Archive for October, 2002

Szefowie „ośmiornicy” i ich rodziny mogą stracić majątki

Thursday, October 31st, 2002

Czy rodziny Tadeusza M., Mariusza K., Andrzeja M. i Krzysztofa J., których sąd uznał za szefów łódzkiej „ośmiornicy” oraz ich wspólników stracą swoje majątki?

Na to liczy mecenas Piotr Paduszyński, pełnomocnik Fabryki Obuwia „But-Będzin” SA, który złożył w Sądzie Okręgowym w Łodzi pozwy o zabezpieczenie ich majątków. Będzińska fabryka, którą członkowie tzw. łódzkiej mafii oszukali na 2,4 mln zł była oskarżycielem posiłkowym w zakończonym kilka tygodni temu procesie.

Komornicy kładą rękę na dobrach bossów przestępczego związku „ośmiornicy”. W kilkudziesięciu różnych bankach blokują konta, w hipotekach robią zapisy, uniemożliwiające sprzedaż mieszkań, działek i innych nieruchomości.

Komornicze działania nie ograniczają się tylko do majątków oskarżonych, ale także dóbr ich żon. Przewidujący mafiozi dawno bowiem przeprowadzili rozdzielność majątkową.

– Bardzo się cieszę, że podmioty prawne właśnie w ten sposób działają – mówi prokurator Kazimierz Olejnik z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. – Jest to bardzo dobra metoda puszczenia przestępców w skarpetkach.

Zdaniem drugiej strony, czyli adwokatów sprawa nie jest jednak taka prosta i przesądzona.

– Syndyk nie przedstawił bowiem sądowi żadnych dowodów – twierdzi jeden z adwokatów. – Dlatego złożyliśmy zażalenia.

– Złożyłem zażalenie w imieniu Doroty J., ponieważ zabezpieczeniem objęto dobytek, stanowiący wyłączną własność mojej klientki – powiedział „Expressowi” adwokat Michał Gąsecki.

Buty od będzińskiej fabryki kupowała firma „Rob-Pol”, której właścicielem był Robert C. (obecnie jego miejsce pobytu jest nieznane). Jej pełnomocnik przyjął, że to szefowie „ośmiornicy” nadzorowali działalność spółki „Rob-Pol”. Ponieważ oni sami nie mają już majątku, pozwał ich rodziny. Nie oznacza to jednak, że należne sumy będzie można łatwo wyegzekwować. Większość intercyz czy też zbywania majątku wśród pozwanych nastąpiła wiele lat temu.

Jedynie luksusowe mieszkanie Tadeusz M. przepisał na swojego wówczas 10-letniego syna w czerwcu 1999 roku, na około 10 dni przed aresztowaniem. Ale wtedy jeszcze nikt nie słyszał o „ośmiornicy”.

Nie wiadomo jeszcze jak będzie z zajęciem kont bankowych członków „ośmiornicy”. Póki co pełnomocnik będzińskiej fabryki złożył wniosek do sądu, by ten zwrócił się do 100 banków w Polsce i sprawdził, w których bankach mają konta pozwane osoby.

– Sąd ma to wszystko zrobić na koszt podatnika – mówi jeden z adwokatów. – Tymczasem kodeks cywilny jasno określa, że to „But-Będzin” powinien wykazać w których bankach i na jakich kontach znajdują się ewentualne pieniądze „ośmiornicy” i dopiero wtedy dążyć do zajęcia kont.

Autor artykułu:

Będzie ekstradycja łodzianina

Wednesday, October 30th, 2002

Sąd i władze Hiszpanii zgodziły się wydać polskim organom ścigania 35-letniego mieszkańca Łodzi Dariusza G., podejrzanego o dokonanie zabójstwa. Dariusz G. był poszukiwany międzynarodowym listem gończym za udział w strzelaninie na ul. Więckowskiego od czerwca 2000 roku.

