Archive for October, 2002

Powstanie miejski ośrodek informacji o lekach

Wednesday, October 23rd, 2002

Z tygodniowym opóźnieniem Urząd Miasta Łodzi rozpoczął wczoraj pilotaż programu opieki nad osobami starszymi w ich własnym domu.

Trzydzieści pielęgniarek będzie opiekowało się 30 chorymi mieszkańcami Polesia. Opieką objęto osoby starsze, niepełnosprawne i przewlekle chore, które nie kwalifikują się do leczenia szpitalnego, a wymagają stałej pomocy.
Jedna siostra będzie miała pod opieką jednego pacjenta.

Przez sześć tygodni odwiedzać go będzie cztery razy w tygodniu po 1,5 godziny. Pielęgniarka zajmie się rehabilitacją, umyje chorego, ostrzyże, opatrzy rany, odleżyny, poda kroplówkę i zrobi zastrzyk. Jeśli ten pilotażowy program sprawdzi się na Polesiu to zostanie rozszerzony na całą Łódź.

Urząd Miasta ma również w planach utworzenie miejskiego ośrodka informacji o lekach. Powstanie na bazie „Palmy” i współpracować będzie ze specjalistami z zakładu farmakologii klinicznej.

Najprawdopodobniej już w przyszłym tygodniu dzwoniąc pod całodobowy telefon pacjenci z Łodzi oraz lekarze będą mogli uzyskać informacje o niepożądanych działaniach leków. Np. dzwoniąc do specjalisty będzie można się dowiedzieć, czy biorąc określony lek nie spowodujemy pogłębienia się innej dolegliwości.

Wczoraj omówiono również wyniki badań dotyczące dostępności do lekarzy. Przeprowadzono je wśród 250 rodziców dzieci uczących się w szkole podstawowej przy ul. Zamkniętej.

Wynika z nich, że tylko 70 proc. rodziców wie, jaki pediatra opiekuje się ich dziećmi. Tylko co drugi ankietowany zna numer telefonu i godziny urzędowania swojego lekarza, a co czwarty kierował się jego fachowością i profesjonalizmem.

Z ankiety wynika również, że tylko 65 proc. dzieci jest pod stałą opieką stomatologa. Wszystkie te dane wskazują, że opieka medyczna jest niewystarczająca, a o wyborze lekarza często decyduje przypadek.

Autor artykułu: (lb)

Miliony za ziemię

Wednesday, October 23rd, 2002

W Łódzkiem, po dwóch latach przerwy, ponownie rozpoczął się wczoraj wykup ziemi pod autostrady. Jeszcze w tym roku Urząd Wojewódzki planuje nabycie czterystu działek, co może kosztować 10 mln zł.

Wznowienie wykupu dotyczy gmin na terenach byłych województw piotrkowskiego, skierniewickiego i płockiego w pasie autostrady A-1 – mówi Andrzej Cymerman, dyrektor Biura do spraw Autostrad w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim.

– Od węzła Tuszyn do granicy z woj. kujawsko-pomorskim trzeba pozyskać 3600 nieruchomości licząc z tymi, które już wykupiono.

W 2000 roku wykup terenów został zawieszony. Głównym powodem był brak pieniędzy. Teraz trzeba nadrobić zaległości, ponieważ zakończenie prac w pasie
A-1 planowane jest na 2010 rok. Wojewoda łódzki wydał już prawie wszystkie decyzje o lokalizacji autostrady. Brakuje jedynie zatwierdzenia odcinka Głowno – Brójce – Rzgów. W tym przypadku Łódzkie czeka jeszcze na decyzję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Przypomnijmy, że przez nasze województwo będą przebiegały dwie autostrady: A-1 (z Gdańska do granicy z Czechami) oraz A-2 (Świecko do granicy z Białorusią). W sumie w Łódzkiem będziemy mieli 275 km autostrad i 170 km dróg ekspresowych S-8 (na trasie Kępno – Wieruszów – Sieradz – Łódź i w stronę Warszawy) i S-14 (zachodnia obwodnica Łodzi łącząca A-2 z S-8). Prace przy autostradzie A-2 na odcinku Emilia – Stryków rozpoczęły się dwa tygodnie temu i mają zakończyć się jesienią 2004 roku. Cały odcinek od Strykowa do granicy z woj. wielkopolskim powinien być gotowy rok później.

