokonały w Polsce największych inwestycji.

– Mam nadzieję, że zmieni się to wkrótce, właśnie dzięki takim przedsięwzięciom jak ta fabryka – dodał premier.

Autor artykułu: (kow)

Przed wyborami…

Wednesday, September 25th, 2002

Rosset pokazał listy kandydatów…

Listy kandydatów na radnych przedstawił wczoraj Witold Rosset, kandydat na prezydenta Łodzi komitetu „Łódź na fali”.

Rosset, szef wojewódzkiej Unii Wolności zapewniał, że to ludzie młodzi duchem, z pomysłami, pełni optymizmu i energii. Głównie – lekarze i pracownicy naukowi wyższych uczelni. Liderami list w ośmiu łódzkich okręgach wyborczych zostali: Lidia Klichowicz, Anna Polakow-Nejman, Katarzyna Lubnauer, Andrzej Jędrzejczak, Ryszard Golański, Włodzimierz Płachciński, Tadeusz Wijata i sam Witold Rosset.

– Być może nasi kandydaci są mniej znani w polityce, za to doskonale znani w swych środowiskach – uważa kandydat na prezydenta.

…a Fisiak swoje cukierki

Włodzimierz Fisiak, kandydat na prezydenta Łodzi wysunięty przez Platformę Obywatelską oraz Prawo i Sprawiedliwość, swą konferencję urządził wczoraj na wydeptanym trawniku, pośrodku bloków osiedla im. Władysława Jagiełły.

Kandydat obiecał, że niezależnie od wyniku wyborów, będzie upominał się o to, by dzieci miały gdzie się bawić. Bezpiecznie i blisko domu.

– Beton, trzepak i piaskownica zanieczyszczona przez psy – to obecnie łódzki standard dla najmłodszych – mówił kandydat. – Zamiast ogródków jordanowskich mamy ogródki z piwem i wózki dla dzieci w hipermarketach.

Pieniędzy na budowę ogródków jordanowskich szukałby ograniczając biurokrację i nieprzemyślane inwestycje. Włodzimierz Fisiak częstował dziennikarzy cukierkami w papierkach ze swym nazwiskiem.

Autor artykułu: (kow)

Tomaszewski pozywa Matyska

Wednesday, September 25th, 2002

Adam Matysek – bramkarz reprezentacji Polski: – Ostatnio miałem trudne dni. Kontuzja, potem kłopoty ze znalezieniem klubu. Wszyscy to pamiętają. To się może zdarzyć każdemu. Z tym, że ja miałem jeszcze trudniej niż przeciętny piłkarz.

Cały czas trwała na mnie nagonka. Obrażał mnie ten głupek Jan Tomaszewski, któremu zwyczajnie brakuje inteligencji.

– Jest pan pewien, że właśnie tak chce pan nazwać tego człowieka, który zatrzymał Anglię?

– Jestem pewien. Proszę to dokładnie zapisać. Ten fragment wywiadu, który ukazał się na łamach „Super Expressu” 29 maja 2002 roku, będzie teraz przedmiotem sądowej rozprawy. Przed obliczem Temidy, a nie na boisku stoczą pojedynek Jan Tomaszewski z Adamem Matyskiem.

– W swoich felietonach miałem prawo, tak jak dziennikarze „Expressu”, do wydawania opinii o grze piłkarzy – powiedział nam wczoraj Jan Tomaszewski.

– Krytykowałem nie tylko formę Matyska, ale także Jurka Dudka i Radosława Majdana. Co pokazały wyniki w Korei miałem rację. Matysek nazwał mnie „głupkiem” i odpowie za to. Będę domagał się zwrotu kieszonkowego, które wziął Matysek za udział w mistrzostwach świata. Nie zagrał ani minuty, a zainkasował 40 tys. zł. Będę domagał się, by tę kwotę przekazał Fundacji Ulicy Piotrkowskiej.