Wtedy w wyniku porachunków grup przestępczych Krzysztof W. został zabity, a Sebastian G. ranny. Krótko po tym zdarzeniu Dariusz G. uciekł przez Czechy do Niemiec i Grecji, a następnie przez Francję trafił do Hiszpanii. Tam dla Roberto B., biznesmena z Marbelli sprowadzał z Hamburga samochody (BMW, porsche, mercedesy).

W marcu ubiegłego roku na dwa dni wyjechał z niemieckim biznesmenem Johanem B. do Kolumbii – mieli przywieźć z Bogoty 230 kg kokainy. Interes ponoć nie wypalił.

Później Dariusz G. próbował wyegzekwować 300 tys. marek długu od Krzysztofa K. – Polaka, który mieszkał kiedyś w Niemczech, ale przed wierzycielami uciekł do Hiszpanii. To właśnie Krzysztof K. – by uwolnić się od egzekutora – ujawnił hiszpańskiej policji miejsce ukrycia łodzianina.

Dariusz G. został zatrzymany pod koniec października w Marbelli w markecie, gdy robił zakupy. Był całkowicie zaskoczony. Natychmiast trafił do aresztu ekstradycyjnego do Madrytu, gdzie przebywał już Andrzej Z. ps. „Słowik”, zatrzymany w miejscowości Casa Gaudia, w pobliżu Walencji kilka dni wcześniej.

Hiszpanie dwukrotnie nie zgodzili się na ekstradycję Dariusza G. W międzyczasie o jego wydanie zwróciły się też greckie i portugalskie organy ścigania. Grecy podejrzewają, że łodzianin może mieć związek z zabójstwem bossa ateńskiego podziemia, dowodzącego grupą specjalizującą się w wymuszaniu haraczy. Grigorij V. został zatrzelony w czerwcu 2000 roku, na jednej z podmiejskich dróg.

Jechał swoim jeepem, gdy sprawcy dogonili go na motorze i oddali śmiertelne strzały. Według greckiej policji Dariusz G. „wystawił na strzał” Grigorija V.

Portugalczycy natomiast uważają, że miał swój udział w postrzeleniu ich obywatela. Lizbończyk miał ponoć dług wobec Roberto B., biznesmena z Marbelli, a zadaniem Dariusza G. było go odzyskać.

Hiszpanie jednak odmówili ekstradycji zarówno Grekom jak i Portugalczykom. Teraz zgodzili się wydać łodzianina Polakom. Jak się dowiedzieliśmy w Prokuraturze Krajowej, Dariusz G. w listopadzie powinien już znaleźć się w Łodzi.

Wszelkie formalności zostały załatwione, pozostało jedynie techniczne rozwiązanie jego przekazania.

Kilkanaście dni temu w eskorcie policji specjalnym samolotem z Hiszpanii przyleciał Zbigniew Ś. ps. „Pyza”, bliski współpracownik Janusza T. ps. „Krakowiak”. „Pyza” został zatrzymany razem ze „Słowikiem” w Casa Gaudia, w pobliżu Walencji. Na wydanie „Słowika” Hiszpanie na razie nie chcą się zgodzić.

Autor artykułu: (ćma)

Szkolenie z Beatą

Wednesday, October 30th, 2002

Około 4 tysięcy pracowników zakładów produkcyjnych z Łodzi i okolic wzięło udział w szkoleniu z zakresu ochrony przeciwpożarowej pod nazwą „Pali się!”, które odbyło się wczoraj w Hali Sportowej.

Prawdopodobnie jednak nie pasjonująca prelekcja, lecz kończący zajęcia koncert Beaty Kozidrak z grupą Bajm przyciągnął do hali tak wielkie tłumy.

Szkolenia z cyklu „Pali się!” odbywają się w Łodzi dwa razy do roku, zawsze przy pełnej sali. Tajemnicą powodzenia pozornie nudnych wykładów są właśnie występy znanych artystów, które wieńczą prelekcje poświęcone zasadom zapobiegania pożarom i zachowania się w razie ich wybuchu. Organizatorem szkoleń umiejętnie łączących przyjemne z pożytecznym jest agencja z Katowic.