Autor artykułu: (pol)

Rodzinny interes prezesa

Wednesday, October 23rd, 2002

Rodzina prezesa widzewskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Batory” skupiła w swych rękach kilkaset metrów kwadratowych lokali użytkowych w spółdzielczych blokach. Sam prezes też ma spory lokal – studio kosmetyczne i solarium. Interesy prowadzi tam jego żona. Córki też mają swoje lokale. Prezes Włodzimierz Zajączkowski nie widzi w tym nic zdrożnego.

Nie uważa również, że czymś nagannym jest roznoszenie przez pracowników spółdzielni jego wyborczych ulotek.

– Nie robią tego w godzinach pracy – zapewnia.

Mówi też, że im za to nie płaci, choć ordynacja wyborcza nie dopuszcza żadnych „czynów społecznych”. Wszystko, co służy kampanii kandydata na radnego, powinno być wycenione i musi zmieścić się w sztywno określonych kosztach.

Ulotek prezesa jest na terenie spółdzielni zatrzęsienie. Wiszą prawie wszędzie. Przy wejściu do siedziby spółdzielni też.

– Mam na to zgodę zarządu spółdzielni – mówi Włodzimierz Zajączkowski.

Ulotki są też w witrynach lokali użytkowych jego córek. O włościach rodziny Zajączkowskich krążą po Widzewie legendy.

Prezes w ogóle nie chce rozmawiać na temat swych córek. – Jeżeli chodzi o moją najbliższą rodzinę, to nikt nie upoważniał mnie do udzielania takich informacji. To są dane objęte ochroną danych osobowych i nie mam pełnomocnictwa do ich udzielania. Także jako prezes spółdzielni.

Przyznaje, że sam ma jeden lokal użytkowy przy ul. Węgierskiej 1, gdzie jego żona ma zarejestrowaną działalność. Został kupiony w 2000 roku od wykonawcy budynku i na razie nie jest na sprzedaż.

Prezes stwierdził, że lokale w bloku przy ul. Tansmanna 2 (obecnie apteka, bar tlenowy i sklep z oknami, od których najemców comiesięczne opłaty pobierają jego córki) też zostały kupione od wykonawcy w trakcie budowy.

O kolejnym lokalu przy ul. Bartoka nie chciał nic powiedzieć. Przyznał, (kiedy pokazaliśmy mu posiadane dokumenty), że i on był właścicielem jednego z pomieszczeń w bloku przy Tansmanna, ale wyjaśnił, że zamienił je potem na mieszkanie. Ile ma więc mieszkań? Zapewnił, że w blokach „Batorego” tylko jedno – trzy pokoje z kuchnią o powierzchni poniżej 80 metrów kw.

Zapytaliśmy, do ilu lokali użytkowych i o jakiej powierzchni mają prawa członkowie Zarządu i Rady Nadzorczej spółdzielni „Batory”.

– Prawo spółdzielcze nie ogranicza ilości posiadanych lokali użytkowych. Każdy może też mieć nieskończoną ilość mieszkań własnościowych – odpowiedział prezes.

– Tak, prawo spółdzielcze nie wyklucza pozyskiwania tytułów prawnych do lokali użytkowych przez bliską rodzinę prezesa spółdzielni lub przez członków jej władz – mówi Ryszard Jajszczyk, dyrektor biura Krajowej Rady Spółdzielczości w Warszawie. – Ale spełniony być musi szczególny tryb podejmowania w tej sprawie decyzji przez Radę Nadzorczą spółdzielni.

Co na ten temat sądzi przewodniczący Rady Nadzorczej SM „Batory”? Opinii Pawła Jankiewicza, mimo wielokrotnie ponawianych prób skontaktowania się z nim, nie udało się nam poznać.

Według prezesa Zajączkowskiego, Rada Nadzorcza nie ma nic do tego typu spraw jak zakup przez niego lokalu. A przyjęcia w poczet członków dokonuje zarząd spółdzielni.

– W spółdzielniach mieszkaniowych, które należą do naszej organizacji, nie słyszałem o przypadku, by prezes lub jego rodzina prowadzili działalność gospodarczą w spółdzielczych lokalach użytkowych – dodaje dyr. Ryszard Jajszczyk. – Ale spółdzielnia „Batory” nie jest członkiem naszego związku…

Autor artykułu: tomasz kowalski

Odsiedział za kogoś, wyszedł na wolność

Monday, October 21st, 2002

Sąd Rejonowy w Łodzi odrzucił wniosek Prokuratury Okręgowej i nie aresztował 42-letniego mieszkańca Tuszyna Jarosława Ch., który w więzieniu w Potulicach odsiadywał karę za Marka P., podejrzanego o udział w zbrojnym gangu, nielegalne posiadanie broni, dwa zabójstwa i rozboje.