– Wiem, że Tomaszewski potrzebuje pieniędzy, bo jest po kilku rozwodach – powiedział nam wciąż szukający klubu – Adam Matysek. – Z wszystkich spraw publicznych został wyrzucony, dlatego wietrzy sobie okazję, żeby zarobić parę złotych. Jeżeli potrzebuje, mogę mu zbiórkę pieniędzy zrobić w Niemczech. Ma przecież dobre nazwisko, choć jest już mocno nadwerężone. Wiem, że Tomaszewski chce pieniędzy na cele charytatywne, ale ja dla niego – byłego piłkarza pokrzywdzonego przez los – przeprowadzę zbiórkę. W ten sposób podreperuję jego budżet, bo wiem, że na pewno cienko piszczy. Czy dziś powtórzyłbym to samo? Ja swoje zdanie na temat Tomaszewskiego mam. Jakiekolwiek mówienie o tym człowieku nie ma sensu. On nie zasługuje na to.

– Jan Tomaszewski to wielka osobowość. Jest uosabiany z symbolem Polski jako ten, który zatrzymał Anglię – mówi adwokat Tomaszewskiego Bożenna Banasik. – W sytuacji kiedy autorytety w kraju upadają, trzeba szanować i pielęgnować nawet tak kontrowersyjnych idoli.

Pikanterii dodaje fakt, że cztery lata temu Bożenna Banasik występowała przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu i reprezentowała dziennikarza ze Zduńskiej Woli, który w swoim artykule nazwał strażników miejskich „ćwokami” i „głupkami”. Pani mecenas twierdziła, że takie określenia wypowiedziane w stosunku do funkcjonariuszy publicznych nie są obraźliwe. Jej zdaniem funkcjonariusze publiczni z racji pełnionej funkcji (zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka) są bardziej narażeni na krytykę ze strony obywateli, niż normalni ludzie. Trybunał jednak nie uznał racji Banasikowej i stwierdził, że określenia „ćwok” i „głupek” mogły obrazić.

Mecenas Bożenna Banasik wystąpiła właśnie do PZPN o podanie aktualnego adresu Adama Matyska. Chce bowiem wystąpić przeciwko bramkarzowi z pozwem o naruszenie dóbr osobistych Jana Tomaszewskiego. Rozważa również sporządzenie prywatnego aktu oskarżenia.

Adwokat Jana Tomaszewskiego – Bożenna Banasik jest dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi, a jednocześnie niezależną kandydatką na prezydenta Łodzi w nadchodzących wyborach samorządowych. Sam Tomaszewski zaś jest w jej sztabie wyborczym. Sprawa może mieć zatem charakter nie tylko prawny, ale i polityczny.

Autor artykułu: (ćma, dk)

Strzelecki trening piłkarzy ŁKS

Wednesday, September 25th, 2002

Piłkarze ŁKS pilnie przygotowują się do spotkania z Ruchem Radzionków. To będzie bardzo ważny mecz dla obu zespołów, które sąsiadują ze sobą w tabeli II ligi. Radzionkowianie zgromadzili tylko jeden punkt więcej od łódzkiej drużyny prowadzonej obecnie przez trenera Bogusława Pietrzaka.

Jednak do tej pory, w czterech meczach na obcych boiskach zdobyli tylko jeden punkt.

Wczoraj ełkaesiacy trenowali dwukrotnie. Przed południem piłkarze grający w polu trenowali w hali, a bramkarze ćwiczyli na boisku pod kierunkiem Józefa Robakiewicza, drugiego szkoleniowca zespołu. Drugi trening wypełniły małe gierki, zagrania taktyczne i trening strzelecki, a więc ofensywne elementy gry, które najbardziej szwankowały podczas meczu ze Stasiakiem Ceramika w Opocznie.

Z pełnym obciążeniem trenuje już Artur Błażejewski, który podobnie jak Paweł Golański i Łukasz Mierzejewski jest w kręgu zainteresowania Edwarda Klejndnista, trenera młodzieżowej reprezentacji Polski. Błażejewski bardzo chce zagrać w najbliższym ligowym meczu ŁKS.

W treningu nie brał udziału Marcin Kubsik, ciągle uskarżający się na ból nogi. Kontuzję stawu skokowego leczy pomocnik Marcin Stanisławski. Młodemu piłkarzowi zdjęto już z nogi gips i nosi teraz plastykowy usztywniacz. Jeżeli skręcony staw będzie się dobrze goił, to jeszcze w tym tygodniu zacznie indywidualnie ćwiczyć.

Rekonwalescenci Adrian Napierała i Grzegorz Kaleta sami realizowali zadania postawione przez trenera Pietrzaka.