Autor artykułu: (pij)

Na Lublinku latają zgodnie z rozkładem

Tuesday, October 29th, 2002

Wreszcie coś się na Lublinku udaje! Od niedzieli, odkąd wszedł w życie zimowy rozkład lotów PLL „Lot”, zaplanowane na minione dwa dni loty

na trasie Łódź – Warszawa odbyły się zgodnie z planem.
Niedzielnym samolotem z Okęcia na Lublinek przyleciało 10 osób. Kilku pasażerów, w tym trzech łódzkich parlamentarzystów, miał również wczorajszy, poranny lot do stolicy.

To dobre wieści dla ponad 30 podróżnych, którzy już zarezerwowali bilety na rejsy, mające odbyć się w najbliższych dniach. Np. dziś rano do Warszawy wybiera się około 20-osobowa grupa łódzkich sportowców.

Jeśli „Lot” w dalszym ciągu będzie tak dobrze wywiązywał się z obietnicy utrzymywania regularności połączeń na trasie Łódź – Warszawa, jak przez ostatnie dwa dni, być może w zapomnienie odejdzie zła sława, jaką okryła się ta linia w minionych latach.

Powodzenie pierwszych rejsów z zimowego rozkładu lotów to także zasługa radiowego systemu naprowadzania samolotów (ILS), który od kilku dni działa na Lublinku. Urządzenie mające m.in. ułatwiać pilotom starty i lądowania przy złej pogodzie, sprawdziło się doskonale.

– Gdyby nie ILS poniedziałkowy lot do Warszawy na pewno by się nie odbył – powiedział Michał Marzec, dyrektor łódzkiego portu lotniczego.

Według jesienno-zimowego rozkładu lotów samoloty pasażerskie do Warszawy odlatują z Lublinka codziennie (oprócz niedziel) o godz. 5.50. Ze stolicy można wrócić do Łodzi codziennie (prócz sobót) lotem o godz. 22.45 z Okęcia. Bilet w jedną stronę kosztuje 96 złotych.

Autor artykułu: (pij)

Majak w Widzewie

Saturday, October 26th, 2002

Sławomir Majak, były reprezentant Polski i były piłkarz Widzewa być może znów będzie występował w łódzkiej drużynie z al. Piłsudskiego.

33-letni pomocnik przyjedzie w poniedziałek do Łodzi, aby omówić z władzami klubu ewentualny powrót do Widzewa.

Przypomnijmy, że Majak zadebiutował w łódzkim pierwszoligowcu 27 lipca 1996 roku (przyszedł z Hannover 96) i wywalczył z nową drużyną w 1997 roku tytuł mistrza Polski. Grał również z łódzkim zespołem w Lidze Mistrzów.

Później bronił barw przedstawiciela Bundesligi Hansy Rostock, a ostatnio występował w cypryjskm Anorthossis Famagusta. Zawodnik mógłby jeszcze w tej rundzie wzmocnić Widzewa, bo zgodnie z ostatnimi przepisami FIFA, piłkarze pozostający bez ważnego kontraktu mają prawo znaleźć nowego pracodawcę.

Okazuje się, że nie tylko Majak może znów założyć widzewską koszulkę. Również propozycję gry w łódzkiej drużynie złożyli byli widzewiacy Marek Citko i Tomasz Łapiński.

Pierwszy z nich porozumiał się w tym tygodniu z władzami Legii Warszawa w sprawie odejścia z klubu z dniem 1 stycznia 2003 roku. Jeśli więc dogada się z Widzewem, to będzie mógł w wiosennej rundzie pomóc swoim łódzkim kolegom. Z kolei Łapińskiego wiąże jeszcze umowa z Legią, ale trener stołecznej drużyny Draogamir Okuka nie widzi go w podstawowym składzie, toteż nie jest wykluczone, że Legia będzie chciała rozwiązać kontrakt z piłkarzem.

Autor artykułu: (hof)

Szczęśliwa trzynastka ŁKS?

Saturday, October 26th, 2002

Dziś piłkarze ŁKS w kolejnym spotkaniu II ligi zmierzą się ze Śląskiem Wrocław. Spotkanie na stadionie przy al. Unii rozpocznie się o godz. 18.