– Zdaniem sądu wniosek prokuratury nie był zasadny – mówi Grażyna Jeżewska z biura prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi. – Podejrzany złożył obszerne wyjaśnienia.

Powiedział, że nie będzie utrudniał postępowania. Sąd pozostawił prokuraturze możliwość zastosowania innego środka zapobiegawczego, nieizolacyjnego. Co zrobi prokuratura?

– Będziemy się odwoływać od tej decyzji – powiedział Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. – Naszym zdaniem zachodzi obawa matactwa.

Przypomnijmy. Jarosław Ch. zgłosił się w lipcu ubiegłego roku do aresztu śledczego w Łodzi. Miał podrobiony dowód osobisty na nazwisko Marka P. i odpis jego wyroku – 2,5 roku pozbawienia wolności za fałszerstwo. Później trafił do zakładu karnego w Potulicach. Za przysługę Jarosław Ch. otrzymał od Marka P. 2 tys. zł. Była to tylko zaliczka.

Resztę (dwa razy tyle) miał otrzymać po wyjściu z więzienia, w styczniu przyszłego roku. Tą mistyfikację wykryli policjanci, którzy kilka dni temu zatrzymali Marka P. w związku z dwoma zabójstwami – handlarza papierosami w Głuchowie i biznesmena z Wielunia. Jarosławowi Ch. za odbywanie kary za inną osobę oraz posługiwanie się podrobionym dokumentem grozi do 5 lat więzienia.

Autor artykułu: (ćma)

Złodziej i oszust

Monday, October 21st, 2002

Ten mężczyzna posługując się skradzioną kartą płatniczą wyłudził towary warte 10 tys. zł. Poszkodowany mieszkaniec Retkini powiadomił policję, że kartę płatniczą skradziono mu 23 marca w Warszawie.

Złodziej zakupy robił w stolicy i w kilku sklepach na stacjach benzynowych przy trasie do Piotrkowa Trybunalskiego. Między innymi w Mrokowie, Rozalinie, Brzezinach, Łodzi, Aleksandrowie i Bełchatowie. Poruszał się czerwonym audi na warszawskich numerach rejestracyjnych. Jego twarz zarejestrowały kamery na kilku stacjach benzynowych. Prokuratura prowadząca dochodzenie zdecydowła się na publikację zdjęć z kamer.

Na informacje o podejrzanym czekają policjanci z komisariatu przy ul. Armii Krajowej 33, tel. 665-23-49 lub 665-23-51

Autor artykułu: (em)

Piotrcovia – Polar 1:0

Monday, October 21st, 2002

Piotrcovia wygrała zasłużenie, choć w końcówce atakował Polar i tylko dzięki dobrej grze defensywy gospodarze zdobyli trzy punkty. W pierwszej połowie najbliższy zdobycia gola był Dziedzic. Jego uderzenie z półobrotu znakomicie obronił bramkarz Polaru.

Tuż po przerwie nastąpiło rozstrzygnięcie. Kubicki zacentrował w pole karne do nadbiegającego Robaszka.

Interweniował bramkarz gości, ale nie zdołał całkowicie zażegnać niebezpieczeństwa. Odbitą przez niego piłkę bardzo pewnym, technicznym strzałem umieścił w siatce kapitan Piotrcovii Janusz Dziedzic.

Chwilę później mogło być 2:0, ale strzał Lenarta zza pola karnego był minimalnie niecelny.

Ostatnie 20 minut spotkania należało zdecydowanie do zespołu gości. Wrocławianie przeprowadzili sporo akcji, ale mieli tylko jedną dogodną sytuację do strzelenia gola. Znakomitym refleksem popisał się Bogusław Wyparło i przeciął skuteczną interwencją bramkowe podanie gracza Polaru.

Po zakończeniu meczu Brazylijczycy oraz klubowa delegacja udali się na ślub swojego kolegi Rodrigo (ożenił się z Polką). Z Brazylii przylecieli do Polski rodzice piłkarza. Na weselnej uroczystości byli też brazylijscy gracze Widzewa.

