Piłkarze Widzewa poważnie zastanawiają się nad tym, czy pojechać na ligowy mecz do Krakowa. Powód? Działacze są im winni pensje za dwa miesiące oraz pieniądze za wynajem mieszkań. Nikt z zawodników nie wspomina nawet o zaległościach wynikających z umów kontraktowych.
Wypada liczyć na to, że do soboty działacze i zawodnicy znajdą kompromis i drużyna rozegra mecz z Wisłą. W innym wypadku aż strach pomyśleć, co może być z pierwszoligową przyszłością klubu…
Głęboko wierzymy, że do tego nie dojdzie. Piłkarze Widzewa wiosną zepsuli już święto. Podczas pierwszego przy światłach meczu w Grodzisku nie pozwolili pokonać się przez Groclin.
W sobotę znów łodzianie będą współaktorami wyjątkowego meczu. Jeśli przegrają z Wisłą, to bez względu na wyniki innych spotkań, Biała Gwiazda będzie mogła świętować wywalczenie ósmego tytułu mistrza Polski.
Pod Wawel pofatygowali się działacze PZPN, by w razie wygranej krakowian wręczyć im złote medale i srebrną mistrzowską paterę. Wiślaccy działacze nie chcą nic zapeszać i sami nic specjalnego nie przygotowują; odwrotnie niż kibice.
Nie wiadomo, czy Wisła przeciwko Widzewowi zagra w najsilniejszym składzie. Mirosław Szymkowiak leczy krwiaka na mięśniu dwugłowym, Marcinowi Kuźbie dokucza ból kolana. Lżej trenują Tomasz Frankowski i Kamil Kosowski. Prawdopodobnie jednak zagrają wszyscy chorzy.
Wokół tego ostatniego było w ostatnim czasie wiele zamieszania. Kosowskim interesowały się Osasuna Pampeluna (oferowała ponad 2,5 mln euro), Olympique Lyon, FC Kaiserslautern, a nawet Inter Mediolan i Lazio Rzym. Trener Henryk Kasperczak oświadczył jednak: – Nie ma żadnych ofert z klubów chcących pozyskać Kamila Kosowskiego. Piłkarz zostaje w Wiśle.
Widzewiacy muszą grać o korzystny wynik w Krakowie, nie tylko dlatego, by popsuć gospodarzom święto. Muszą walczyć o uniknięcie baraży, którymi wciąż są zagrożeni.
Łodzian może jeszcze wyprzedzić bowiem Zagłębie Lubin. Widzew ma dziś 2 punkty przewagi nad miedziową jedenastką, a zmierzy się z Wisłą w Krakowie i KSZO Ostrowiec na własnym boisku. Trzy punkty w tych meczach mogą nie wystarczyć, o ile Zagłębie pokona w sobotę Groclin na wyjeździe, a w ostatniej serii Legię u siebie.
Na szczęście dla łodzian, zwycięstwa lubinian nad walczącymi o trzecie miejsce w lidze (premiowane startem w Pucharze UEFA) Legią i Groclinem są mało prawdopodobne.
Widzew po raz 46. zagra w ekstraklasie z krakowską Wisłą. Bilans nie jest dla łodzian korzystny: wygrali 14 meczów, 13 zremisowali i 18 przegrali. Bilans goli: 57-77.
Dwukrotnie łodzianie pokonali Wisłę na jej stadionie. W sezonie 1976/77 wygrali 1:0 po golu Zbigniewa Bońka. W tamtej łódzkiej drużynie grali m.in. Tadeusz Gapiński, Zdzisław Kostrzewiński, Paweł Janas i Andrzej Pyrdoł.
Drugie i jak do tej pory ostatnie zwycięstwo w Krakowie Widzew odniósł w sezonie 1996/97. Wygrał 2:1 po bramkach Jacka Dembińskiego i samobójczej Bogdana Zająca. Wówczas barw Widzewa bronili m.in. Mirosław Szymkowiak i Tomasz Muchiński.
Osiem meczów Widzewa w Krakowie kończyło się podziałem punktów – ostatnio 2:2 w sezonie 2000/01. W dwóch ostatnich meczach górą była Wisła, zwyciężając 2:0 u siebie i 4:2 jesienią w Łodzi.
Autor artykułu: (dk)