Leczenie kolana Kalety potrwa jeszcze tydzień, ale Napierała być może będzie już zdolny do gry w sobotnim meczu z Ruchem Radzionków. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo jeszcze wczoraj odczuwał lekki ból kontuzjowanego stawu skokowego.

– Dziś spróbuję trenować z drużyną. Jeżeli będę tylko w stanie, to będę chciał zagrać w spotkaniu z Radzionkowem. Do meczu jest jeszcze trochę czasu – powiedział ambitny obrońca ŁKS, Adrian Napierała.

Dzisiaj w Dłutowie o godz. 15.30 rezerwy ŁKS zagrają pucharowe spotkanie z miejscowym LZS. W drużynie nie wystąpią jednak zawodnicy z pierwszego zespołu, których trener Bogusław Pietrzak oszczędza przed ligowym pojedynkiem z Ruchem Radzionków.

Autor artykułu: (mm)

Będą pieniądze w ŁKS będzie Sypniewski

Saturday, September 21st, 2002

Dziś o godz. 15 piłkarze ŁKS rozegrają mecz w Opocznie z tamtejszą Ceramiką. Humory w łódzkiej drużynie wszystkim dopisują, bo pojawiła się szansa na lepszą finansową przyszłość klubu. W porównaniu z ostatnim meczem z Górnikiem Polkowice w składzie łodzian nastąpią zmiany.

Jak się dowiadujemy działacze łódzkiego drugoligowca są po rozmowach i podpisaniu listu intencyjnego z jedną z firm zagranicznych, której logo ma pojawić się w październiku na koszulkach piłkarzy. W ślad za tym kasę klubu zasili spora gotówka. Powstanie też nowy sportowa spółka ŁKS.

Mając więcej środków działacze ŁKS poszukują wzmocnień. Nie jest wykluczone, że do Łodzi wróci Igor Sypniewski. Jest wolnym zawodnikiem, rozstał się ze swoim ostatnim klubem – Kalitheą.

– W niedzielę Igor przyjeżdża do mnie, to dopiero wówczas będzie można coś więcej powiedzieć o przyszłości mojego syna – stwierdził Stefan Sypniewski.

W Opocznie Sypniewski jeszcze nie zagra. Trener Bogusław Pietrzak musi korzystać z tych piłkarzy, których ma.

Szkoleniowiec chce ustawić zespół ofensywnie. Wszystko po to, by powalczyć w Opocznie o trzy punkty. Rywale zostali rozpracowani, wczoraj wieczorem szkoleniowiec łodzian wnikliwie obserwował kasetę z meczu Ceramiki z GKS w Bełchatowie. Wcale nie był zachwycony postawą nowego bramkarza opocznian Waldemara Grzanki. Okrzyknięty bohaterem spotkania w pierwszych trzydziestu minutach meczu popełnił kilka błędów. Być może tutaj jest szansa dla łodzian?

Za kartki nie może zagrać Adrian Napierała, a jego miejsce zajmie Piotr Duda. Otrzyma on jednak więcej zadań ofensywnych, niż obronnych. W pełni sił jest Karol Piątek, który narzekał na uraz po meczu z Górnikiem Polkowice.
Do drużyny po chorobie wraca Jacek Sorbian.

– Przyszedł po to do ŁKS, by prowadzić grę i dlatego przydzielę mu rolę reżysera – powiedział trener Bogusław Pietrzak.

W Opocznie zagra także przeziębiony ostatnio Tomasz Rączka. Mała epidemia w ŁKS nie ma końca, bowiem nawet trener Bogusław Pietrzak też narzeka na przeziębienie.

Trener łodzian nie będzie mógł jeszcze skorzystać z dochodzących do pełnej sprawności po kontuzjach Artura Błażajewskiego i Marcina Kubsika. Być może przydałby się Marcin Stanisławski, ale ma nogę w gipsie.

Prawdopodobnie ŁKS w Opocznie zagra w składzie:
Pyskaty – Sitnicki, Rutka, Klepczarek – Rączka (Czpak), Duda, Sorbian, Golański, Piątek – Grzelak, Mierzejewski.
Z powodu urazów dużo gorzej wyglądać będzie ławka rezerwowych, na której zasiądą głównie młodzi piłkarze.

Autor artykułu: (dk)