Autor artykułu: (p)

“Ich Troje” w barwach Niemiec w Konkursie Eurowizji!?

Friday, October 18th, 2002

Zespół “Ich Troje” nie został wytypowany przez Telewizję Polską do grona naszych reprezentantów na zbliżający się Konkurs Eurowizji. Za to znalazł się wśród dziesięciu… niemieckich kandydatów na ten konkurs i jeżeli wygra za Odrą eliminacje (głosuje publiczność w systemie audiotele), będzie reprezentował Niemcy!

* Zapowiedziana na waszej internetowej stronie dwuletnia przerwa w obecności na polskim rynku to chwilowa fanaberia Michała Wiśniewskiego, czy też jego deklarację należy traktować poważnie?
-Jacek Łągwa (kompozytor, aranżer i wokalista): Nie będzie żadnej przerwy w pracy zespołu, nastąpi tylko przeniesienie działalności. Niemcy to spory kraj, będziemy więc mieli co tam robić. Na planowanej tam trasie koncertowej będziemy promować naszą niemiecka płytę. Nie oznacza to, że będziemy zaniedbywać naszych fanów w Polsce. Zagramy tutaj 4-5 dużych i ekskluzywnych koncertów w roku, aby ludzie o nas nie zapomnieli. Nie pojawi się co prawda nowa płyta w przyszłym roku, ale za to zrobimy niespodzianki w postaci solowych płyt Michała (,Spoko”) i mojej, a także z tekstami Francoisa Villona, oraz niemieckiej płyty. Za dwa lata pojawi się kolejny album jako np. “Ad 6″.

* Prasa sugeruje, że robicie sobie przerwę w działalności, bo jesteście zmęczeni tym, co działo się wokół was i z wami w tym roku?
- Przed nami mnóstwo pracy, tylko że za naszą zachodnią granicą. Nie czujemy się zmęczeni pracą, ale raczej nagonką prasową, którą -moim zdaniem – Michał za bardzo się przejmuje.

* Czy w związku z wejściem na rynek niemiecki zespół zmieni swój dotychczasowy wizerunek?
- Subtelna zmiana wizerunku nastąpi, ale tylko tam, bo ja nie będę śpiewał. Nie znam języka niemieckiego, za to przeniosę się do zespołu muzycznego i będę grał na klawiszach i gitarze. Komponowanie, aranżacja, produkcja muzyczna nadal będzie do mnie należała. Michał mówi jak Niemiec, bo mieszkał i wychowywał się w Niemczech.

* A zmiany w składzie zespołu?
- Ja wycofałem się z wokalu. Jeżeli producent nie zaakceptuje języka niemieckiego Justyny Majkowskiej, to trzeba będzie pomyśleć o zmianie wokalistki, ale znowu – tylko na rynku niemieckim.

* Telewizja Polska nie wytypowała was jako swoich reprezentantów na Konkurs Eurowizji. Jeżeli dobrze pójdzie, to będziecie tam reprezentowali Niemcy?
- Jesteśmy w gronie 10 wykonawców, z których w plebiscycie audiotele wybrana zostanie piosenka na ten konkurs. Na razie się przygotowujemy. Wczoraj się o tym dowiedziałem, jutro siadam i piszę piosenki. Mam już koncepcję.

* Jaka piosenka może wygrać Konkurs Eurowizji?
- Na pewno inna niż wszystkie. Musi być ciekawa i zapadająca w pamięć. Tak naprawdę ludzie nie głosują na same piosenki, lecz na całość występu reprezentanta danego kraju.

* Zastanawiam się, co by było, gdyby “Ich Troje” wygrało Konkurs Eurowizji w barwach niemieckich?
- Byłby to policzek dla naszej krytyki i całej branży muzycznej.

* Czy rynek niemiecki jest trudny do zdobycia?
- Tego nie wiem, bo niczego jeszcze tam nie sprzedawaliśmy. Ale wiemy, że Niemcy lubią taki styl grania i śpiewania, jaki uprawiamy.

* A rynek rosyjski, który też podobno macie zamiar podbić?
- Jest jeszcze bardziej dziwny niż niemiecki. Nie uważam, żeby rynek rosyjski był dobry dla takiego zespołu, jak my. Rosjanie mają swoją muzykę, swój styl i nie sądzę, żebyśmy się tam spodobali.