Tak się złożyło, że pojedynek byłych mistrzów Polski wypada akurat w trzynastej kolejce rundy jesiennej. Dla kogo ta liczba, uznawana za feralną, będzie powodem do smutku?

Wypada liczyć, że podopieczni trenera Bogusława Pietrzaka zrobią wszystko, by to ich rywale musieli się martwić z niekorzystnego wyniku. Śląsk nie wygrał jeszcze na wyjeździe i łódzcy kibice nie mają nic przeciwko temu, aby tak nadal pozostało po spotkaniu w Łodzi.

Pisanie o tym, że jest to bardzo ważny mecz dla ełkaesiaków nie ma już sensu. Po prostu ŁKS znalazł się w takiej sytuacji, że każde spotkanie rundy jesiennej jest dla niego największym wyzwaniem i tylko zwycięstwa mogą go satysfakcjonować.

– Zdajemy sobie z tego sprawę – mówi szkoleniowiec łódzkiej drużyny. – Wczoraj miałem długie spotkanie z zawodnikami.

Omówiliśmy czekający nas mecz. Wszyscy wiedzą już o swoich obowiązkach i zadaniach. Trzeba przyznać, że nastroje są bojowe i wypada liczyć, że po meczu humory będą nam dopisywać – kończy Pietrzak.

Dzisiejszy mecz będzie miał szczególne znaczenie dla dwóch łódzkich piłkarzy Krzysztofa Pyskatego i Dariusza Filipczaka, którzy jeszcze w poprzednim sezonie reprezentowali barwy wrocławskiej drużyny. Choć obydwaj zapewniają, że pojedynek ze Śląskiem traktują jak każdy ligowy mecz, to jednak należy się spodziewać, że będą chcieli udowodnić, iż potrafią bardzo dobrze grać w futbol.

Nie należy się spodziewać, aby w dzisiejszym składzie ŁKS, w porównaniu z meczem w Gdyni, doszło do znacznych zmian. Na pewno nie wystąpi pauzujący za kartki Karol Piątek.

Prawdopodobnie jego miejsce w podstawowej jedenastce zajmie Paweł Golański. Do pełnej dyspozycji wraca już Artur Błażejewski, ale wątpliwe, by dzisiejszy mecz zaczął od pierwszej minuty.

Przypuszczalny skład ŁKS w dzisiejszym meczu: Pyskaty – Golański, Napierała, Adamus, Rutka, Sorbian, Wolski, Sierant, Filipczak, Mierzejewski, Konon.

Autor artykułu: (hof)

Jacek Figura: Musimy wygrać mecz z Arką Gdynia

Saturday, October 26th, 2002

Dzisiaj, o godz.15, rugbiści łódzkich Budowlanych podejmują na boisku przy ul. Górniczej inny czołowy zespół I ligi Arkę z Gdyni. W ub. sezonie w meczach z tym rywalem najlepszym zawodnikiem na placu gry był Jacek Figura.

∂ Jak będzie dzisiaj? – pytamy Jacka Figurę.

– Normalnie – odpowiada rugbista. Nic mi nie dolega, jestem gotów do walki. Zresztą, jak zwykle. Ale dzisiejszy występ ma dla mnie, jak i całej naszej drużyny, szczególne znaczenie. Zwycięstwo nad Arką w jakimś stopniu przybliży nas do ubiegania się o tytuł mistrza kraju.

∂ Czy to cel rzeczywiście realny?

– Jak najbardziej. Obecnie tworzymy zgrany kolektyw o odpowiednio wysokiej wartości sportowej. Stać nas na to, aby pokonać każdą drużynę w kraju. Nie twierdzę, oczywiście, że mamy tytuł mistrza Polski w kieszeni, do tego prowadzi daleka jeszcze droga. Ale mamy uzasadnioną ambicję, aby sięgnąć po to zaszczytne trofeum.

∂ Jest pan pewien, że dziś wygracie z Arką?