* Są jeszcze inne rynki zagraniczne…
- No cóż, w RPA ludzie też mówią po niemiecku. Rynek anglojęzyczny jest za bardzo obłożony przez wykonawców z całego świata.

* A najbliższe plany?
- 15 listopada jedziemy do USA, aby zagrać sześć koncertów dla Polonii: trzy w Nowym Jorku, trzy w Chicago. A po drodze mamy tydzień przerwy na zwiedzanie. Po powrocie wylatuję z Michałem Wiśniewskim na Ibizę, aby przygotować niemiecką wersję naszej płyty.

Autor artykułu: Bohdan Gadomski

Walczą o tramwaj

Thursday, October 17th, 2002

Mieszkańcy Nowego Rokicia, osiedla Obywatelska i sąsiednich z wielkim niepokojem obserwują sytuację na al. Politechniki.
Z przerażeniem myślą, czy nie zostanie zlikwidowana ostatnia linia tramwajowa na tej ulicy. Co pewien czas spotykał ich bowiem kolejny cios. Zlikwidowano najpierw linię “26″, a po reformie komunikacji tramwajowej także “27″. Zamiast tej ostatniej początkowo wprowadzono tam autobus linii 98. Zdecydowane protesty mieszkańców Karolewa spowodowały cofnięcie decyzji.

Teraz wystarczy jakiekolwiek zakłócenie na trasie jedynej już “15″, powoduje ogromne kłopoty.

W tej sytuacji mieszkańcy osiedla Obywatelska postanowili złożyć w Urzędzie Miasta wniosek o przywrócenie linii 27. Była ona także bardzo potrzebna studentom dojeżdżającym na Politechnikę. Dawała możliwość bezpośredniego dotarcia z rejonów położonych w pobliżu ul. Pabianickiej. Teraz trzeba się przesiadać przy rondzie Lotników Lwowskich.

Autor artykułu: (an)

Podzielnik ciepła jest niewiarygodnym urządzeniem

Thursday, October 17th, 2002

Coraz więcej administracji zarówno komunalnych jak i spółdzielczych zakłada w mieszkaniach podzielniki ciepła. Są to urządzenia, które powinny pozwolić na sprawiedliwy podział kosztów w zależności od tego, kto jak oszczędza energię. Naszym zdaniem podzielniki są niewiarygodne.

- Przez kilka lat pracowałem w niemieckiej firmie, która jako jedna z pierwszych w Polsce zajmowała się montażem podzielników i ich późniejszym rozliczaniem. Odszedłem, bo widziałem jak to wszystko jest naciągane – opowiada były specjalista od rozliczeń c.o. – Z moich wyliczeń wynika, że nawet maksymalne ograniczenie zużycia ciepła nie powinno powodować różnic w opłatach większych niż 10-20 procent. Tymczasem opłaty różniły się o 100, a nawet 200 procent.

Ile ciepła w cieple
Opłata za centralne ogrzewanie zawiera w sobie kilka składników. Tylko jeden z nich jest zależny od lokatora. Na pozostałe nie ma żadnego wpływu.

* Koszty stałe, czyli opłata za zamówioną moc zależą od powierzchni budynku i jego cieplnych parametrów. Sięgają one około 30 procent całej opłaty za ciepło. U niektórych odbiorców koszty stałe wynoszą 40 i więcej procent. Należy pamiętać, że nawet gdy mamy całkowicie zakręcone grzejniki, a podzielnik wykaże zerowe zużycie, to i tak musimy pokryć te opłaty.

* Koszty ogrzania części wspólnej to opłaty za ciepło przeznaczone na klatki schodowe, pralnie, suszarnie, to także straty wynikające ze źle zaizolowanych rur.

Na klatkach i w innych, wspólnych pomieszczeniach nie ma zazwyczaj podzielników. Jak wiele ciepła budynek w ten sposób traci, dokładnie nie wiadomo. Ale jeżeli grzejniki nie mają tam zaworów termostatycznych, jeżeli okna są nieszczelne, a w piwnicach cieplej niż w domu, to znowu ponosimy stałe, niezależne od oszczędności dodatkowe opłaty. W faktycznych kosztach zużycia ciepła opłaty te mogą stanowić nawet 20-30 procent. W sumie z rachunków za ogrzewanie budynku regulując ciepło w mieszkaniu, wpływ mamy praktycznie na około 40 procent ogólnych kosztów. Jeżeli więc średnie roczne koszty ogrzewania, podzielone na miesięczną stawkę za metr kwadratowy lokalu wynoszą 3 zł, wówczas realny wpływ mamy jedynie na około złotówkę. W podanym przypadku najbardziej oszczędni powinni płacić miesięcznie nie mniej niż 2 zł za metr kwadratowy (gdy termostaty są całkowicie zakręcone), a ci, którzy grzeją bez ograniczeń nie więcej niż 4 zł/m kw. I taki jest przeciętny zakres skuteczności podzielnika.