– W sporcie pewności na 100 procent nigdy mieć nie można, ale mogę zapewnić, w imieniu własnym i kolegów, że damy z siebie wszystko, aby nie zawieść zaufania naszych wiernych kibiców.

Sensacyjny powrót

W 1983 r. Kazimierz Matczak walnie przyczynił się do zdobycia przez rugbistów Budowlanych tytułu mistrza Polski. Należał w tym okresie do najlepszych rugbistów w kraju, wielokrotnie występując w drużynie narodowej Polski.

Później wyemigrował na sportowe saksy do Francji, gdzie z nie mniejszym powodzeniem grał przez 12 lat w kilku I-ligowych drużynach. A poziom tej dyscypliny sportowej we Francji jest, jak wiadomo, bardzo wysoki.

Od trzech miesięcy Kazimierz Matczak trenuje ponownie w swym macierzystym klubie z ul. Górniczej. Nadszedł czas, gdy stwierdził, że czuje się na siłach, aby wzmocnić łódzką drużynę i ma nastąpić to w dzisiejszym spotkaniu z Arką Gdynia.

Szkoleniowcy Budowlanych podkreślają olbrzymie zaangażowanie Matczaka w pracy na treningach i uważają, że znajduje się w bardzo dobrej formie. On sam chce pomóc Budowlanym w walce o mistrzostwo Polski.

Autor artykułu: (m. st.)

Wniosek RKS odrzucony

Thursday, October 24th, 2002

Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN postanowiła utrzymać w mocy decyzję Wydziału Gier PZPN z dnia 11 czerwca 2002 roku odrzucającą wniosek RKS Radomsko o zweryfikowanie wyników meczów barażowych z Garbarnią Jaworzno.

– W naszej ocenie Branko Rasic został prawidłowo uprawniony do gry w Garbarni-Szczakowiance Jaworzno. Tego klubu nie można obciążać wcześniejszymi zdarzeniami w kontekście negatywnych skutków ewentualnego niedopełnienia formalności przez inne podmioty, tak jak RKS Radomsko nie może wywodzić z tych faktów pozytywnych dla siebie skutków – powiedział przewodniczący w tej sprawie zespołowi orzekającemu NKO Józef Maliszewski.

– Zdarzenia poprzedzające transfer zawodnika do Garbarni nie mogą eliminować wyników, jakie zostały osiągnięte w toku rozegranych między tymi drużynami spotkań barażowych – dodał Maliszewski.

Wczoraj uznano również zasadność wniosku zawartego w orzeczeniu Najwyższej Komisji Odwoławczej PZPN z dnia 24 lipca 2002 roku odnośnie przeprowadzenia postępowania dyscyplinarnego dotyczącego zdarzeń towarzyszących wcześniejszym czynnościom związanym z pozyskaniem Branko Rasica do Victorii Jaworzno.

Tuż po spotkaniach barażowych z Garbarnią Szczakowianką, działacze RKS Radomsko złożyli protest, żądając zweryfikowania wyników, gdyż ich zdaniem w zespole ze Śląska wystąpił nieuprawniony zawodnik, Branko Rasic.

Protest odrzucił Wydział Gier PZPN, ale decyzję uchyliła Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN. Rozpatrujący 11 czerwca sprawę Wydział Gier ponownie oddalił wniosek RKS, który domagał się przyznania walkowerów.

Ponieważ RKS ponownie odwołał się do NKO, ta 10 lipca zasugerowała prezydium zarządu PZPN, by o tym, która z drużyn zagra w pierwszej lidze zadecydował dodatkowy, trzeci mecz. Na to nie zgodziło się Radomsko i ostatecznie miejsce w ekstraklasie zapewniła sobie Garbarnia. Kolejne odwołanie Radomska NKO odrzuciła na wczorajszym posiedzeniu.

Autor artykułu: (h)

Trener ŁKS: Zagrać lepiej niż w gdyni

Thursday, October 24th, 2002

W sobotę pańskich podopiecznych czeka mecz ze Śląskiem. Co wiecie o najbliższych rywalach?

Bogusław Pietrzak, trener ŁKS: – Jak na razie nic specjalnego. Wiemy, ile mają punktów i ile zdobyli bramek.

∂ Czy to nie zbyt skąpa wiedza?

– Powiedziałem, że na razie. Jestem przekonany, że przed sobotnim spotkaniem będziemy wiedzieli znacznie więcej. Teraz rozmawiam z Krzyśkiem Pyskatym i Darkiem Filipczakiem. Oni znają ten zespół najlepiej. Chcieliśmy też obejrzeć kasetę z ich spotkania.

∂ I co?

– Bardzo trudno jest ją załatwić.

∂ Przecież w ostatniej kolejce GKS Bełchatów grał ze Śląskiem…

– Ponoć zginęła ta kaseta.

∂ Za kartki pauzować będzie w sobotę Karol Piątek. Ma pan pomysł jak wypełnić tę lukę?

– Jeśli potwierdzi się to, że Śląsk gra na wyjeździe tylko jednym napastnikiem, to w miejsce Piątka wystawimy pomocnika. Po prostu będziemy chcieli zwiększyć siłę ofensywną naszego zespołu.

∂ A jak wygląda sprawa z Tomaszem Rączką?

– Dowiedziałem się, że ma naderwane więzadła.

∂ Jak długa przerwa go czeka?

– To są bardzo dolegliwe urazy i sądzę, że już do końca rundy nam nie pomoże.

∂ To jest już kolejny zawodnik ŁKS, który ma problemy zdrowotne…

– Na to wychodzi, ale uraz Rączki nie jest wynikiem przeciążenia, ale sytuacji boiskowej. Ja co poniedziałek otwieram zeszyt z listą naszych zawodników. Jeśli jest jedenastu piłkarzy do treningu, to jest dobrze.

∂ Czy może już pan liczyć na Artura Błażejewskiego?

– Od dwóch dni z nami trenuje i to całkiem solidnie.

∂ Ma szansę wystąpić w podstawowej jedenastce?

– Raczej chyba nie.

∂ Czy uważa pan, że dla Filipczaka i Pyskatego mecz ze Śląskiem będzie miał szczególne znaczenie?

– Pewnie będą chcieli wypaść lepiej niż w dotychczasowych meczach.

∂ Wie pan już czym zaskoczyć Śląsk?

– Zapewne każdy trener chce, aby jego zespół z meczu na mecz grał coraz lepiej. Marzy mi się, aby ŁKS zaprezentował się znacznie lepiej niż w Gdyni. Jeżeli tak się stanie, to będę spokojny o wynik.

∂ A którego z pańskich piłkarzy stać na jeszcze lepszą grę?

– Sądzę, że każdego. W tym tygodniu zwracaliśmy główną uwagę nie na technikę, a ni taktykę tylko na koncentrację. Właśnie jej chwilowy brak w meczu z Arką przesądził o naszej porażce.

∂ Jak obejmował pan ŁKS, to mówił, że trzeba nauczyć piłkarzy walki. Udało się to już?

– Nie powiem, że jest super, ale moim zdaniem ten element piłkarskiego rzemiosła poprawił się znacznie.

Autor artykułu: (hof)

Ceny biletów bez zmian

Thursday, October 24th, 2002

Mimo kłopotów finansowych, kierownictwo ŁKS wcześniej obniżyło, a nie podniosło, jak to czynią inni, ceny biletów na mecze swej II–ligowej drużyny. Na trybunę karta wstępu kosztuje 8 zł., a na tzw galerę tylko 6 zł. Podtrzymano także dobrą tradycję wpuszczania za darmo kobiet i dzieci do lat 7.

Mamy nadzieję, że ten gestu działaczy ŁKS, nie zakłócą w sobotnim spotkaniu, jak i w dalszych meczach mistrzowskich, chuligańskie ekscesy na galerze. Każdy następny tego rodzaju występek grozi zamknięciem stadionu przy al. Unii przez PZPN. Ci, którzy mienią się najwierniejszymi sympatykami ŁKS powinni o tym pamiętać.

Autor artykułu: (m. st.)