Stare grzejniki
Faktyczne możliwości oszczędzania ciepła są jeszcze mniejsze. Tam gdzie grzejniki są w połowie zimne, a jest to powszechne w wielu starszych, 30-40-letnich blokach, zakres regulacji ciepła mieści się między podziałkami “4″ i “5″ na zaworze termostatycznym. Większe ograniczenie dopływu ciepła powoduje, że grzejniki są zimne. W praktyce oznacza to, że możliwości zmniejszania kosztów centralnego ogrzewania sięgają co najwyżej 10 procent średniej opłaty.

A jednak się różnią
Skoro tak małe wydają się możliwości wpływania na koszty centralnego ogrzewania, zastanawiające jest, skąd tak wielkie różnice w rachunkach? Jedni, po rocznym rozliczeniu, dostają 200-300 złotych zwrotu. Inni dopłacają 1000, a nawet 2000 złotych! Takie różnice wynikać mogą z tego, że zarządca wszystkie koszty, zarówno te zależnie od lokatorów jak i niezależne, rozlicza tylko według podzielników. Poza tym w rozliczeniu opartym na odczytach z podzielników ukryte są koszty ogrzewania części wspólnych: klatek schodowych, piwnic, suszarń. Im więcej tam się traci ciepła, tym wyższe rachunki płacą osoby najwięcej grzejące w mieszkaniach. Inną pułapką są współczynniki korygujące stan podzielnika w zależności od lokalizacji mieszkania. Często te współczynniki są brane z sufitu.

Klucz do podzielnika
Wskazania podzielnika, zarówno wyparkowego, jak i elektronicznego oparte są na pomiarze temperatury. Czynnik mierzący znajduje się na tylnej ściance. Może się okazać, że:

* temperatura wskazywana przez podzielnik jest inna niż faktyczna temperatura grzejnika i wówczas wynik jest nieprawdziwy;

* podzielnik jest powieszony za wysoko w porównaniu z normą i wystarczy kilkucentymetrowa różnica, by odczyt był zafałszowany.

To nie wszystkie pułapki.
Lokatorzy mogą bardzo łatwo fałszować wyniki odczytu podzielnika, co praktycznie kompromituje cały system. Dwa najprostsze sposoby oszustwa to:

* Schładzanie podzielnika. Polega ono na tym, że tylną ściankę osłania się zimnymi szmatami lub specjalnymi substancjami np. tzw. suchym lodem. Z różnych wyliczeń praktycznych dowiedzieliśmy się, że wskazanie podzielnika można w ten sposób obniżyć aż o 70 procent.

* Zamrażanie podzielnika. W wielu przypadkach można zdjąć podzielnik z grzejników tak, że nie jest zerwana plomba. Potem wkłada się go do lodówki i wyjmuje pod koniec sezonu rozliczeniowego.

To niemożliwe? Lokatorzy bloku przy ul. Kołowej zaprosili reportera “Expressu Ilustrowanego” i pokazali jak łatwo się to robi.

Autor artykułu: Krzysztof Zając

Zablokowane skrzyżowanie al. Piłsudskiego i ul. Kilińskiego

Tuesday, October 15th, 2002

Sporo czasu i cierpliwości stracili kierowcy, którzy pokonywali wczoraj skrzyżowanie al. Piłsudskiego i ul. Kilińskiego. Już w południe aż do al. Kościuszki na wszystkich pasach ruchu stało auto za autem. Takich utrudnień należy spodziewać się jeszcze przez dwa tygodnie. Tyle potrwa naprawa torowiska, z którą nie można już było dłużej czekać. Przejazd przez to skrzyżowanie ulicą Kilińskiego jest zamknięty. W kilometrowym korku stoją wszyscy kierowcy jadący al. Piłsudskiego. Zarówno ci, którzy chcą dostać się do centrum, jak i ci, którzy wybierają trasę objazdu.

Autor artykułu: (mr)